featured Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany róż na balkon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany róż na balkon. Pokaż wszystkie posty

Glamis Castle i Mary Rose - uroki róż angielskich

Najlepsze róże do małych donic - odmiany róż miniaturowych

Róże do małych donic czyli odmiany miniaturowe...

Najpiękniejsze odmiany róż do donic, na taras i na balkon - część III

Niezwykła róża - Charles de Mills

Najpiękniejsze odmiany róż do donic, na taras i na balkon - część II

Najpiękniejsze odmiany róż do donic, na taras i na balkon - część I

Piękna kolekcja róż w donicach

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany róż na balkon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany róż na balkon. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lipca 2016

Glamis Castle i Mary Rose - uroki róż angielskich

Zgodnie z planem w tym roku na moim balkonie pojawiły się róże angielskie. Posadziłam dwie odmiany: Mary Rose i Glamis Castle. Już patrząc na te dwa krzewy można sobie wyobrazić jak zróżnicowaną grupą są angielskie róże...



Mary Rose to klasyk wśród róż angielskich. Uznawana jest za jedną z najlepszych odmian tej grupy. Osobiście nie jestem do niej na razie zbyt przekonana. Wydaje się uosobieniem pewnego typu róży starej przez co odbieram ją raczej jako epigona. W moim odczuciu nie ma ona nic więcej do zaoferowania czego nie miałby Comte de Chambord i inne róże stare tego rodzaju. W jakiś sposób jest podobna do nich wszystkich. To co ją wyróżnia to zapach - tak jak u części róż angielskich jest bardzo nietypowy i mocny. Odbieram go jako zapach kwiaciarni. W cieplejsze dni jest on słodko-kwiatowy. Mam wrażeniem, że im krzew jest u mnie dłużej, tym aromat jest milszy dla nosa, chociaż początkowo niespecjalnie mi pasował. To dość surowa ocena Mary Rose z mojej strony ale mam nadzieję, że nie ostateczna. Jeśli chodzi o tę różę, to zamówiłam ją z niesprawdzonej wcześniej szkółki i dostałam po prostu chory egzemplarz, który reklamowałam. Jak to się mówi rozarium, rozarium nierówne - zeszłoroczne angielki z Rosa Plant (Summer Song i Glamis Castle) nie sprawiały mi żadnych kłopotów, obie kwitną zdrowo. Tak wiec moja róża jest po zabiegach przeciwgrzybowych, została również ogołocona i być może muszę poczekać zanim pokaże mi swoje prawdziwe piękno. Ma nad różami starymi ponoć tę przewagę, że kwitnie wielokrotnie i obficie - co było zresztą moim głównym motywem jej zakupu. Jeśli rzeczywiście w późne jesienne dni pozwoli mi się cieszyć urokiem starej róży, to może rzeczywiście warto ją mieć. Od przyjaciółki wiem, że jej sport Winchester Cathedral potrafi dać taki popis.




Jeśli zaś idzie o Glamis Castle to ta róża po raz kolejny udowadnia mi, że przemyślane zakupy krzewów to udane zakupy. W tym wypadku długo wybierałam odmianę i tym razem jest to strzał w dziesiątkę. Moje zdjęcia niestety nie oddają w pełni jej piękna. To ulubiona biała róża Davida Austina i nie dziwię się czemu. Róża jest po prostu zachwycająca, innego na nią słowa nie znajduję. Czemu nazwali ją na cześć szkockiego zamczyska (ponoć porządnie nawiedzonego acz z pięknym ogrodem) nie mam pojęcia. Powinna się nazywać Eos, bo tak właśnie ta róża wygląda - jak delikatna jutrzenka. Pąki początkowo różowe wraz z rozwojem bledną, by stać się białe z kremowym środkiem pąka. Nie jest to taka czysta śnieżna biel ale właśnie  zaróżowiona biel poranka. Przepiękny odcień sprawiający, że róża mimo swojego koloru daje jednak wrażenie pewnego ciepła. Listki są drobne i lśniące, przypominają liście wielkokwiatowych mieszańców herbatnich.



Za to zapach tej róży, chociaż nie tak intensywny jakbym sobie tego życzyła to czysta poezja. Ponoć pachnie mirrą ja jednak czuję w niej wyraźne nuty miodu i słodyczy. Nie znam żadnej innej róży o takim zapachu. Ponoć dużo mniej odporna od Mary Rose ale póki co u mnie sprawuje się jednak lepiej - a przez większość czasu rosła pozostawiona sama sobie w donicy wkopanej w ziemię w naszym wiejskim ogródku. Kwiat nie duży ale bardzo ciężki i obfity. Żeby pąki były ładnie wyeksponowane warto tę róże nieco podwiązywać na podpórkach. Z wiekiem kwiaty tej odmiany stają się większe. Ta Austinka ewidentnie skradła moje serce, do tego stopnia, że być może poszukam miejsca na kolejną niedużych rozmiarów angielkę w tym typie...



I na sam koniec muszę wspomnieć jeszcze o jednej zalecie tej róży. Przepięknie wygląda w wazonie. Te kwiaty niczym słodko pachnące peonie utrzymują się niestety tak ze trzy dni, ale jeśli macie możliwość to naprawdę warto przeznaczyć tę różę do bukietów. Z lawendą komponowałaby się wyśmienicie - sama wybrałam dla niej do towarzystwa błękitną szałwię omszoną.


sobota, 25 lipca 2015

Najlepsze róże do małych donic - odmiany róż miniaturowych

Jakiś czas temu obiecałam wam, że w następnym poście zamieszczę spis najlepszych róż miniaturowych czyli odmian do małych doniczek. Okazało się to jednak wcale nie takie proste...

Przykładowo Help me Find traktuje róże miniaturowe jako coś zupełnie podrzędnego - rzadko która "miniaturka" zostaje oznaczona jako dobra, doskonała lub godna polecenia. Najczęściej ocena jest zupełnie pominięta, jakby nie warto było się tym zajmować. Być może wynika to z wad róż miniaturowych: niewielkiej mrozoodporności i podatności na choroby, bo chyba nie z braku ich popularności. Nie mniej zdarzają się w tej grupie dobre i uhonorowane odmiany. Skupiłam się więc głównie na tych różach, które otrzymały certyfikat ADR lub inne ważne odznaczenia.




Róża miniaturowa Lupo 

Jest to jeden z wyjątków od reguły, gdyż akurat ta odmiana została oceniona przez Help Me Find jako doskonała. I nie ma się tu co dziwić patrząc na listę nagród zdobytych przez tę różę. Wyhodował ją Tim Hermann Kordes w 2006 roku, na rynek weszła zaś w 2007. Wraz ze swoimi karminowymi płatkami i białym środkiem przypomina ona nieco różę dziką. Niestety nie ma zapachu za to tworzy dekoracyjne owoce. Róża posiada certyfikat ADR a w 2008 roku w Belfaście zdobyła tytuł najlepszej róży miniaturowej oraz liczne brązowe medale w innych konkursach.



Róża miniaturowa Charmant

Nie jest tak utytułowana jak jej poprzedniczka, nie mniej jak dla mnie jest ona bardziej atrakcyjna pod względem estetycznym. Zdobyła certyfikat ADR w 2004 roku a do tego posiada delikatny zapach. Mocno i obficie kwitnie a ponad to toleruje wysoką temperaturę.



Róża miniaturowa Magic Show

Róża polecana przez Help Me Find jako zwyciężczyni licznych konkursów. Otrzymała złoty medal Rose Hills w 2010 roku. Pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Róża dwukolorowa: biała o czerwonych końcach. Mimo, że to miniaturka dorasta nawet do 75 cm. Nie posiada zapachu.



Róża miniatura Pepita

Kolejna uhonorowana róża. Help Me Find dało jej ocenę dobra z plusem. To potomek słynnej The Fairy. Uzyskała liczne złote, srebrne i brązowe medale w 2003 i 2004 roku (np. złoty medal podczas Lyon Rose Trials) oraz certyfikat ADR. Posiada delikatny zapach i małe, bardzo pełne kwiaty. Jest odporna na czarną plamistość. Dorasta do 50 cm. Należy usuwać u niej przekwitłe kwiatostany. 



Róża miniaturowa Gold Symphonie 2002

Propozycja w innym kolorze, za to bardzo wartościowa. Żółta róża miniaturowa. Podobnie jak Lupo oceniona przez Help Me Find jako doskonała. Otrzymała ADR w 2003 roku. Toleruje wysoką temperaturę, dorasta do 30 -45 cm. Zdrowa odmiana, nadająca się również na skalniaki, obficie kwitnie. 

poniedziałek, 6 lipca 2015

Róże do małych donic czyli odmiany miniaturowe...

To czy róże będą dobrze rosły w pojemniku zależy od dwóch czynników: ich pokroju i systemu korzeniowego. Część róż np. większość róż portlandzkich, dość mocno się korzeni - taka róża będzie rosła kiepsko w donicy a z czasem może zrobić się bardzo problematyczna. Będzie częściej chorowała i marnie się krzewiła. Słyszałam, że w skrajnych przypadkach źle dobrana róża zamiera po kilku latach. Pokrywałoby się to z moim doświadczeniem. To dlatego rosaria w opisach odmiany umieszczają często informację, mówiącą czy róża nadaje się do pojemnika. Oczywiście możemy eksperymentować. Pomijając "donicowe pewniaki" takie jak Mme Boll czy Comte de Chambord  większość róż prawdopodobnie przyjmie się nieźle, jeśli damy im odpowiednio dużą donicę. Im większa donica tym większe szanse powodzenia naszego eksperymentu - duża donica to większe korzenie, więcej wartości odżywczych do pobrania i bujniejszy wzrost. Prawdopodobnie nasza róża nie dorówna tym ogrodowym, ale będzie piękna i zdrowa a o to nam chodzi. 

Odmiana Baby Masquerade

Ale co z tymi, którzy nie dysponują miejscem nawet dla standardowej donicy? Mieszkańcy kamienic i niektórych bloków mają czasami do dyspozycji jedynie parapet lub naprawdę niewielki balkon. Otóż nawet oni nie muszą rezygnować z hodowli róż. Istnieją grupy, które będą dobrze rosły nawet w takich warunkach.

Róże miniaturowe wyhodowano już w XIX wieku. Ich "matką" była karłowata róża chińska "Minima". Obecnie róże miniaturowe stanowią bardzo liczną grupę różnorodnych odmian. Czasami dla określenia róż miniaturowych używa się również nazwy "patio". 

Odmiana Charmant

Wszystkie róże miniaturowe nadają się do pojemników. Część z takich róż może rosnąć nawet w bardzo małych pojemnikach np. róże z rodzaju "party" firmy Poulsen Roser A/S. Niektóre róże miniaturowe są pachnące. Występują w wielu kolorach i odcieniach. 


Odmiana Garden of Roses

Kiepska ziemia może wpłynąć na ich zdrowie powodując zakażenia i choroby liści, acz dotyczy to głównie starszych odmian. Inną kwestią jest mrozoodporność takich róż. Spora część z nich jest hodowana za pomocą metody in vitro. Ponieważ są to róże na tak zwanych "własnych korzeniach" mają one zmniejszoną mrozoodporność. Przy małej donicy może to być kłopotliwe. Pamiętajmy, że nawet róż miniaturowych nie wolno stawiać zimą na korytarzu. Róże nie reagują na ciepło zimą tak jak np. pelargonie. Widziałam raz, co się z takimi różami dzieje. Był to bardzo przykry widok. Róża musi przejść w stan spoczynku, by dobrze kwitnąć na drugi rok. Jeśli nie dysponujemy jasnym miejscem o temperaturze około 5 stopni to róża musi zostać okryta i pozostawiona na zewnątrz. Z mojego doświadczenia wynika, że w małych donicach rośliny bardziej przemarzają stąd róże miniaturowe warto porządnie zabezpieczać. Róże miniaturowe okulizowane na podkładkach mają lepszą mrozoodporność, możemy ich więc używać również w ogródkach skalnych i na rabatach.

Mam nadzieję, że w kolejnym poście przedstawię wam bardziej szczegółowy opis co wartościowszych odmian róż miniaturowych. Nawet na dużym balkonie czasami kończy się miejsce. Wówczas róża, którą można upchnąć do małej wiszącej skrzynki może okazać się prawdziwym błogosławieństwem :)

Odmiana Roxy





sobota, 30 maja 2015

Najpiękniejsze odmiany róż do donic, na taras i na balkon - część III

Dzisiaj pragnęłabym przedstawić wam kolejne propozycje najbardziej interesujących róż do donic. Tym razem zamierzam skupić się wyłącznie na różach współczesnych zaczynając swoją listę od róż pnących. O ile dobrze się orientuję korzenie róż pnących, tak jak w wypadku niektórych portlandzkich, dość mocno się rozrastają, stąd wybór odmian do pojemników jest nieco ograniczony. Pnące róże na balkonie czy tarasie są jednak nie do pobicia pod względem układu, który można uzyskać. Przez kilka lat miałam różę pnącą, którą mocowałam do balustrady i prowadziłam ją wzdłuż barierek. Niestety byłam wówczas dość początkującym "rosomaniakiem" i wybrałam odmianę, która średnio czuła się w donicy, stąd nigdy nie uzyskałam pożądanego efektu. Róża ładnie kwitła ale nie zagęściła się właściwie. Ostatecznie też zamarła z powodu choroby. Była to jednak moja pierwsza róża, więc o różach pnących na balkonie myślę z dużym sentymentem. Oczywiście w ich wypadku im większa donica tym lepiej - właściwie biorąc pod uwagę, że róże rosną w jednej donicy przez wiele lat, mniejsze skrzynki będą odpowiednie raczej dla konkretnych grup w stylu róż miniaturowych czy patio... Przejdźmy jednak do róż pnących...

Super Excelsa - jest to róża pnąca typu rambler. Jej szczególną zaletą jest wysoka odporność na choroby. Uzyskała certyfikat ADR w 1991 roku. Niestety jak to to zwykle bywa w przypadku bardzo odpornych róż nie posiada zapachu. Kwitnie jednak obficie i rozrasta się do 2,5 metra. Jeśli komuś marzy się obrośnięty różami balkon a niespecjalnie zależy mu na zapachu, będzie to dobry wybór. 



Guirlande d'Amour - klimber o zapachu dzikiej róży i mieszaniec piżmowy. Jak dla mnie jest to bardzo przyjemna, efektowna róża. Naprawdę ma coś coś w sobie z róż dzikich. Kwiaty są białe, półpełne, niewielkich rozmiarów ale gęsto porastają krzew. Guirlande d'Amour na balkonie wymaga porządnego okrycia. Mieszańce piżmowe chyba mają to do siebie, że mrozoodporność nie należy do ich największych zalet. Osobiście jednak bardzo lubię te róże, zawsze przywodzą mi na myśl ośnieżone góry. 



Warto jeszcze wspomnieć, że zimowanie mocno rozrośniętej róży pnącej wymaga nieco zaangażowania - a właściwie większego zapasu agrowłókniny. Nie ma sensu przenosić takiej róży do garażu. Wyobraźcie sobie przenoszenie 2 metrowego kolczastego kolosa. O wiele łatwiej po prostu nieco unieść donicę, zabezpieczyć ją pianką, wierzch okryć igliwiem, ewentualnie zebrać pędy i porządnie owinąć je odpowiednim materiałem. Nie raz pokaleczyłam się przy takim zabiegu ale da się to zrobić. Stąd dla chcącego nic trudnego...

Kolejną wartą polecenia grupą będą róże nostalgiczne. Wiele odmian róż nostalgicznych rośnie dobrze w pojemnikach. Mają one staromodny wygląd kwiatów i co ważne, niezły zapach - acz spotkałam się też z opinią, że daleko mu do intensywnego aromatu niektórych róż historycznych. Nie wąchałam osobiście, nie będę więc oceniać. Powiem tylko, że jeszcze nie widziałam hydrolatów i olejków z tej grupy róż, więc może to prawda (chociaż może to być po prostu kwestia czysto praktyczna)... Nie ulega wątpliwości, że to zaś odmiany zdrowe, o pięknym kolorze i zmysłowym kształcie. 

Leonardo da Vinci - chyba nie trzeba jej nikomu przedstawiać. Słynna róża, bardzo popularna ozdoba wielu polskich ogrodów. Ta róża zdobyła sobie wielu wielbicieli.  Ma delikatny zapach. Kwiaty mają przypominać nieco róże francuskie. To odporna odmiana, łatwa w uprawie, raczej bezproblemowa. Otrzymała złoty medal na wystawie w Monza. Inna odmiana tego typu dostępna jest również w kolorze czerwonym.



Mary Ann - wybrałam tę róże przede wszystkim ze względu na jej urzekający kolor. Wiem, że róże w łososiowym kolorze mają wielu fanów a na moim blogu takie okazy zdarzają się rzadko. Postanowiłam nieco to nadrobić przedstawiając wam właśnie Mary Ann. Kolor Mary Ann nie jest jednolity, przechodzi od różowego, przez brzoskwiniowy po łososiowy. Moim zdaniem ta róża ma także bardzo ciekawy ćwierćrozetowy kształt kwiatów. Przypomina nieco róże angielskie, takie jak np. Crown Princess Margareta. Jej zapach jest umiarkowany. Odporność na choroby dobra. Nie jest to zbyt popularna odmiana, ale znam osoby, które patrząc na te kwiaty pokochałby je całym sercem. 



To tylko dwie odmiany, które urzekły mnie osobiście i stanowią mój dość subiektywny wybór - pamiętajcie jednak, że w tej grupie asortyment odpowiednich odmian do pojemników jest naprawdę duży i zawsze możecie wyruszyć na własne poszukiwania. To z pewnością grupa, która może chwycić za serce i przekonać do siebie nawet osoby nie specjalnie przepadające za różami a do tego odporna i łatwa w uprawie.







sobota, 23 maja 2015

Niezwykła róża - Charles de Mills

W ostatnich dniach róża Charles de Mills stała się obiektem mojego zachwytu i zdziwienia zarazem. To róża historyczna, którą wprowadziłam na mój balkon w zeszłym roku bardzo późną jesienią. Gdy na nią patrzę mam wrażenie, że łączy ona w sobie to co pierwotne i szlachetne. Delikatne zielone liście niczym u róży dzikiej i kwiaty, o których moja przyjaciółka powiedziała kiedyś, iż mają kształt płomieni. Stara, bardzo poetycka róża jak się okazuje jest pełna zagadek i niespodzianek...



To róża na tyle wiekowa, że ciężko powiedzieć cokolwiek pewnego o jej pochodzeniu. Być może wyhodował ją w 1760 roku Bussard we Francji. Możliwe też, że przybyła z Holandii jeszcze przed 1700 rokiem i jest dziełem jakiegoś nieznanego hodowcy. Jej powstanie jest okryte tajemnicą trudną do przeniknięcia...

Jest to róża niepowtarzająca kwitnienia i zgodnie z tą zasadą kwiaty powinny zawiązywać się na co najmniej dwuletnich pędach. Swój egzemplarz dostałam gdzieś pod koniec listopada w formie nagiego korzenia. Pędy były rozłożyste i dość krótko przycięte. Wiosną postanowiłam sprawdzić jak ta róża będzie się czuła gdy dostanie do towarzystwa rośliny kaskadowe. Posadziłam wraz z nią niski floks i smagliczkę nadmorską. Stwierdziłam, że zrekompensuje mi to brak kwiatów w tym roku. Charles de Mills nieźle dogadał się z "towarzystwem", wypuścił sporo nowych pędów i zupełnie mnie zaskoczył, zawiązał bowiem na nich ... pąki kwiatowe... Najwyraźniej natura nie lubi trzymać się reguł a przynajmniej nie zawsze...



Ale na tym nie koniec niezwykłości związanych z tą różą. Kolejną tajemniczą sprawą jest jej zapach. Otóż w części źródeł podaje się, że posiada ona bardzo intensywny zapach w innych wypadkach określa się ją jako różę zupełnie bezzapachową. Jak to możliwe? Otóż znalazłam informację, że jest to jeden z tych dziwnych aromatów, które nie każdy wyczuwa. Podobnie jest zresztą z zapachem ozonu przed burzą lub patrichoru po deszczu. Część ludzi go czuje, inni nie. Jestem bardzo ciekawa, czy dla mnie ta róża będzie pachnieć. Tym bardziej nie mogę doczekać się kwitnięcia. 



Charles de Mills jako róża galicyjska niepowtarzająca kwitnienia nadaje się również na konfitury. Wyobraźcie sobie - czekają mnie w tym sezonie trzy zbiory płatków: z róży burbońskiej, damasceńskiej i francuskiej. Trzy różane konfitury o różnych smakach i aromatach. Marzenie... A może uda się nawet zrobić jakieś mieszane? Moja druga połówka tymczasem z pewnością zaciera ręce myśląc o zaplanowanej na ten rok różanej nalewce...Róża to bardzo pożyteczna roślina...



sobota, 2 maja 2015

Najpiękniejsze odmiany róż do donic, na taras i na balkon - część II

Kontynuując poprzedni wątek, pragnęłabym jeszcze na chwilę pozostać w kręgu najlepszych róż historycznych i powiedzieć kilka słów o kolejnych dwóch odmianach:

Mme Isaac Pereire - no właśnie... to dość kontrowersyjna sprawa umieścić ją na liście najlepszych róż do donic. Mimo, iż Mme Isaac Pereire  jest oceniana przez Help Me Find jako "doskonała" nie jest odmianą dedykowaną do pojemników i ma moim zdaniem kilka bardzo poważnych minusów. Ale... ma też bardzo silne plusy... 

Mme Isaac Pereire jest moim zeszłorocznym eksperymentem. Postanowiłam sprawdzić, czy przyjmie się w donicy i będzie kwitła ponieważ pokusiłam się na jej płatki i zapach. Ta piękna "burbonka" ma niesamowite, duże, głęboko różowe kwiaty wydzielające jeden z najmocniejszych zapachów na jaki stać różę. Ponadto słynie z tego, że jest najlepszą odmianą na konfitury z różanych płatków, jest bowiem wyjątkowo aromatyczna. Może być także uprawiana jako róża pnąca.



Mogę już powiedzieć, że mój eksperyment się udał. Róża ładnie przezimowała, przyjęła się i zawiązała dużą ilość kwiatowych pąków, tak więc tylko czekać aż zakwitnie w niedługim czasie. Da się trzymać ją w donicy ale zauważyłam, że woli miejsca bezwietrzne i ciepłe. Niestety, jest ona słodka a co za tym idzie bardzo lubią ją różnorakie szkodniki. Ponieważ jest to odmiana na konfitury i chemia w jej przypadku nie jest wskazana, trzeba się nieco natrudzić by odegnać całą chmarę mszyc. Wspomnę tylko, że jest początek maja a już zabiłam na niej kilka tych szkodników. Moim zdaniem jej odporność na choroby grzybowe wymaga również wiele do życzenia. Jest to róża jednym słowem przepiękna ale stawia przed właścicielem pewne problemy. Poleciłabym ją więc miłośnikom oryginalnej kuchni i wyjątkowych zapachów ale lubiącym wyzwania. Mme Isaac Pereire wyhodował Armand Garçon w 1881 roku we Francji. Jest to róża burbońska nosząca imię żony francuskiego bankiera i zarazem mecenaski owej odmiany. 


Mme Boll - Wymieniałam ją już przy okazji opisu Comte de Chambord, gdyż według "Help Me Find" są to odmiany czasami mylone. Mme Boll ma piękne, bardzo pełne, różowe kwiaty z liliowym odcieniem. Kwitnie z początkiem lata, długo i obficie. 

Piękny okaz Mme Boll do obejrzenia pod adresem http://agnetastrdgrd.blogspot.com
Jak widać odmiana nieźle radzi sobie i w mroźniejszym klimacie.

Krzew osiąga rozmiary około 120 cm. Jest to zdrowa odmiana, określana czasem jako najlepsza z róż portlandzkich acz osobiście uważam, że ten tytuł powinien przypaść jednak Comte de Chambord. Mme Boll posiada ponoć pewną wadę - nie lubi deszczu, więc warto wybierać dla niej osłonięte miejsca. Ma przyjemny i intensywny zapach. W zależności od źródła zalicza się ją albo do róż portlandzkich albo do remontantek. Wyhodował ją Daniel Boll w Stanach Zjednoczonych w 1858 zaś do Europy trafiła rok później za sprawą Boyau.


Na tym zakończę mój przegląd róż historycznych dedykowanych do donic. Przejdę teraz do róż angielskich, co wydaje się dość logiczną kolejnością, ponieważ to właśnie róże angielskie są spadkobiercami róż starych:


Mary Rose - jedna z najsławniejszych angielek. Posiada pełne, nostalgiczne kwiaty w odcieniu, który określiłabym jako ciepły róż. Osiąga wielkość około 120 cm. Ma pokrój lekko zwisły. Wielokrotnie kwitnie i pięknie pachnie. 



Jej zapach to chyba kwestia dość subiektywna, gdyż różne źródła podają jego intensywność zupełnie inaczej: od delikatnego aż do bardzo silnego. Określa się go jako migdałowo-miodowy. Być może intensywność aromatu tej odmiany zależy po prostu od warunków uprawy. Z wszelkich opinii wynika, że to bezproblemowa, zdrowa odmiana. Może rosnąć w półcieniu, jest odporna na upały i deszcz. Wyhodował ją oczywiście David Austin w 1983 roku. 


Sir John Betjeman - Kolejna odmiana Austina, tym razem z 2008 roku. Dość niska róża dochodząca do 100 cm. Posiada bardzo liczne, pełne, różowe kwiaty mające wielkość zaledwie 7 cm. Jest to więc skromniejsza wersja róży angielskiej, co przy uprawie w pojemniku może stanowić czasem zaletę. 


Zapach jest niestety dość delikatny, za to o aromacie jabłka. Kwitnie wielokrotnie, toleruje półcień i gorsze stanowiska. Odmiana odporna na choroby. Według Help Me Find róża została oceniona jako "doskonała". Wydaje się być fajnym, niewymagającym wyborem na niewielkie balkony, szkoda jedynie, że nie posiada tak dobrego zapachu jak niektóre róże angielskie, słynące przecież z intensywności swojego aromatu. 


niedziela, 26 kwietnia 2015

Najpiękniejsze odmiany róż do donic, na taras i na balkon - część I

Ponieważ na balkonach i na tarasach często mamy ograniczoną ilość miejsca, wybierając róże warto pomyśleć o tych najlepszych lub najciekawszych, przyciągających oko a ponadto dedykowanych do donic. Dzisiaj chciałabym przybliżyć wam kilka odmian wartych poznania.

Sama w tym roku stoję przed ciężkim wyborem nowej odmiany na mój balkon. Zostało mi jeszcze miejsce na dosłownie jedną donicę ( a i tak kosztem lilaka). Co prawda na upartego wcisnęłabym jeszcze drugą nową donicę, ale nie chcę zabierać sobie krzesełka i ograniczać widoku mojej psince, będącej stworzeniem niezbyt wybitnych rozmiarów, a bardzo lubiącym przebywać na balkonie. Tak więc zostało postanowione, że w lecie lub na jesieni znajdzie się u mnie się tylko jedna róża. Wybór, który dziś zamieszczam jest więc w dużej części robiony trochę pod moje upodobania i nie ukrywam, że jest subiektywny. Nie mniej staram się dobierać róże spośród najwyżej ocenianych - mam więc nadzieję, że nie będziecie zawiedzeni. 

Przejdźmy więc do rzeczy:

1. Comte de Chambord - to róża, którą mam już na stanie, nie miałabym jednak czystego sumienia gdybym jej nie poleciła w pierwszej kolejności, gdyż jest to odmiana wybitna. To jedna z nielicznych róż portlandzkich, która może być hodowana w donicy. Pięknie się krzewi, powiedziałabym wręcz, że w moich warunkach jest ekspansywna. Jak na różę historyczną jest dość odporna na choroby. W zeszłym roku miałam bardzo nieprzyjemną przygodę z mączniakiem, przędziorkiem, mszycami i generalnie wszelkimi plagami egipskimi. Jaśnie wielmożny Comte de Chambord z niewielką pomocą ostatecznie oprał się wszystkiemu. Szczególną zaletą tej róży są jej kwiaty: głęboki róż, o wyjątkowym staromodnym kształcie. Przekwitając zmienia odcienie na jaśniejsze i jest to przepiękny spektakl barw. Zapach jest zniewalający. Jak dla mnie jest porównywalny do słodkich, nocnych, kwiatowych kobiecych perfum być może z dodatkiem piżma. Trzeba to po prostu poczuć żeby wyrobić sobie ocenę. Róża została wyhodowana przez Robert and Moreau w 1860 - zaliczana jest do róż portlandzkich, damasceńskich i historycznych. Została nazwana na cześć hrabiego Henryka Chambord, nieproklamowanego króla Francji i Nawarry.  Comte de Chambord jest również jedną z "matek" słynnych róż angielskich Davida Austina



Help me Find podaje, że istnieje pewne zamieszanie związane z inną różą portlandzką Mme Boll, ponieważ zdarza się, że Comte de Chambord jest nazywana w sprzedaży Madame Boll - jednak są to dwie osobne odmiany. Co ciekawe niektóre podręczniki opisują również Mme Boll jako świetną różę dobrą do donic.

Comte de Chambord z moją psiną. 
Jak widać zapach jest atrakcyjny nie tylko dla mnie.


2. Petite de Holland - jak sama nazwa wskazuje jest to dość mała róża. Ma niewielkie kwiaty za to liczne i ładnie się krzewi. To wszystko stanowi bardzo dużą zaletę przy uprawie balkonowej. Jest to róża prowansalska i stulistna. Nadaje się więc na konfitury. Ponoć posiada bardzo silny zapach. Jeśli pachnie tak jak inne stulistne, to moim zdaniem jest to mocno owocowy aromat (duży walor w wypadku konfitur). Jest to stara róża wyhodowana przed 1791 rokiem, jej twórca jest nieznany. Niestety jak większość bardzo starych odmian nie powtarza kwitnienia i jej prawdziwe piękno możemy podziwiać jedynie przez miesiąc - to moim zdaniem jej główna wada (chociaż z drugiej strony, jeśli bardziej cenimy jakość naszych konfitur...). Jako odmiana stara może być również bardziej podatna na choroby i wymaga od nas więcej zaangażowania. Mrozoodporność do -31 stopni, w donicy i tak oczywiście będzie wymagała okrywania.



3. Louise Odier - kolejna róża, której sława obiega świat. Jest opisywana w każdym podręczniku o różach, który posiadam. Ta róża ma chyba wyłącznie same zalety, może za wyjątkiem rozmiaru, który jest mało "balkonowy". Niemniej czy to jest naprawdę wada? Obecnie posiadając już kilka dużych róż, szukam czegoś mniejszego jeśli jednak, ktoś nie ma zagraconego balkonu tak jak ja, a liczy na efekt, będzie to kolejny atut tej róży. Pani Louise Odier świetnie kwitnie i to kwitnienie powtarza, posiada pełne różowe kwiaty dodatkowo nadające się na konfitury. Ma bardzo silny cytrynowy aromat. Dość odporna na choroby. Nie będzie przeszkadzało jej chłodniejsze lato, bo woli niższe temperatury.


Zastanawiam się czemu, wciąż się waham i jeszcze nie kupiłam tej cudowności? Chyba chodzi mi wyłącznie o miejsce albo mam sentyment do róż stulistnych. Ponadto może być jej u mnie nieco za ciepło, chociaż to pokazałaby praktyka (mam ten komfort, że źle kwitnącą u mnie różę, zawsze mogę zawieść do dużego ogrodu na wsi).

Louise Odier jest różą burbońską, wyhodowaną w 1851 przez Jacques-Julien, Jules Margottin Père & Fils. Została nazwana prawdopodobnie na cześć jednej z pań z rodziny ogrodnika Jamesa Odier. 



Dzisiaj przybliżyłam wyłącznie róże z odmian starych/historycznych niemniej nie jest to przecież jedyny, słuszny wybór i w kolejnej części postaram się skupić na bardziej współczesnych różach: angielskich, pnących, miniaturowych oraz pochodzących od pomarszczonych. 






sobota, 14 marca 2015

Piękna kolekcja róż w donicach

Dziś chciałabym podzielić się dobrą nowiną. Pewna wspaniała pani udowodniła mi swoimi zdjęciami, że Mme Isaac Pereire potrafi naprawdę nieźle czuć się w donicy. Zdjęcia zapierają dech w piersiach. Trzeba i przyznać, że kolekcja jej donicowych róż jest znaczna i robi wielkie wrażenie. Pozostaje mi jedynie zaprosić do jej albumu, by przyjrzeć się co może osiągnąć pracowity miłośnik róż i to wyłącznie w hodowli donicowej:  https://www.flickr.com/photos/madampince/sets/1826377  Czapki z głów...

 Mme Isasc Pereire :


Źródło: https://www.flickr.com/photos/madampince/140709796/in/photostream/







Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI DO PRODUKTÓW I SKLEPÓW BĘDĄ TRAKTOWANE JAKO SPAM.
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Back
to top