Polskie Róże

Dzisiaj specjalny post na Święto Niepodległości i z tej okazji mały przegląd polskich odmian. Niestety Polska nie przoduje w uprawie róż ale to nie znaczy, że nie mamy dobrych hodowców, rosariów, pasjonatów i rosomanów. Po prostu wciąż "świadoma" hodowla róż nie jest u nas popularna jak np. w Niemczech. Pisząc o "świadomej" hodowli mam na myśli uprawę róż w oparciu o wiedzę dotyczącą odmian i ich funkcji. Niestety większość ludzi wciąż uważa, że róże różnią się od siebie wyłącznie kolorem. Ale mamy na szczęście też takie postacie jak Adama Choduna, Martę Monder, Tomasza Bojarczuka, Jowitę Czyż, Mariana Sołysa czy Stanisława Żyłę których miłość i pasja do róż przyniosła nam nowe odmiany historyczne, dobre szkółki, odmiany polskiej hodowli, podręczniki i artykuły.



Naszych rodzimych odmian jest kilkadziesiąt, niestety nie wszystkie już istnieją jak np. Księżniczka Rozalia Czartoryska. Chyba najwięcej z odmian wyszło spod ręki Stanisława Żyły w tym jego najnowsza róża z 2014 roku Rousefernn. Nie będę opisywała wszystkiego skupię się dosłownie na kilku odmianach, które uważam osobiście za najładniejsze.

W pierwszej kolejności chciałabym wymieć nasze "adoptowane" róże. Myślę, że to dość dobre określenie w wypadku tych szczególnych odmian. Chodzi tu oczywiście o Koszuty, Jowitę i Kondratowicza czyli Professora dr Schmidt.


Są to róże których pochodzenie jest nieznane lub wydawały się wymarłe a odnalazły się w naszych polskich ogrodach. Jowita i Koszuty są starymi różami znalezionymi przypadkiem i niewiele o nich wiadomo. Uznaje się je obecnie za róże polskie, chociaż Jowita została znaleziona na terenie Wrocławia i rosła tam najprawdopodobniej od przedwojnia. Koszuty odkrył zaś dr Tomasz Bojarczuk właśnie w ogrodzie pałacowym w Koszutach. Są to róże damasceńska i francuska. Professor dr Schmidt jest remontantką - wiemy o niej dość dużo. Postwała w 1899 roku i aż do 2014 uznawano ją za wymarłą. Okazało się jednak, że odmiana przetrwała za sprawą pradziadka Pana Jacka Kondratowicza w rodzinnym ogrodzie. Dzięki rosnącemu tam osobnikowi będzie można odtworzyć odmianę - prawdopodobnie tak ja w przypadku Jowity i Koszut zajmą się tym właśnie polskie rosaria. 


W tym roku sama sprowadziłam Koszuty do babcinego ogrodu. Długo zastanawiałam się nad tą różą ale stwierdziłam, że to element naszej historii i po prostu wśród tych wszystkich starych odmian francuskich, holenderskich, niemieckich czy angielskich wypada mieć element rodzimy. W tym miejscu należy wspomnieć jeszcze o Celeste, która otrzymała swoją synonimiczną nazwę by uczcić naszą krajankę  Aurorę Poniatowską.


Wśród róż polskiej hodowli chciałabym wymienić także kilka odmian:

Kórnik - aż ciężko uwierzyć, że jest to rosa rugosa jest tak delikatna i subtelna. Odmianę tę wyhodowano w Kórniku - czyli rzut beretem od Koszut. To chyba w ogóle dobre miejsce dla róż. Odmiana jest mało wymagająca co do warunków i odporna na choroby.


 Źródło zdjęcia http://plantsgallery.blogspot.com/  

Adam Chodun - odmiana pochodząca ze szkółki Adama Choduna. Mocno pachnąca i odporna. Również jest to róża pomarszczona. Kilkakrotnie powtarza kwitnienie.



Św. Tereska z Lisieux - wyhodowana przez Stanisława Żyłę w 1998 roku. Jest to biała róża miniaturowa osiągająca około 40 cm. Nie lubi deszczu i jak spora część miniaturek może być podatna na mączniaka.



Venrosa - kolejna róża Stanisława Żyły. Ciekawostką jest, że zasadzono ją w ogrodzie papieskim. Silnie rośnie,  ma grube i sztywne pędy. Jest to róża wielkokwiatowa o amarantowych kwiatach. Silnie pachnie.


Rousefernn - przepiękna róża Stanisława Żyły. Róża dobra do pojemników lub jako okrywowa. Niewielka - 40 cm. Mrozoodporna i słusznie uhonorowana nagrodą Grand Duchy of Luxembourg Prize w Baden Baden. Moim zdaniem najpiękniejsza róża Stanisława Żyły i świetlana przed nią przyszłość. Na razie nie widziałam, żeby była już w sprzedaży ale pewnie pojawi się w niej za jakiś czas. 


źródło zdjęcia: blog "Moje Róże - Moja Pasja": http://www.roses.webhost.pl/wp-content/gallery/roznosci/venjor-wfrs.jpg 
zapożyczone przez autora ze strony WFRS


CONVERSATION

1 komentarze:

  1. Mnie urzeka Venrosa . Jest w niej coś nieuchwytnego i subtelnego!

    OdpowiedzUsuń

wtorek, 10 listopada 2015

Polskie Róże

Dzisiaj specjalny post na Święto Niepodległości i z tej okazji mały przegląd polskich odmian. Niestety Polska nie przoduje w uprawie róż ale to nie znaczy, że nie mamy dobrych hodowców, rosariów, pasjonatów i rosomanów. Po prostu wciąż "świadoma" hodowla róż nie jest u nas popularna jak np. w Niemczech. Pisząc o "świadomej" hodowli mam na myśli uprawę róż w oparciu o wiedzę dotyczącą odmian i ich funkcji. Niestety większość ludzi wciąż uważa, że róże różnią się od siebie wyłącznie kolorem. Ale mamy na szczęście też takie postacie jak Adama Choduna, Martę Monder, Tomasza Bojarczuka, Jowitę Czyż, Mariana Sołysa czy Stanisława Żyłę których miłość i pasja do róż przyniosła nam nowe odmiany historyczne, dobre szkółki, odmiany polskiej hodowli, podręczniki i artykuły.



Naszych rodzimych odmian jest kilkadziesiąt, niestety nie wszystkie już istnieją jak np. Księżniczka Rozalia Czartoryska. Chyba najwięcej z odmian wyszło spod ręki Stanisława Żyły w tym jego najnowsza róża z 2014 roku Rousefernn. Nie będę opisywała wszystkiego skupię się dosłownie na kilku odmianach, które uważam osobiście za najładniejsze.

W pierwszej kolejności chciałabym wymieć nasze "adoptowane" róże. Myślę, że to dość dobre określenie w wypadku tych szczególnych odmian. Chodzi tu oczywiście o Koszuty, Jowitę i Kondratowicza czyli Professora dr Schmidt.


Są to róże których pochodzenie jest nieznane lub wydawały się wymarłe a odnalazły się w naszych polskich ogrodach. Jowita i Koszuty są starymi różami znalezionymi przypadkiem i niewiele o nich wiadomo. Uznaje się je obecnie za róże polskie, chociaż Jowita została znaleziona na terenie Wrocławia i rosła tam najprawdopodobniej od przedwojnia. Koszuty odkrył zaś dr Tomasz Bojarczuk właśnie w ogrodzie pałacowym w Koszutach. Są to róże damasceńska i francuska. Professor dr Schmidt jest remontantką - wiemy o niej dość dużo. Postwała w 1899 roku i aż do 2014 uznawano ją za wymarłą. Okazało się jednak, że odmiana przetrwała za sprawą pradziadka Pana Jacka Kondratowicza w rodzinnym ogrodzie. Dzięki rosnącemu tam osobnikowi będzie można odtworzyć odmianę - prawdopodobnie tak ja w przypadku Jowity i Koszut zajmą się tym właśnie polskie rosaria. 


W tym roku sama sprowadziłam Koszuty do babcinego ogrodu. Długo zastanawiałam się nad tą różą ale stwierdziłam, że to element naszej historii i po prostu wśród tych wszystkich starych odmian francuskich, holenderskich, niemieckich czy angielskich wypada mieć element rodzimy. W tym miejscu należy wspomnieć jeszcze o Celeste, która otrzymała swoją synonimiczną nazwę by uczcić naszą krajankę  Aurorę Poniatowską.


Wśród róż polskiej hodowli chciałabym wymienić także kilka odmian:

Kórnik - aż ciężko uwierzyć, że jest to rosa rugosa jest tak delikatna i subtelna. Odmianę tę wyhodowano w Kórniku - czyli rzut beretem od Koszut. To chyba w ogóle dobre miejsce dla róż. Odmiana jest mało wymagająca co do warunków i odporna na choroby.


 Źródło zdjęcia http://plantsgallery.blogspot.com/  

Adam Chodun - odmiana pochodząca ze szkółki Adama Choduna. Mocno pachnąca i odporna. Również jest to róża pomarszczona. Kilkakrotnie powtarza kwitnienie.



Św. Tereska z Lisieux - wyhodowana przez Stanisława Żyłę w 1998 roku. Jest to biała róża miniaturowa osiągająca około 40 cm. Nie lubi deszczu i jak spora część miniaturek może być podatna na mączniaka.



Venrosa - kolejna róża Stanisława Żyły. Ciekawostką jest, że zasadzono ją w ogrodzie papieskim. Silnie rośnie,  ma grube i sztywne pędy. Jest to róża wielkokwiatowa o amarantowych kwiatach. Silnie pachnie.


Rousefernn - przepiękna róża Stanisława Żyły. Róża dobra do pojemników lub jako okrywowa. Niewielka - 40 cm. Mrozoodporna i słusznie uhonorowana nagrodą Grand Duchy of Luxembourg Prize w Baden Baden. Moim zdaniem najpiękniejsza róża Stanisława Żyły i świetlana przed nią przyszłość. Na razie nie widziałam, żeby była już w sprzedaży ale pewnie pojawi się w niej za jakiś czas. 


źródło zdjęcia: blog "Moje Róże - Moja Pasja": http://www.roses.webhost.pl/wp-content/gallery/roznosci/venjor-wfrs.jpg 
zapożyczone przez autora ze strony WFRS


1 komentarz:

  1. Mnie urzeka Venrosa . Jest w niej coś nieuchwytnego i subtelnego!

    OdpowiedzUsuń

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Back
to top