W oczekiwaniu na wiosnę...

Off topic ale taki nie całkiem... Róże wciąż śpią, nie mniej dzisiejsze zabiegi mają również wpływ na ich zdrowie. Ponieważ prognoza pogody na najbliższy tydzień jest bardzo obiecująca, cały dzień świeciło słoneczko a mój termometr pokazał 11 stopni, stwierdziłam że to świetny moment aby przygotować balkon do wiosny, przejrzeć donice i zrobić porządki. W pierwszej kolejności wyrzuciłam wszystkie zeschłe fragmenty roślin, obejrzałam byliny i usunęłam ich nadmiernie rozrośnięte części. Rozdzieliłam korzonki dzwonków zaś dla roślin lubiących wapień przygotowałam ziemię. Wymieszałam ją z pogniecionymi skorupkami jajek. Pewnie wielu z was, zna ten stary sposób wzbogacania ziemi ogrodowej. Skorupki jaj mają jeszcze tę zaletę, że ponoć odpędzają niektóre szkodniki. 

Musiałam pozbyć się jednego astra belgijskiego oraz wszystkich poziomek - było na nich za dużo pleśni i nie chciałam ryzykować, że coś przejdzie na róże. Muszę przyznać, że wyrzuciłam poziomki bez większego żalu - moja odmiana miała duże owoce ale nie była zbyt plenna. W ich miejsce pomyślę o czymś właściwszym do uprawy donicowej. Może będzie to jakieś drzewko kolumnowe albo truskawka pnąca?

Krokusy zwane są również szafranami i to z ich pyłku uzyskuje się tę słynną przyprawę...

Miłą niespodziankę zrobiły mi posadzone jesienią cebulki kwiatów. Krokusy, narcyzy, szafirki i śnieżniki zaczęły już kiełkować. Porozstawiałam więc skupione przy ścianie donice i przeniosłam je na parapet,  gdzie będą miały więcej słońca i ciepła. Na wszelki wypadek owinęłam donice agrowłókniną, gdyby w późniejszym terminie zapowiadały się jakieś przymrozki. Zdjęć jeszcze moim roślinkom nie robiłam, bo ledwo wystają z ziemi ale mam nadzieję, że z każdym cieplejszym dniem będą rosły coraz okazalej.


Nietrudno zgadnąć skąd śnieżnik zawdzięcza swoją nazwę...

Ponieważ sezon na dokarmianie ptaków jest w pełni przy okazji umyłam również karmnik. Przedwiośnie to najcięższa pora dla ptaków, które zdążyły już opróżnić wszystkie naturale stołówki w postaci jarzębin czy dzikich róż, stąd pilnuję, by zawsze znalazły u mnie jakieś pożywienie - konopie, dynię, proso czy słonecznik. Dzięki temu podczas porządkowania balkonu towarzyszył mi świergot zniecierpliwionych sikorek, modraszek, kowalików i grubodziobów. Ich zdaniem najlepiej bym zrobiła sypiąc jedynie ziarno do karmnika i zostawiając całą resztę w spokoju :) 

Najbardziej spośród odwiedzających mnie ptaków lubię kowaliki i modraszki...

A róże? Róże zaczęły puszczać pierwsze pączki, a Mme Isaac Pereire nawet i pozwijane malutkie listki. Porozluźniałam ich górne okrycie, by nie miały za gorąco i zrozumiały, że wokoło jeszcze jednak trwa zima. Jeśli tak dalej pójdzie, trzeba będzie usunąć agrowłókninę z gałązek i pooczyszczać krzaczki z zeschłych liści. Do cięcia jeszcze sporo czasu ale można a czasem nawet trzeba pomyśleć teraz o opryskach przeciwko chorobom grzybowym i przędziorkom. Zależy to oczywiście od tego jak wyglądał poprzedni sezon i z czym rośliny miały problem.

Jednym słowem wszystko pomału ale jednak budzi się do życia. W mieście jeszcze nie widać wiosny - wszystko jest szare, trawa zmarniała, drzewa i krzewy w uśpieniu. Jednak w moim wysuniętym na południe, częściowo osłoniętym balkonie, natura idzie troszkę innym rytmem i wszystko budzi się jakby na przekór powszechnej opinii. Strasznie mnie to zresztą cieszy. Nie wiem jak wy ale ja, gdy mogę pobyć nieco w słońcu, pogrzebać w ziemi, zaczerpnąć świeżego, rześkiego powietrza i w końcu patrzeć na kiełkujące rośliny, czuję od razu, że żyję. Jak to opisała Frances Hodgson Burnett:

"Może widać je już w trawie, może są już całe kępki purpurowych i żółtych krokusów. Może listki już poczynają pękać i rozwijać się, a może... szarość gałązek zaczyna się zamieniać w welon z zielonej gazy i pnie się, i pnie się wszędzie wokół. A ptaki przylatują przyglądać się tym cudom, gdyż czują, że tam jest zacisznie i bezpiecznie" 

Są dni gdy nic więcej nie trzeba do szczęścia ponad wiosnę :)


CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

sobota, 21 lutego 2015

W oczekiwaniu na wiosnę...

Off topic ale taki nie całkiem... Róże wciąż śpią, nie mniej dzisiejsze zabiegi mają również wpływ na ich zdrowie. Ponieważ prognoza pogody na najbliższy tydzień jest bardzo obiecująca, cały dzień świeciło słoneczko a mój termometr pokazał 11 stopni, stwierdziłam że to świetny moment aby przygotować balkon do wiosny, przejrzeć donice i zrobić porządki. W pierwszej kolejności wyrzuciłam wszystkie zeschłe fragmenty roślin, obejrzałam byliny i usunęłam ich nadmiernie rozrośnięte części. Rozdzieliłam korzonki dzwonków zaś dla roślin lubiących wapień przygotowałam ziemię. Wymieszałam ją z pogniecionymi skorupkami jajek. Pewnie wielu z was, zna ten stary sposób wzbogacania ziemi ogrodowej. Skorupki jaj mają jeszcze tę zaletę, że ponoć odpędzają niektóre szkodniki. 

Musiałam pozbyć się jednego astra belgijskiego oraz wszystkich poziomek - było na nich za dużo pleśni i nie chciałam ryzykować, że coś przejdzie na róże. Muszę przyznać, że wyrzuciłam poziomki bez większego żalu - moja odmiana miała duże owoce ale nie była zbyt plenna. W ich miejsce pomyślę o czymś właściwszym do uprawy donicowej. Może będzie to jakieś drzewko kolumnowe albo truskawka pnąca?

Krokusy zwane są również szafranami i to z ich pyłku uzyskuje się tę słynną przyprawę...

Miłą niespodziankę zrobiły mi posadzone jesienią cebulki kwiatów. Krokusy, narcyzy, szafirki i śnieżniki zaczęły już kiełkować. Porozstawiałam więc skupione przy ścianie donice i przeniosłam je na parapet,  gdzie będą miały więcej słońca i ciepła. Na wszelki wypadek owinęłam donice agrowłókniną, gdyby w późniejszym terminie zapowiadały się jakieś przymrozki. Zdjęć jeszcze moim roślinkom nie robiłam, bo ledwo wystają z ziemi ale mam nadzieję, że z każdym cieplejszym dniem będą rosły coraz okazalej.


Nietrudno zgadnąć skąd śnieżnik zawdzięcza swoją nazwę...

Ponieważ sezon na dokarmianie ptaków jest w pełni przy okazji umyłam również karmnik. Przedwiośnie to najcięższa pora dla ptaków, które zdążyły już opróżnić wszystkie naturale stołówki w postaci jarzębin czy dzikich róż, stąd pilnuję, by zawsze znalazły u mnie jakieś pożywienie - konopie, dynię, proso czy słonecznik. Dzięki temu podczas porządkowania balkonu towarzyszył mi świergot zniecierpliwionych sikorek, modraszek, kowalików i grubodziobów. Ich zdaniem najlepiej bym zrobiła sypiąc jedynie ziarno do karmnika i zostawiając całą resztę w spokoju :) 

Najbardziej spośród odwiedzających mnie ptaków lubię kowaliki i modraszki...

A róże? Róże zaczęły puszczać pierwsze pączki, a Mme Isaac Pereire nawet i pozwijane malutkie listki. Porozluźniałam ich górne okrycie, by nie miały za gorąco i zrozumiały, że wokoło jeszcze jednak trwa zima. Jeśli tak dalej pójdzie, trzeba będzie usunąć agrowłókninę z gałązek i pooczyszczać krzaczki z zeschłych liści. Do cięcia jeszcze sporo czasu ale można a czasem nawet trzeba pomyśleć teraz o opryskach przeciwko chorobom grzybowym i przędziorkom. Zależy to oczywiście od tego jak wyglądał poprzedni sezon i z czym rośliny miały problem.

Jednym słowem wszystko pomału ale jednak budzi się do życia. W mieście jeszcze nie widać wiosny - wszystko jest szare, trawa zmarniała, drzewa i krzewy w uśpieniu. Jednak w moim wysuniętym na południe, częściowo osłoniętym balkonie, natura idzie troszkę innym rytmem i wszystko budzi się jakby na przekór powszechnej opinii. Strasznie mnie to zresztą cieszy. Nie wiem jak wy ale ja, gdy mogę pobyć nieco w słońcu, pogrzebać w ziemi, zaczerpnąć świeżego, rześkiego powietrza i w końcu patrzeć na kiełkujące rośliny, czuję od razu, że żyję. Jak to opisała Frances Hodgson Burnett:

"Może widać je już w trawie, może są już całe kępki purpurowych i żółtych krokusów. Może listki już poczynają pękać i rozwijać się, a może... szarość gałązek zaczyna się zamieniać w welon z zielonej gazy i pnie się, i pnie się wszędzie wokół. A ptaki przylatują przyglądać się tym cudom, gdyż czują, że tam jest zacisznie i bezpiecznie" 

Są dni gdy nic więcej nie trzeba do szczęścia ponad wiosnę :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Back
to top