Na chwilę przed kwitnieniem...

Majówka nas nie rozpieszczała, ale za to róże mają się dobrze. Zimni Ogrodnicy chyba przyszli wcześniej, na szczęście bez jakiś wielkich mrozów, przynajmniej w moim rejonie, a do tego na balkonie i tak jest cieplej. Jeśli wierzyć prognozom to na Zimną Zośkę pogoda akurat się poprawi, od jutra też ma być trochę więcej słońca. Dobrze, bo już tęskno mi do śniadań na balkonie a wszystko w tym roku świetnie się rozwija, tworząc wyjątkową atmosferę małego ogrodu. A do tego ten zapach narcyzów... Wahałam się, czy zdjąć już wszystkie zimowe osłony z róż jednak ostatecznie stwierdziłam, że przy takim upale, jaki miał miejsce w kwietniu, trzeba to zrobić. Szczęśliwie okazało się, że była to dobra decyzja.



Mój parapet na początku maja

Irys w skrzynce

Postanowiłam zrobić małe zestawienie, żeby później móc sprawdzić, jak będzie wyglądać kwitnienie w stosunku do tego co się dzieje obecnie. Dopieszczam moje krzewy w tym roku. Zajmuję się nimi jak tylko jest ciepło. Zdecydowałam się zaaplikować im mikoryzę w postaci granulatu.  Za jakiś czas napiszę, jaki dało to efekt w  donicach. Oceniam, że część róż zakwitnie bardzo wcześnie, bo w połowie maja a pierwsza będzie moja ulubiona Glorie de Djion. Ale może po kolei...

1) Souvenir de la Malmaison cl. - tu niestety jest źle. To co brałam za nowe przyrosty okazało się być niestety  dziczkami. Po ich usunięciu róża nie wygląda za dobrze. Chyba zaczyna zamierać, nie powinna była przemarznąć, ale może jednak... Nie zamierzam jej ściąć, dam jej jeszcze szanse. Nie wiem co posadzić jeśli jednak musiałabym się jej pozbyć. Nie będę z nią trzeci raz próbować jeśli teraz znowu nie wyjdzie. Jestem uparta, ale nie aż tak. Najwyraźniej nie wszystko nadaje się na balkon i trzeba to czasem zaakceptować. Waham się po między z dawna odkładanym Louisem Odier a powrotem do róż angielskich.

2) Gloire de Mousseux - tu jest dużo lepiej, bardzo jestem tą różą podekscytowana, bo to moja pierwsza mchowa a planowałam ją od dłuższego czasu. Krzew ma to do siebie, że prezentuje się ciekawie nawet teraz. Pączki pokrywa coś w rodzaju miękkich kolców, rzęsek czy wypustek przypominających właśnie "mech". Są przyjemne w dotyku. Z niecierpliwością czekam na kwiaty. Róża ładnie się zazieleniła i rozwinęła. W jej pokroju nie podoba mi się tylko jedna rzecz. Jest jakby "łysa" od dołu. Mocno zdrewniała wypuszcza wszystkie liście dopiero gdzieś na wysokości 30-40 cm.  Nie wiem, czy tylko mój egzemplarz tak ma czy to wspólna cecha odmiany. Poradziłam sobie z tym sadząc od dołu szałwię.




3) Glorie de Dijon - ma ponad 20 pączków kwiatowych, ładnie się rozkrzewiła i dostała "osłonę" z fiołków, która fajnie się z nią komponuje. Bałam się trochę co z nią będzie, bo wczesną wiosną "dziwnie" się zachowywała, ale jak widać ta róża lubi mnie zaskakiwać. Myślę, że w ciągu max 2 tygodni zakwitnie a patrząc na jeden z pąków, może nawet szybciej.




4) Comte de Chambord - ta róża nigdy mnie jeszcze nie zawiodła. Myślałam, że się będę z nią żegnać po zeszłorocznych upałach ale nie poddała się. W tym roku odbiła, zazieleniła się i nie ma śladu po chorobie. To będzie chyba 6 rok tej róży na balkonie. To moja pierwsza róża historyczna i jest ze mną do tej pory. Przeżyła wszystko. Ma pełno kwiatowych pąków. Szkoda tylko, że mój egzemplarz uparcie nie chce powtarzać kwitnienia.




5) Pompon Blanc Parfait - uwielbiam róże alba. Świetnie rośnie w donicy. Prowadzę ją przy barierce jak  zielony parawan. Niestety przyczepiły się do niej mszyce. Na razie po prostu je zgniatam i psikam płynem do mycia naczyń. Chwilowo mam od nich spokój. Jeśli wrócą zamierzam potraktować je sodką. Mam zamiar w tym roku przerzucić się w 100% na środki ekologiczne, zobaczymy co z tego wyjdzie. Ma pierwsze małe pączki, ale raczej nie zakwitnie przed czerwcem.

6) Aloha Kordes - posadziłam goły korzeń na wiosnę, ma ładne przyrosty, ale pewnie jeszcze długo nie zobaczę kwiatów. Jeśli zakwitnie to nie wcześniej niż w czerwcu/lipcu. Jeszcze nie wiem, co z niej będzie.

7) Eyes for You - to właściwie nie do końca róża tylko jej mieszaniec, klasyfikowany jako hybryda Hulthemia persica albo floribunda. Widać pewną różnicę w stosunku do reszty moich róż, bo liście są bardziej "strzępiaste", jakby ostre. Mam dwie sztuki, które rosną w kompozycjach z innymi kwiatami. Póki co wygląda to dobrze. Ładnie się rozkrzewiają, rosną bez problemu, mają pierwsze kwiatowe pączki ale na kwitnienie również trzeba będzie poczekać. 


Jednym słowem upchnęłam jakoś na moim balkonie 7 odmian i 8 krzewów. Pewno nie zakwitną równocześnie. Z jednej strony szkoda, z drugiej będą się uzupełniać a to ważne przy  jednokrotnie kwitnących odmianach starych. 
Ze względu na pszczoły zamówiłam jeszcze chabry i niebieską kalamintę. Nie mogę się doczekać lata... 









x

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Ojej Wspaniale. Kocham balkony pełne kwiatów, to takie mały ogrody. Sama taki posiadam i cieszę się nim na całego. Tyle odmian róż, będzie wspaniale. U mnie róże nie chcą rosnąć, zaraz chwyta je biała mucha, ależ ona jest wredna. hehe Pozdrawiam serdecznie, niech każda z odmian pięknie zakwitnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Comte de Chambord, tyle co moja róża przeszła i przetrzymała, choroby, przeprowadzki to mało kto zliczy. Bardzo, bardzo mocna odmiana, zakwitnie chyba wszędzie, jeśli będzie miała dość słońca i odrobinę opieki.

      Usuń

środa, 8 maja 2019

Na chwilę przed kwitnieniem...

Majówka nas nie rozpieszczała, ale za to róże mają się dobrze. Zimni Ogrodnicy chyba przyszli wcześniej, na szczęście bez jakiś wielkich mrozów, przynajmniej w moim rejonie, a do tego na balkonie i tak jest cieplej. Jeśli wierzyć prognozom to na Zimną Zośkę pogoda akurat się poprawi, od jutra też ma być trochę więcej słońca. Dobrze, bo już tęskno mi do śniadań na balkonie a wszystko w tym roku świetnie się rozwija, tworząc wyjątkową atmosferę małego ogrodu. A do tego ten zapach narcyzów... Wahałam się, czy zdjąć już wszystkie zimowe osłony z róż jednak ostatecznie stwierdziłam, że przy takim upale, jaki miał miejsce w kwietniu, trzeba to zrobić. Szczęśliwie okazało się, że była to dobra decyzja.



Mój parapet na początku maja

Irys w skrzynce

Postanowiłam zrobić małe zestawienie, żeby później móc sprawdzić, jak będzie wyglądać kwitnienie w stosunku do tego co się dzieje obecnie. Dopieszczam moje krzewy w tym roku. Zajmuję się nimi jak tylko jest ciepło. Zdecydowałam się zaaplikować im mikoryzę w postaci granulatu.  Za jakiś czas napiszę, jaki dało to efekt w  donicach. Oceniam, że część róż zakwitnie bardzo wcześnie, bo w połowie maja a pierwsza będzie moja ulubiona Glorie de Djion. Ale może po kolei...

1) Souvenir de la Malmaison cl. - tu niestety jest źle. To co brałam za nowe przyrosty okazało się być niestety  dziczkami. Po ich usunięciu róża nie wygląda za dobrze. Chyba zaczyna zamierać, nie powinna była przemarznąć, ale może jednak... Nie zamierzam jej ściąć, dam jej jeszcze szanse. Nie wiem co posadzić jeśli jednak musiałabym się jej pozbyć. Nie będę z nią trzeci raz próbować jeśli teraz znowu nie wyjdzie. Jestem uparta, ale nie aż tak. Najwyraźniej nie wszystko nadaje się na balkon i trzeba to czasem zaakceptować. Waham się po między z dawna odkładanym Louisem Odier a powrotem do róż angielskich.

2) Gloire de Mousseux - tu jest dużo lepiej, bardzo jestem tą różą podekscytowana, bo to moja pierwsza mchowa a planowałam ją od dłuższego czasu. Krzew ma to do siebie, że prezentuje się ciekawie nawet teraz. Pączki pokrywa coś w rodzaju miękkich kolców, rzęsek czy wypustek przypominających właśnie "mech". Są przyjemne w dotyku. Z niecierpliwością czekam na kwiaty. Róża ładnie się zazieleniła i rozwinęła. W jej pokroju nie podoba mi się tylko jedna rzecz. Jest jakby "łysa" od dołu. Mocno zdrewniała wypuszcza wszystkie liście dopiero gdzieś na wysokości 30-40 cm.  Nie wiem, czy tylko mój egzemplarz tak ma czy to wspólna cecha odmiany. Poradziłam sobie z tym sadząc od dołu szałwię.




3) Glorie de Dijon - ma ponad 20 pączków kwiatowych, ładnie się rozkrzewiła i dostała "osłonę" z fiołków, która fajnie się z nią komponuje. Bałam się trochę co z nią będzie, bo wczesną wiosną "dziwnie" się zachowywała, ale jak widać ta róża lubi mnie zaskakiwać. Myślę, że w ciągu max 2 tygodni zakwitnie a patrząc na jeden z pąków, może nawet szybciej.




4) Comte de Chambord - ta róża nigdy mnie jeszcze nie zawiodła. Myślałam, że się będę z nią żegnać po zeszłorocznych upałach ale nie poddała się. W tym roku odbiła, zazieleniła się i nie ma śladu po chorobie. To będzie chyba 6 rok tej róży na balkonie. To moja pierwsza róża historyczna i jest ze mną do tej pory. Przeżyła wszystko. Ma pełno kwiatowych pąków. Szkoda tylko, że mój egzemplarz uparcie nie chce powtarzać kwitnienia.




5) Pompon Blanc Parfait - uwielbiam róże alba. Świetnie rośnie w donicy. Prowadzę ją przy barierce jak  zielony parawan. Niestety przyczepiły się do niej mszyce. Na razie po prostu je zgniatam i psikam płynem do mycia naczyń. Chwilowo mam od nich spokój. Jeśli wrócą zamierzam potraktować je sodką. Mam zamiar w tym roku przerzucić się w 100% na środki ekologiczne, zobaczymy co z tego wyjdzie. Ma pierwsze małe pączki, ale raczej nie zakwitnie przed czerwcem.

6) Aloha Kordes - posadziłam goły korzeń na wiosnę, ma ładne przyrosty, ale pewnie jeszcze długo nie zobaczę kwiatów. Jeśli zakwitnie to nie wcześniej niż w czerwcu/lipcu. Jeszcze nie wiem, co z niej będzie.

7) Eyes for You - to właściwie nie do końca róża tylko jej mieszaniec, klasyfikowany jako hybryda Hulthemia persica albo floribunda. Widać pewną różnicę w stosunku do reszty moich róż, bo liście są bardziej "strzępiaste", jakby ostre. Mam dwie sztuki, które rosną w kompozycjach z innymi kwiatami. Póki co wygląda to dobrze. Ładnie się rozkrzewiają, rosną bez problemu, mają pierwsze kwiatowe pączki ale na kwitnienie również trzeba będzie poczekać. 


Jednym słowem upchnęłam jakoś na moim balkonie 7 odmian i 8 krzewów. Pewno nie zakwitną równocześnie. Z jednej strony szkoda, z drugiej będą się uzupełniać a to ważne przy  jednokrotnie kwitnących odmianach starych. 
Ze względu na pszczoły zamówiłam jeszcze chabry i niebieską kalamintę. Nie mogę się doczekać lata... 









x

2 komentarze:

  1. Ojej Wspaniale. Kocham balkony pełne kwiatów, to takie mały ogrody. Sama taki posiadam i cieszę się nim na całego. Tyle odmian róż, będzie wspaniale. U mnie róże nie chcą rosnąć, zaraz chwyta je biała mucha, ależ ona jest wredna. hehe Pozdrawiam serdecznie, niech każda z odmian pięknie zakwitnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Comte de Chambord, tyle co moja róża przeszła i przetrzymała, choroby, przeprowadzki to mało kto zliczy. Bardzo, bardzo mocna odmiana, zakwitnie chyba wszędzie, jeśli będzie miała dość słońca i odrobinę opieki.

      Usuń

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Back
to top