featured Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Souvenir de la Malmaison Climbing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Souvenir de la Malmaison Climbing. Pokaż wszystkie posty

Wiktoriańskie róże na balkonie

Róża Souvenir de la Malmaison Climbing na pierwszy dzień wiosny...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Souvenir de la Malmaison Climbing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Souvenir de la Malmaison Climbing. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lipca 2017

Wiktoriańskie róże na balkonie

Obie róże, które ostatnio posadziłam na swoim balkonie mają w sobie urok "starej Anglii". Pochodzą z XIX wieku i czasy swoich triumfów świeciły za panowania królowej Wiktorii oraz jej następcy Edwarda. Ogólnie rzec biorąc Souvenir de la Malmaison jest trochę starsza i bardziej francuska z charakteru. Przy czym ja posiadam akurat jej pnący sport, będący dziełem Anglika Charlesa Bennetta i pochodzący z roku 1892. Można więc zaryzykować twierdzenie, że jest angielskim wydaniem popularnej, francuskiej róży. Glorie de Djion to typowa wiktoriańska piękność i chociaż też jest tworem Francuzów to wielką popularność zyskała w całym ówczesnym świecie, w tym w USA i Wielkiej Brytanii. Na wyspie Wigth zdobiła ponoć prawie każdy dom.

Mogę w pewnym sensie powiedzieć że, mam u siebie dwie siostry. Souvenir de la Malmaison cl. jest bowiem sportem Souvenir de la Malmaison a Glorie de Dijon to krzyżówka Dezprez a Fleur Jaune i Souvenir de la Malmaison - są więc blisko ze sobą spokrewnione. Glorie de Djion nazywa się również Old Glory i trzeba przyznać że, angielska nazwa tej róży zdaje w dzisiejszych czasach dużo dla niej odpowiedniejsza i nabiera nowego znaczenia. W wolnym tłumaczeniu ta róża nazywa się "Dawna Chwała" i jest to imię, które pasuje do niej idealnie. Ma ona w sobie niezwykły i zarazem staroświecki urok zapomnianych róż. 




Obiecałam, że wypowiem się w momencie kiedy, te dwie kapryśnice już trochę u mnie pobędą i zaczną kwitnąć. Każda z nich jakby na próbę wypuściła po jednym kwiecie. Souvenir de la Malmaison nie urzekła mnie ani zapachem ani wyglądem tego pojedynczego kwiatu. Acz nie sądzę, że to jest jej ostatnie słowo. Ona dopiero pokaże, co potrafi na drugi rok, jeśli przezimuje bez nadmiernych komplikacji. Póki co zadziwia swoim rozwojem. Jest w donicy, była podsadzona wczesną wiosną a ma już dobre 1,7 metra! I cały czas rośnie w górę. Przegoniła już dzikie wino, jeszcze trochę i zacznie zahaczać o dach. Fakt, że dostała bardzo głęboką, dużą donicę ale mimo wszystko, jak na balkonowe warunki to rośnie jak szalona. Inwestuje w rozwój i zobaczymy, czy jeszcze wypuści jakiś pąk kwiatowy, czy zrobi to dopiero na przyszły rok. Swoją drogą dokładnie tak samo zachowywał się Comte de Chambord pierwszy rok po posadzeniu i okazał się najlepszą różą na balkon z wszystkich moich dotychczasowych eksperymentów. Souvenir de la Malmaison cl. liście ma wielkie, zdrowe, zielone, żadne choróbsko, póki co do niej nie lgnie, trochę przędziorka się na niej pojawiło ale tylko na spodnich liściach. Jak na razie zapowiada się ciekawie, zobaczymy co z tego wyniknie.



Glorie de Djion, którą u Państwa Chodunów nazwano po prostu Gloria ma kilka pąków oprócz tego, który już otworzyła. Ten pierwszy był absolutnie olśniewający. W życiu nie widziałam takiego kwiatu: forma, zapach, kolor, wszystko niesamowite i bardzo oryginalne. Płatki rzeczywiście jak pomięte chusteczki, właściwie to w trzech kolorach - biały na zewnątrz, później morelowy, następnie różowy. Zapach? Mocny i trudny do określenia. Jakby owocowo-kwiatowe damskie perfumy wieczorowe. Róża warta zachodu i całe szczęście, że po pierwszej porażce nie odpuściłam jej sobie, bo trafiła w mój gust jak w dziesiątkę. To jest róża jedyna w swoim rodzaju. Jeżeli inne róże noisette są takie, to możemy tylko płakać nad sobą, że nie bardzo chcą się chować w naszym klimacie. Niestety musi być także jakieś "ale". Oprócz tego, że jest wrażliwa na mróz to widać, że jest bardzo podatna na czarnoplamistość. Nie wiem, czy coś w rosarium, czy przechowywanie przez dwa dni w ogrodzie na wsi bez przesadzenia, czy w ogóle cały ten transport ale przywlokłam ją już z objawami czarnoplamistości a po kilku dniach okazało się, że rzeczywiście grzyb się na niej już rozwija. Na razie usunęłam zarażone liście, dostała jedną dawkę topsinu i jest nieźle. Nie przeszkadza jej to w kwitnieniu ale trzeba będzie ją pryskać i pilnować.




Podsumowując obie róże zapowiadają się bardzo ciekawie. Niewątpliwie wymagają od właściciela zaangażowania i opieki ale są tego warte a nawet jest to mała cena za ich piękno. Zachwycą miłośnika antyków, romantyka, wielbiciela czasów dawnych i minionych. Dawna chwała różanych ogrodów skrywa się pod ich postacią - żadna róża nowoczesna nam tego nie da. 

niedziela, 26 marca 2017

Róża Souvenir de la Malmaison Climbing na pierwszy dzień wiosny...

Wyszło inaczej niż planowałam. Zresztą jak zwykle w życiu... Okazało się, że w ostatniej chwili ktoś mi sprzątnął sprzed nosa upatrzoną Old Glory. Dostępna miała być dopiero na jesień. Z rosarium Pana Choduna nie opłacało mi się robić zamówienia. Chciałam kupić tylko jedną różę a mają tam minimalną kwotę, poniżej której nie realizują zleceń. Będę co prawda przejeżdżać w pobliżu szkółki ale dopiero za jakiś miesiąc i nie wiem,
o której godzinie. Niestety wątpię, że w czasie otwarcia rosarium. Mogłam więc być albo cierpliwa albo pokombinować. Okazało się, że w szkółce Pani Ewy Jarmulak jest dostępna wersja pnąca Souvenir de la Malmaison. A była ona tak naprawdę moim pierwszym pomysłem, za nim wpadłam na Old Glory. Obie te róże zresztą są ze sobą mocno spokrewnione - Souvenir de Malmaison jest bowiem rodzicem Old Glory. Tak więc specjalnie się nie wahałam i uczciłam pierwszy dzień wiosny różą Souvenir de la Malmaison Climbing. Korzeń Souvenir de la Malmaison, który kupiłam poprzedniej jesieni po prostu zabiorę na wieś albo dam teściowej na działkę. W ten sposób z jednej róży pnącej na balkon, którą zamierzałam posadzić zrobiły się dwie. Old Glory też się u mnie pojawi zobaczymy jednak kiedy. Może latem będzie jakaś możliwość odwiedzenia szkółki.





O samej róży Souvenir de la Malmaison można napisać bardzo wiele. Wyhodowano ją we Francji w 1843 roku. Jej nazwa odnosi się zaś do słynnego rosarium Cesarzowej Józefiny. Róża z nagrodą Old Rose Hall of Fame. Całą resztę uwag chciałabym zostawić na moment, gdy się u mnie pojawi. Już się nauczyłam, że róże na balkonie zachowują się nieco inaczej, tak więc nie ma co tworzyć peanów na jej cześć lub wręcz przeciwnie, póki się nie przyjmie i nie pokaże co sądzi o swoim nowym miejscu. Jest dość delikatna więc trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość i uważność. Ale jeszcze jedną rzecz chciałabym napisać. Otóż Souvenir de la Malmaison Climbing jest sportem Souvenir de la Malmaison wyselekcjonowanym przez Charlesa Bennetta. Był to syn dobrze znanego angielskiego hodowcy róż Harrego Bennetta. Sam Charles Bennett był szkółkarzem i ogrodnikiem zaś ciekawostką jest fakt, że wyjechał do Sydney i przysłużył się swoją pracą rosarianom w Australii. Mnie zaś nazwisko Bennett kojarzy się zgoła z czym innym, chociaż są to tylko luźne konotacje ale za to bardzo przyjemne. Otóż Bennett to słynna rodzina z Dumy i Uprzedzenia - piękne, brzydkie, dobre, głupie i mądre panny Bennett w liczbie sztuk pięciu są bohaterkami tej najsłynniejszej powieści Jane Austin, skojarzeniowo zostajemy więc w starej dobrej Anglii nie tylko przez pochodzenie hodowcy wyodrębniającego sport ale również przez literaturę. Co ciekawe Jane Austin nie lubiła ogrodnictwa, co da się wyczuć w jej książkach. To równie wspaniała Hodgson Burnett była miłośniczką przyrody i napisała chyba najlepszą powieść jaką można poświęcić ogrodowi i samym różom w ogóle czyli "Tajemniczy Ogród". Obie lektury w sam raz na wiosnę, gdyby ktoś jeszcze nudził się w oczekiwaniu na nieco cieplejsze dni...





(ps: bardzo polecam kliknąć w wyżej wymieniony link - wspaniała kolekcja róż we włoskich ogrodach!)

Ja tymczasem jako pierwsza z moich sąsiadów wyciągnęłam skrzynki balkonowe i posadziłam w nich bratki i niezapominajki, które kupiłam wczoraj na rynku. Zastanawiam się czemu jeszcze nikt inny tego nie zrobił. Mam nadzieję, że nie pospieszyłam się zanadto i rośliny nie wymarzną. Obecnie jest tak sobie ale na szczęście przyszły tydzień zapowiada się u mnie ciepło, słonecznie i może Souvenir de la Malmaison Climbing akurat przyjedzie...

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI DO PRODUKTÓW I SKLEPÓW BĘDĄ TRAKTOWANE JAKO SPAM.
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Back
to top