Skrzynki po owocach i zagłada

Obsadzone kwiatami skrzynki po owocach na parapecie bardzo ładnie wyglądają ale jak się przekonałam  mają też spore wady. Ponieważ wreszcie nadrabiam zeszłoroczne zaległości zamierzam nieco o nich opowiedzieć.

Tak moje skrzynki wyglądały w zeszłym roku. Piękne prawda? 
Szkoda, że do czasu... Przyszło lato i niestety zaczęły się problemy...


Po pierwsze: niemiłosiernie przeciekają. Niby uszczelniałam je gąbką i agrowłókniną a i tak leje się z nich jak z prysznica. Sąsiedzi raczej nie będą czymś takim zachwyceni, balkon to nie jest ogródek. Trzeba podkładać pod skrzynki ręcznik za każdym razem gdy się je podlewa. Zastanawiam się jak działają te wszystkie wertykalne konstrukcje, gdzie szczeliny są dużo szersze? Może dobrze rozwinięta roślina zatrzymuje wilgoć i problem znika? Mogłabym spróbować z czymś takim korzystając z rojników ale nie wiem, czy przestrzeń w moim wypadku nie jest za mała i czy to w ogóle ma sens. W skrzyni ma rosnąć róża, która jednak lubi mieć sporo miejsca dla siebie. Niby rojnik nie korzeni się jakoś głęboko. Może warto to przemyśleć? 

Druga wada łącząca się z pierwszą to przesychanie podłoża. Jest dużo gorzej niż w standardowych donicach. W sumie nic dziwnego skoro woda szybko odpływa. Spróbuję nieco doszczelnić moje skrzynie ale skupię się również na samej ziemi. Wraz z mieszańcami Hulthemia zamówiłam nawóz z hydrożelem i liczę na jego skuteczność. Znalazłam też coś takiego i zamierzam to wypróbować:



Podobną metodę nawadniania stosowałam wyjeżdżając na urlop i całkiem nieźle to wychodziło. Jak ta się sprawdzi? Czas pokaże ale mam nadzieję, że coś z tych moich skrzynek jeszcze będzie. Prezentują się naprawdę nieźle, jest w nich sporo miejsca na sadzenie i szkoda byłoby je likwidować. Może taki sposób nawadniania wraz z hydrożelem rozwiąże problem. 

Jak tylko pogoda się poprawi czeka mnie oczyszczenie skrzynek i usunięcie, tego co zostało po zeszłym roku. Niby nie dużo ale obecnie to i tak ciężka sprawa. Od ostatniego postu objawy pierwszego trymestru mocno mi się nasiliły, szczególnie te żołądkowe. Mam nadzieję, że to kwestia dni i poczuję się lepiej. To jeszcze jakieś dwa-trzy tygodnie najcięższych bojów. Na szczęście róże pewnie też za szybko do mnie nie wyruszą więc mam jeszcze trochę czasu. 

Zrobiłam jednak mały przegląd na balkonie. Pewnie rzeczy niezmiennie mnie zadziwiają. Moje dwie pozornie najdelikatniejsze róże całkiem ładnie przezimowały. A biorąc pod uwagę, co się działo w zeszłym roku na moim balkonie to jest prawdziwy cud. Za to dwie nowe róże mchowe najwyraźniej padły. Bardzo zdziwię się jeśli coś z nich będzie, bo są po prostu czarne. Poznaję już po tym kolorze, że zamarły. Ale zeszły rok naprawdę był tragiczny. Skoro na wsi padła nam Gipsy Boy z powodu suszy (!) to musiało być naprawdę źle. W 2017 wyglądała jeszcze tak:



Olbrzymi, rozbudowany krzew - na pół płotu. Zdrowa róża, której nie przeszkadzał pół cień. I co? I przyszedł 2018 i zmarniała cała. Dobra wiadomość jest taka, że ponoć odbija. Na razie skromnie ale jest nadzieja. Pożyjemy zobaczymy...

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

poniedziałek, 25 lutego 2019

Skrzynki po owocach i zagłada

Obsadzone kwiatami skrzynki po owocach na parapecie bardzo ładnie wyglądają ale jak się przekonałam  mają też spore wady. Ponieważ wreszcie nadrabiam zeszłoroczne zaległości zamierzam nieco o nich opowiedzieć.

Tak moje skrzynki wyglądały w zeszłym roku. Piękne prawda? 
Szkoda, że do czasu... Przyszło lato i niestety zaczęły się problemy...


Po pierwsze: niemiłosiernie przeciekają. Niby uszczelniałam je gąbką i agrowłókniną a i tak leje się z nich jak z prysznica. Sąsiedzi raczej nie będą czymś takim zachwyceni, balkon to nie jest ogródek. Trzeba podkładać pod skrzynki ręcznik za każdym razem gdy się je podlewa. Zastanawiam się jak działają te wszystkie wertykalne konstrukcje, gdzie szczeliny są dużo szersze? Może dobrze rozwinięta roślina zatrzymuje wilgoć i problem znika? Mogłabym spróbować z czymś takim korzystając z rojników ale nie wiem, czy przestrzeń w moim wypadku nie jest za mała i czy to w ogóle ma sens. W skrzyni ma rosnąć róża, która jednak lubi mieć sporo miejsca dla siebie. Niby rojnik nie korzeni się jakoś głęboko. Może warto to przemyśleć? 

Druga wada łącząca się z pierwszą to przesychanie podłoża. Jest dużo gorzej niż w standardowych donicach. W sumie nic dziwnego skoro woda szybko odpływa. Spróbuję nieco doszczelnić moje skrzynie ale skupię się również na samej ziemi. Wraz z mieszańcami Hulthemia zamówiłam nawóz z hydrożelem i liczę na jego skuteczność. Znalazłam też coś takiego i zamierzam to wypróbować:



Podobną metodę nawadniania stosowałam wyjeżdżając na urlop i całkiem nieźle to wychodziło. Jak ta się sprawdzi? Czas pokaże ale mam nadzieję, że coś z tych moich skrzynek jeszcze będzie. Prezentują się naprawdę nieźle, jest w nich sporo miejsca na sadzenie i szkoda byłoby je likwidować. Może taki sposób nawadniania wraz z hydrożelem rozwiąże problem. 

Jak tylko pogoda się poprawi czeka mnie oczyszczenie skrzynek i usunięcie, tego co zostało po zeszłym roku. Niby nie dużo ale obecnie to i tak ciężka sprawa. Od ostatniego postu objawy pierwszego trymestru mocno mi się nasiliły, szczególnie te żołądkowe. Mam nadzieję, że to kwestia dni i poczuję się lepiej. To jeszcze jakieś dwa-trzy tygodnie najcięższych bojów. Na szczęście róże pewnie też za szybko do mnie nie wyruszą więc mam jeszcze trochę czasu. 

Zrobiłam jednak mały przegląd na balkonie. Pewnie rzeczy niezmiennie mnie zadziwiają. Moje dwie pozornie najdelikatniejsze róże całkiem ładnie przezimowały. A biorąc pod uwagę, co się działo w zeszłym roku na moim balkonie to jest prawdziwy cud. Za to dwie nowe róże mchowe najwyraźniej padły. Bardzo zdziwię się jeśli coś z nich będzie, bo są po prostu czarne. Poznaję już po tym kolorze, że zamarły. Ale zeszły rok naprawdę był tragiczny. Skoro na wsi padła nam Gipsy Boy z powodu suszy (!) to musiało być naprawdę źle. W 2017 wyglądała jeszcze tak:



Olbrzymi, rozbudowany krzew - na pół płotu. Zdrowa róża, której nie przeszkadzał pół cień. I co? I przyszedł 2018 i zmarniała cała. Dobra wiadomość jest taka, że ponoć odbija. Na razie skromnie ale jest nadzieja. Pożyjemy zobaczymy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Back
to top