Róże zakwitają o poranku...

Ciężko uwierzyć, że o tej porze roku niebo może być tak niebieskie i jasne, gdy jednocześnie jest tak chłodno. W domu pachnie przypaloną czekoladą w białej porcelanie, ale jeszcze nie różami. Bez intensywnego ciepła zapach nie chce rozwijać się tak dosadnie jak powinien. Jednak gdy stanie się pod krzewem Comte de Chambord i tak czuć wyraźną słodycz, którą już zawsze będę kojarzyła z konfiturami. Zakwitły na razie trzy moje krzewy: Glorie de Djion, Comte de Chambord i dzisiaj rano Pompon Blanc Parfait. Na tle bezchmurnego błękitu ich kolory wydają się niezwykle soczyste, chociaż Gloria od chłodnej i deszczowej pogody ma w tym roku blado żółte kwiaty. To naturalne u tej róży, że wybarwia się w zależności od panującej na zewnątrz aury. 






W tym roku kwitnienie jest naprawdę udane, jak na róże rosnące w donicach. Nie mogę się napatrzeć. Kwiaty Old Glory są tak obfite, że aż uginają się pod własnym ciężarem. Zachwyca mnie ta róża. Najchętniej siedziałabym z filiżanką kawy albo czekolady non stop na balkonie, ale i mnie i Duśkę po pięciu minutach wygania chłód. Tego poranka ubrałam się w sweter i szybko porobiłam jakieś zdjęcia. I tak nie oddają tego co czuje się wśród krzewów a przecież jeszcze nie wszystko kwitnie i wiele pąków wciąż czeka na rozwinięcie...





Ten rok był dla moich róż łaskawy, ale mam wrażenie, że też się wreszcie nauczyłam, jak ważne jest odpowiednie odżywienie podłoża, jego kwasowość i zasobność. Jakoś tyle lat nie docierało to do mnie, szczególnie jeśli idzie o kwasowość. Pompon Blanc Parfait zaczęła na początku maja trochę chorować. Bez wyraźnej przyczyny żółkła. Było na niej nieco mszycy, ale nie aż tak, by niszczała w taki sposób. Na pasku z odczynnikiem  do akwarium sprawdziłam PH. Doszło do skali, czyli 6,5 a z tego prosty wniosek, że musiało być więcej. Dodałam zakwaszacza i jak ręką odjął. To mi uświadomiło ciekawą rzecz na temat obornika. Jest świetnym, naturalnym nawozem, ale jednocześnie sprawia, że ziemia robi się zasadowa. W tym roku moje róże dostały więc mieszankę nawozu składającą się z obornika owczego wymieszanego z nawozem do róż oraz z zakwaszaczem. Dopiero taka mieszanka zdaje się być dla nich satysfakcjonująca.




Jestem strasznym kawoszem i chociaż w ciąży dostałam pozwolenie od mojej doktor na ledwo jedną fliżankę espresso czy mokki, za każdym razem zbieram fusy z ekspresu i dodaję do gleby. Nie obniżą PH, ale utrzymają je na właściwym poziomie. Minęło teraz trochę czasu i widzę, że efekt takich zabiegów jest zadowalający. Posadzenie niskich roślin w donicach jak skalnica, lawenda czy szałwia też pomaga, ponieważ podłoże tak się nie przesusza, a to częste w pojemnikach o ograniczonej powierzchni.




Prowadzę jeszcze jeden "eksperyment" z  mikoryzą do róż. Efekt jest mocno zaskakujący, ale wstrzymam się jeszcze, zobaczę co dalej się stanie i napiszę o tym osobną notkę później. A teraz czekam tylko na słońce i ciepło, bo nic nie pachnie tak jak rozkwitła róża alba. Przyjemnego dnia...   

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

czwartek, 30 maja 2019

Róże zakwitają o poranku...

Ciężko uwierzyć, że o tej porze roku niebo może być tak niebieskie i jasne, gdy jednocześnie jest tak chłodno. W domu pachnie przypaloną czekoladą w białej porcelanie, ale jeszcze nie różami. Bez intensywnego ciepła zapach nie chce rozwijać się tak dosadnie jak powinien. Jednak gdy stanie się pod krzewem Comte de Chambord i tak czuć wyraźną słodycz, którą już zawsze będę kojarzyła z konfiturami. Zakwitły na razie trzy moje krzewy: Glorie de Djion, Comte de Chambord i dzisiaj rano Pompon Blanc Parfait. Na tle bezchmurnego błękitu ich kolory wydają się niezwykle soczyste, chociaż Gloria od chłodnej i deszczowej pogody ma w tym roku blado żółte kwiaty. To naturalne u tej róży, że wybarwia się w zależności od panującej na zewnątrz aury. 






W tym roku kwitnienie jest naprawdę udane, jak na róże rosnące w donicach. Nie mogę się napatrzeć. Kwiaty Old Glory są tak obfite, że aż uginają się pod własnym ciężarem. Zachwyca mnie ta róża. Najchętniej siedziałabym z filiżanką kawy albo czekolady non stop na balkonie, ale i mnie i Duśkę po pięciu minutach wygania chłód. Tego poranka ubrałam się w sweter i szybko porobiłam jakieś zdjęcia. I tak nie oddają tego co czuje się wśród krzewów a przecież jeszcze nie wszystko kwitnie i wiele pąków wciąż czeka na rozwinięcie...





Ten rok był dla moich róż łaskawy, ale mam wrażenie, że też się wreszcie nauczyłam, jak ważne jest odpowiednie odżywienie podłoża, jego kwasowość i zasobność. Jakoś tyle lat nie docierało to do mnie, szczególnie jeśli idzie o kwasowość. Pompon Blanc Parfait zaczęła na początku maja trochę chorować. Bez wyraźnej przyczyny żółkła. Było na niej nieco mszycy, ale nie aż tak, by niszczała w taki sposób. Na pasku z odczynnikiem  do akwarium sprawdziłam PH. Doszło do skali, czyli 6,5 a z tego prosty wniosek, że musiało być więcej. Dodałam zakwaszacza i jak ręką odjął. To mi uświadomiło ciekawą rzecz na temat obornika. Jest świetnym, naturalnym nawozem, ale jednocześnie sprawia, że ziemia robi się zasadowa. W tym roku moje róże dostały więc mieszankę nawozu składającą się z obornika owczego wymieszanego z nawozem do róż oraz z zakwaszaczem. Dopiero taka mieszanka zdaje się być dla nich satysfakcjonująca.




Jestem strasznym kawoszem i chociaż w ciąży dostałam pozwolenie od mojej doktor na ledwo jedną fliżankę espresso czy mokki, za każdym razem zbieram fusy z ekspresu i dodaję do gleby. Nie obniżą PH, ale utrzymają je na właściwym poziomie. Minęło teraz trochę czasu i widzę, że efekt takich zabiegów jest zadowalający. Posadzenie niskich roślin w donicach jak skalnica, lawenda czy szałwia też pomaga, ponieważ podłoże tak się nie przesusza, a to częste w pojemnikach o ograniczonej powierzchni.




Prowadzę jeszcze jeden "eksperyment" z  mikoryzą do róż. Efekt jest mocno zaskakujący, ale wstrzymam się jeszcze, zobaczę co dalej się stanie i napiszę o tym osobną notkę później. A teraz czekam tylko na słońce i ciepło, bo nic nie pachnie tak jak rozkwitła róża alba. Przyjemnego dnia...   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Back
to top