Prognoza dla róż - kiedy rozpoczać sezon

Na jednym z facebookowych grup ogrodniczych część osób zadeklarowała już rozpoczęcie sezonu i pierwsze wiosenne opryski lub rzuciła się z nożycami na swoje rośliny. Być może w przypadku drzewek owocowych i pewnych krzewów to właściwie postępowanie, ja jednak w wypadku róż poczekałabym jeszcze przez dłuższy czas. Jedna zasada jest wspólna - część zabiegów należy przeprowadzić przed przebudzeniem się krzewu, co w hodowli donicowej może być dość trudne (przy budynku, pod agrowłókniną mamy w donicach nieco cieplej), na szczęście pewne czynności można wykonać również w fazie nabrzmiewania pąków. Należy jednak pamiętać o pozostałych wskazówkach dotyczących pielęgnacji róż na przedwiośniu. Opryski przeciwko zimującym przędziorkom i wełnowcom powinny zostać przeprowadzone przy ładnej suchej pogodzie w temperaturze około 5-12 stopni. Sprawa podobnie ma się do profilaktycznych oprysków przeciwgrzybowych. Dla Miedziana 50 WP właściwa temperatura to przynajmniej 6 stopni. Dobrze by było gdyby i dzień po oprysku utrzymywała się podobna pogoda. Tymczasem wyglądam za okno a tu nie dość, że temperatura waha się od -10 do 2 stopni to jeszcze albo mgła, śnieg albo mżawka. Biorąc się za opryski albo cięcie trzeba by zdjąć z róż donicowych agrowłókninę co przy zapowiedziach, że temperatura w nocy znowu zejdzie do -10 byłoby niebezpieczne. Patrzę na prognozę długoterminową i póki co wychodzi, że nie ma sensu rozpoczynać sezonu przed końcem lutego. Na najbliższe trzy tygodnie zapowiadają się silne przymrozki w nocy a w ciągu dnia będzie maksymalnie do 6-7 stopni w moim rejonie Polski.  Może marzec będzie bardziej sprzyjający. Wiadomo długoterminowe prognozy to nieco wróżenie z fusów, czas pokaże jak będzie naprawdę. Niemniej również cięcie róż w takiej temperaturze byłoby kiepskim pomysłem - późniejszy mróz mógłby pouszkadzać krzewy. Warto pamiętać, że niezawodnym miernikiem dla cięcia róż jest forsycja. Jeśli zaczyna robić się żółta to znaczy, że możemy przycinać.


Oglądałam ostatnio moje róże. Wszystkie wydają się w porządku z wyjątkiem Old Glory. Bardzo mi się ona nie podoba, mam wrażenie, że róża jest martwa. Wychodzi nieprzygotowanie do sadzenia w terminie, kombinowanie z sadzeniem i słynna wrażliwość tej odmiany... Kupiłam tę różę z myślą o łagodnych zimach  i ciepłych latach ale natura postanowiła spłatać mi figla i w tym roku wyjątkowo zafundowała nam ładną, polską zimę. Ale bardzo się na Old Glory uparłam. I tak ją będę miała. Sprawdziłam już ofertę rosarium na sezon donicowy - wychodzi, że najprędzej będzie dostępna pod koniec marca. Jeśli w tym czasie jednak róża posadzona w postaci korzenia odbije - trudno będę miała dwie i któraś pojedzie na wieś zdobić jakiś murek.


Dłuży się człowiekowi trochę ten luty, chciałoby się sprawdzić, czy wszystko z różami w porządku, czy nie myli się co do stanu swoich krzewów, poczuć już ciepłe powietrze i miękką ziemię w dłoniach. Póki, co pozostają kwiaty w domu. Bawię się więc w tym czasie sadząc pachnące hiacynty, szafirki i krokusy, robiąc z nich małe aranżacje... W sumie najciemniejsze miesiące i tak już za nami. Teraz będzie już tylko lepiej...




 

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. Ja bym jeszcze zaczekala z tymi drzewkami prognozy nie najlepsze. Lepiej dmuchać na zimne☺ Ciekawy tekst jednak ja tak nie przepadam za pracą przy rozach. Ale trzeba aby były piękne! Pozdrawiam a w wolnej chwili zapraszam do mnie www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie na bloga :) No właśnie, nie znam się na drzewkach owocowych ale tak na chłopski rozum, też mi się to wydawało naciągane... Patrzę teraz co się dzieje na zewnątrz - 6 i nieźle sypie śnieg, nie wyobrażam sobie cięcia w takich warunkach, powiem szczerze.

      Usuń
    2. nie wyobrażam sobie wiosennego ogrodu bez hiacyntów. pachną pięknie i wyglądają świetnie

      Usuń
  2. Pani Joasiu! Proszę się nie poddawać, jeżeli chodzi o Old Glory! Moja w tym roku na odsłoniętym południowo-zachodnim balkonie w centrum Wrocławia właśnie zaczyna trzeci sezon i jest moją zdecydowanie najsilniejszą, najbardziej okazałą i najukochańszą różą. Może akurat taka sadzonka się Pani trafiła? Ja swoją zamawiałam u Państwa Chodunów, posadzona została w donicy o średnicy ok.45cm, na zimę jest owijana (wełną, folią bąbelkową i owijką z wełny większość pędów), nawet przędziorek i czarna plamistość (tfu!) jej nie straszne. Idzie jak burza! Zdecydowanie kibicuję tej róży na Pani Balkonie!!! Pozdrawiam serdecznie! Agnieszka W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetna wiadomość na pewno mnie zachęci do spróbowania jeszcze raz. Z Old Glory to niestety jest moja wina. Kupiłam korzeń a nie miałam przygotowanej donicy i zanim go wsadziłam, było trochę cudowania. Albo było zbyt zimno gdy moczyłam korzeń albo za mało dałam ziemi do pierwszej "awaryjnej donicy". Całe szczęście Souvenir de Malmaison jakoś to przetrwała. Oglądałam ją wczoraj i wygląda ok. A zapytam jeszcze kiedy pani zakwitła old Glory (aka. gloire de dijon)? Bo słyszałam, że bywa z tym różnie i czasem nawet dwa lata z rzędu może kaprysić.

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że mam jeszcze jeden dylemat związany z tą różą. Zastanawiam się do jakiej ją mam dać donicy? Przygotowałam dla niej naprawdę olbrzymią donicę 40 l. Ale ponieważ i tak mój egzemplarz padł to kusi mnie, by wpakować tam Mary Rose, która rozrasta się niczym potwór. Może powinnam ją jednak zostawić dla Old Glory? Pnące lubią sporo miejsca. W jakiej donicy rośnie ona u Pani?

      Usuń

poniedziałek, 6 lutego 2017

Prognoza dla róż - kiedy rozpoczać sezon

Na jednym z facebookowych grup ogrodniczych część osób zadeklarowała już rozpoczęcie sezonu i pierwsze wiosenne opryski lub rzuciła się z nożycami na swoje rośliny. Być może w przypadku drzewek owocowych i pewnych krzewów to właściwie postępowanie, ja jednak w wypadku róż poczekałabym jeszcze przez dłuższy czas. Jedna zasada jest wspólna - część zabiegów należy przeprowadzić przed przebudzeniem się krzewu, co w hodowli donicowej może być dość trudne (przy budynku, pod agrowłókniną mamy w donicach nieco cieplej), na szczęście pewne czynności można wykonać również w fazie nabrzmiewania pąków. Należy jednak pamiętać o pozostałych wskazówkach dotyczących pielęgnacji róż na przedwiośniu. Opryski przeciwko zimującym przędziorkom i wełnowcom powinny zostać przeprowadzone przy ładnej suchej pogodzie w temperaturze około 5-12 stopni. Sprawa podobnie ma się do profilaktycznych oprysków przeciwgrzybowych. Dla Miedziana 50 WP właściwa temperatura to przynajmniej 6 stopni. Dobrze by było gdyby i dzień po oprysku utrzymywała się podobna pogoda. Tymczasem wyglądam za okno a tu nie dość, że temperatura waha się od -10 do 2 stopni to jeszcze albo mgła, śnieg albo mżawka. Biorąc się za opryski albo cięcie trzeba by zdjąć z róż donicowych agrowłókninę co przy zapowiedziach, że temperatura w nocy znowu zejdzie do -10 byłoby niebezpieczne. Patrzę na prognozę długoterminową i póki co wychodzi, że nie ma sensu rozpoczynać sezonu przed końcem lutego. Na najbliższe trzy tygodnie zapowiadają się silne przymrozki w nocy a w ciągu dnia będzie maksymalnie do 6-7 stopni w moim rejonie Polski.  Może marzec będzie bardziej sprzyjający. Wiadomo długoterminowe prognozy to nieco wróżenie z fusów, czas pokaże jak będzie naprawdę. Niemniej również cięcie róż w takiej temperaturze byłoby kiepskim pomysłem - późniejszy mróz mógłby pouszkadzać krzewy. Warto pamiętać, że niezawodnym miernikiem dla cięcia róż jest forsycja. Jeśli zaczyna robić się żółta to znaczy, że możemy przycinać.


Oglądałam ostatnio moje róże. Wszystkie wydają się w porządku z wyjątkiem Old Glory. Bardzo mi się ona nie podoba, mam wrażenie, że róża jest martwa. Wychodzi nieprzygotowanie do sadzenia w terminie, kombinowanie z sadzeniem i słynna wrażliwość tej odmiany... Kupiłam tę różę z myślą o łagodnych zimach  i ciepłych latach ale natura postanowiła spłatać mi figla i w tym roku wyjątkowo zafundowała nam ładną, polską zimę. Ale bardzo się na Old Glory uparłam. I tak ją będę miała. Sprawdziłam już ofertę rosarium na sezon donicowy - wychodzi, że najprędzej będzie dostępna pod koniec marca. Jeśli w tym czasie jednak róża posadzona w postaci korzenia odbije - trudno będę miała dwie i któraś pojedzie na wieś zdobić jakiś murek.


Dłuży się człowiekowi trochę ten luty, chciałoby się sprawdzić, czy wszystko z różami w porządku, czy nie myli się co do stanu swoich krzewów, poczuć już ciepłe powietrze i miękką ziemię w dłoniach. Póki, co pozostają kwiaty w domu. Bawię się więc w tym czasie sadząc pachnące hiacynty, szafirki i krokusy, robiąc z nich małe aranżacje... W sumie najciemniejsze miesiące i tak już za nami. Teraz będzie już tylko lepiej...




 

6 komentarzy:

  1. Ja bym jeszcze zaczekala z tymi drzewkami prognozy nie najlepsze. Lepiej dmuchać na zimne☺ Ciekawy tekst jednak ja tak nie przepadam za pracą przy rozach. Ale trzeba aby były piękne! Pozdrawiam a w wolnej chwili zapraszam do mnie www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie na bloga :) No właśnie, nie znam się na drzewkach owocowych ale tak na chłopski rozum, też mi się to wydawało naciągane... Patrzę teraz co się dzieje na zewnątrz - 6 i nieźle sypie śnieg, nie wyobrażam sobie cięcia w takich warunkach, powiem szczerze.

      Usuń
    2. nie wyobrażam sobie wiosennego ogrodu bez hiacyntów. pachną pięknie i wyglądają świetnie

      Usuń
  2. Pani Joasiu! Proszę się nie poddawać, jeżeli chodzi o Old Glory! Moja w tym roku na odsłoniętym południowo-zachodnim balkonie w centrum Wrocławia właśnie zaczyna trzeci sezon i jest moją zdecydowanie najsilniejszą, najbardziej okazałą i najukochańszą różą. Może akurat taka sadzonka się Pani trafiła? Ja swoją zamawiałam u Państwa Chodunów, posadzona została w donicy o średnicy ok.45cm, na zimę jest owijana (wełną, folią bąbelkową i owijką z wełny większość pędów), nawet przędziorek i czarna plamistość (tfu!) jej nie straszne. Idzie jak burza! Zdecydowanie kibicuję tej róży na Pani Balkonie!!! Pozdrawiam serdecznie! Agnieszka W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetna wiadomość na pewno mnie zachęci do spróbowania jeszcze raz. Z Old Glory to niestety jest moja wina. Kupiłam korzeń a nie miałam przygotowanej donicy i zanim go wsadziłam, było trochę cudowania. Albo było zbyt zimno gdy moczyłam korzeń albo za mało dałam ziemi do pierwszej "awaryjnej donicy". Całe szczęście Souvenir de Malmaison jakoś to przetrwała. Oglądałam ją wczoraj i wygląda ok. A zapytam jeszcze kiedy pani zakwitła old Glory (aka. gloire de dijon)? Bo słyszałam, że bywa z tym różnie i czasem nawet dwa lata z rzędu może kaprysić.

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że mam jeszcze jeden dylemat związany z tą różą. Zastanawiam się do jakiej ją mam dać donicy? Przygotowałam dla niej naprawdę olbrzymią donicę 40 l. Ale ponieważ i tak mój egzemplarz padł to kusi mnie, by wpakować tam Mary Rose, która rozrasta się niczym potwór. Może powinnam ją jednak zostawić dla Old Glory? Pnące lubią sporo miejsca. W jakiej donicy rośnie ona u Pani?

      Usuń

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Back
to top