Nieustannie kwitnąca róża czyli jeszcze raz o Mary Rose...

Mądrzy ludzie powiadają że nie ma sensu narzekać bo, nic nie trwa wiecznie i wszystko w końcu się odmienia. Narzekaniem psujemy sobie humor, wprowadzamy się w zły nastrój. Ostatnio marudziłam na Mary Rose, że nie jest taka jakbym sobie tego życzyła. Ale teraz kiedy wyprowadziłam ją w końcu na prostą, pozbyłam się z niej mączniaka a pędy, które musiałam obciąć odrosły, jeszcze raz pragnę pochylić się nad tą różą, ponieważ właśnie pokazuje mi jak bardzo byłam w błędzie w stosunku do niej. 




Biję się więc w piersi i przyznaję, że ta róża ma swoje zalety, przy których jej wady bledną. Może i jest to epigon wśród róż ale i tak jest piękna. Jedyne czego potrzebowała to czasu na aklimatyzację i wyjście z choroby. My, ogrodnicy powinniśmy najlepiej to rozumieć - nie wszystko przychodzi do nas od razu, wiele spraw wymaga cierpliwości. Mary Rose  jest tego świetnym przykładem. Ta róża swoje atuty objawiła mi dopiero po dwóch miesiącach - dobrze, że mimo wszystko, wzięłam poprawkę na tę różę.



Tak jak pisałam we wcześniejszej notce, największą zaletą tej róży jest praktycznie nieprzerwane kwitnienie i olbrzymia żywotność. Gdy Mary Rose kwitnie obok Comte de Chambord nie imponuje jakąś wyjątkową urodą ale kiedy Comte de Chambord przekwita, a Mary Rose kwitnie, kwitnie i dalej kwitnie zaczyna się ją doceniać. Jeśli pamiętamy o stałym usuwaniu przekwitłych kwiatostanów róża wciąż ma nowe kwiaty. Wszystkie moje róże są na etapie powtarzania kwitnienia, mają dopiero zawiązane młode pączki kwiatowe a Mary Rose nie traci werwy i praktycznie cały czas wystawia na pokaz swoje piękne rozłożyste kwiaty. 



Róża została wyhodowana w 1983 roku przez Davida Austina. To jedna z jego najsłynniejszych róż. Jest odporna na czarną plamistość i generalnie na większość chorób róż. Jej odporność jest oceniana bardzo wysoką. Mączniak może się jej przydarzyć ale nie należy po tym oceniać całej odmiany. Ja miałam tym razem pecha. Mary Rose otrzymała imię na cześć okrętu flagowego niesławnego Henryka VIII Tudora.


CONVERSATION

3 komentarze:


  1. Miło przeczytać tyle ciepłych słów o róży - myślę, że ona naprawdę czuje te starania i serce, którym jest otoczona :) Ja podobnie uwielbiam i szanuję za ciągłość kwitnienia różę Iceberg Schneewittchen - pachnie bardzo dyskretnie ale ta nieprzerwana bujność kwiatów wzbudza moje wzruszenie, zwłaszcza w czasie, gdy tyle innych róż bierze oddech. Mam jej fotkę tu: www.little----things.blogspot.com/2016/06/powrot-na-wies.html Poza tym jest dzielna na mrozie, deszczu i wietrze. Mam tu też taką małą sprawę - czy mogłabym nieśmiało prosić o posta lub wskazówki o innych nieprzerwanie kwitnących różach? Moimi faworytkami są róże jasne, pastelowe. Choć oczywiście o wszystkich tutaj zawsze chętnie czytam. Pozdrawiam serdecznie, M. (z dawnego Blogu o poranku).

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat Iceberg jest jedną z matek róż angielskich, podobnie jak Comte de Chambord. Jej geny miały na celu dodać starym różom lepsze i dłuższe kwitnienie. Przywołanie jej w tym miejscu jest jak najbardziej zasadne. Za to jeśli idzie o róże ciągle kwitnące, to wcale nie taka łatwa sprawa... Jest dużo ciągle kwitnących mieszańców herbatnich ale żeby znaleźć naprawdę dobre róże o porządnym aromacie i "klasie" trzeba się chwilę zastanowić... Do tego nawet taka róża, przy niesprzyjających warunkach może grymasić. Mogę obiecać na ten temat posta a tak na szybko przychodzi mi na myśl: Winchester Cathedral czyli biały sport Mary Rose oraz Rose de Rescht, w kolorze karminu kwitnąca falami aż do jesieni, do tego delikatnie różowa Souvenir de la Malmaison, na którą sama będę w tym roku polować (do dobrego kwitnienia potrzebuje słonecznej pogody). Z grup wskazałabym właśnie róże angielskie ze względu na jasny, pastelowy odcień i niezły zapach, przy czym nie wszystkie bo np. sławna Constance Spry kwitnie tylko raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odpowiedź i wskazówki - będę się nimi kierować planując następne zakupy. Pozdrawiam serdecznie, M.

      Usuń

niedziela, 7 sierpnia 2016

Nieustannie kwitnąca róża czyli jeszcze raz o Mary Rose...

Mądrzy ludzie powiadają że nie ma sensu narzekać bo, nic nie trwa wiecznie i wszystko w końcu się odmienia. Narzekaniem psujemy sobie humor, wprowadzamy się w zły nastrój. Ostatnio marudziłam na Mary Rose, że nie jest taka jakbym sobie tego życzyła. Ale teraz kiedy wyprowadziłam ją w końcu na prostą, pozbyłam się z niej mączniaka a pędy, które musiałam obciąć odrosły, jeszcze raz pragnę pochylić się nad tą różą, ponieważ właśnie pokazuje mi jak bardzo byłam w błędzie w stosunku do niej. 




Biję się więc w piersi i przyznaję, że ta róża ma swoje zalety, przy których jej wady bledną. Może i jest to epigon wśród róż ale i tak jest piękna. Jedyne czego potrzebowała to czasu na aklimatyzację i wyjście z choroby. My, ogrodnicy powinniśmy najlepiej to rozumieć - nie wszystko przychodzi do nas od razu, wiele spraw wymaga cierpliwości. Mary Rose  jest tego świetnym przykładem. Ta róża swoje atuty objawiła mi dopiero po dwóch miesiącach - dobrze, że mimo wszystko, wzięłam poprawkę na tę różę.



Tak jak pisałam we wcześniejszej notce, największą zaletą tej róży jest praktycznie nieprzerwane kwitnienie i olbrzymia żywotność. Gdy Mary Rose kwitnie obok Comte de Chambord nie imponuje jakąś wyjątkową urodą ale kiedy Comte de Chambord przekwita, a Mary Rose kwitnie, kwitnie i dalej kwitnie zaczyna się ją doceniać. Jeśli pamiętamy o stałym usuwaniu przekwitłych kwiatostanów róża wciąż ma nowe kwiaty. Wszystkie moje róże są na etapie powtarzania kwitnienia, mają dopiero zawiązane młode pączki kwiatowe a Mary Rose nie traci werwy i praktycznie cały czas wystawia na pokaz swoje piękne rozłożyste kwiaty. 



Róża została wyhodowana w 1983 roku przez Davida Austina. To jedna z jego najsłynniejszych róż. Jest odporna na czarną plamistość i generalnie na większość chorób róż. Jej odporność jest oceniana bardzo wysoką. Mączniak może się jej przydarzyć ale nie należy po tym oceniać całej odmiany. Ja miałam tym razem pecha. Mary Rose otrzymała imię na cześć okrętu flagowego niesławnego Henryka VIII Tudora.


3 komentarze:


  1. Miło przeczytać tyle ciepłych słów o róży - myślę, że ona naprawdę czuje te starania i serce, którym jest otoczona :) Ja podobnie uwielbiam i szanuję za ciągłość kwitnienia różę Iceberg Schneewittchen - pachnie bardzo dyskretnie ale ta nieprzerwana bujność kwiatów wzbudza moje wzruszenie, zwłaszcza w czasie, gdy tyle innych róż bierze oddech. Mam jej fotkę tu: www.little----things.blogspot.com/2016/06/powrot-na-wies.html Poza tym jest dzielna na mrozie, deszczu i wietrze. Mam tu też taką małą sprawę - czy mogłabym nieśmiało prosić o posta lub wskazówki o innych nieprzerwanie kwitnących różach? Moimi faworytkami są róże jasne, pastelowe. Choć oczywiście o wszystkich tutaj zawsze chętnie czytam. Pozdrawiam serdecznie, M. (z dawnego Blogu o poranku).

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat Iceberg jest jedną z matek róż angielskich, podobnie jak Comte de Chambord. Jej geny miały na celu dodać starym różom lepsze i dłuższe kwitnienie. Przywołanie jej w tym miejscu jest jak najbardziej zasadne. Za to jeśli idzie o róże ciągle kwitnące, to wcale nie taka łatwa sprawa... Jest dużo ciągle kwitnących mieszańców herbatnich ale żeby znaleźć naprawdę dobre róże o porządnym aromacie i "klasie" trzeba się chwilę zastanowić... Do tego nawet taka róża, przy niesprzyjających warunkach może grymasić. Mogę obiecać na ten temat posta a tak na szybko przychodzi mi na myśl: Winchester Cathedral czyli biały sport Mary Rose oraz Rose de Rescht, w kolorze karminu kwitnąca falami aż do jesieni, do tego delikatnie różowa Souvenir de la Malmaison, na którą sama będę w tym roku polować (do dobrego kwitnienia potrzebuje słonecznej pogody). Z grup wskazałabym właśnie róże angielskie ze względu na jasny, pastelowy odcień i niezły zapach, przy czym nie wszystkie bo np. sławna Constance Spry kwitnie tylko raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odpowiedź i wskazówki - będę się nimi kierować planując następne zakupy. Pozdrawiam serdecznie, M.

      Usuń

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Back
to top