featured Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różana kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różana kuchnia. Pokaż wszystkie posty

Nalewka z pąków róży

Najlepsze róże na konfitury

Nietypowe konfitury - arcydzięgiel liwor, anielski korzeń

Cukierki z róży - na przeziębienie i do herbaty zamiast cukru

Przepis na konfiturę z truskawek i płatków róż

Róża cukrowa - przedwojenny przepis na konfiturę z róży

Róże w kuchni - czy wszystkie róże są jadalne?

Które róże są jadalne?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różana kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różana kuchnia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lipca 2016

Nalewka z pąków róży

Przeglądając swoje książki kucharskie trafiłam na pewien bardzo ciekawy, staropolski przepis na nalewkę z róży. Słyszałam już o nalewce z płatków róż ale ta wersja zakłada sporządzanie trunku z całych, dobrze rozwiniętych ale jeszcze nie otwartych pąków kwiatów. Wydała mi się warta spróbowania. Tym bardziej, że przepis sam w sobie jest absolutnie wiekowy. Niestety autor mojej książki o nalewkach nie pokusił się o podanie z jakiego wieku pochodzi  ale zaryzykowałabym mniej więcej XVIII wiek sądząc po słownictwie. A oto i oryginalna wersja przepisu:

Dzikiej róży pączuszki z fafołów i i nieochędostwa obrać, żółte środki precz wywalając (a pilnować aby świeżo rwaną, nierozkwitłą i nieprzekwitłą różę mieć). Co uczyniwszy cukrem przesypać i częściami w donicy na macę utrzeć. Po utarciu włożyć do słoja do połowy wysokości. Do pełna zalać spirytusem. Słój zamknąć i na dwa miesiące w słonecznym miejscu postawić. Kiedy już spirytus całą esencję z róży wyciągnowszy dobrze nią przejdzie, przez flancę scedzić a różę wycisnąć. Różę wyrzętą jeszcze wrzątkiem sparzyć i tą wodą zalać cukier biorąc na szklankę różanej wody pół kilograma cukru. Tak uczyniwszy syrop należycie wyszumować go trzeba. Jak wystygnie tak po trosze spirytus różany wlać doń i wymieszać. Wyklarowany i odstany nalać we flaszki. Zakorkować i odstawić na sześć tygodni. Pić uważnie smakując. 


Trzeba przyznać, że przepis jest dość skomplikowany. Są z pewnością łatwiejsze nalewki. Nie mniej kiedy moje róże wejdą w jesienne kwitnienie, zamierzam go przetestować o ile starczy mi w tym wszystkim cierpliwości. A może po prostu namówię na tę nalewkę męża, który sztukę warzenia różnych nietypowych trunków ma opracowaną do perfekcji (ot, chociażby wspaniale wyszła nalewka z wanilii i dyni). Nie mam takiego dostępu do róży dzikiej jakiego bym sobie życzyła, zamierzam więc przetestować pod tym kątem moje sprawdzone róże damasceńskie.


Dla tych, którym ciężko przebić się przez starodawne słownictwo w przepisie autor mojego podręcznika o nalewkach przygotował współczesną wersję:

1 litr mało rozwiniętych kwiatów róży należy obrać z zanieczyszczeń i zasypać 1/4 kg cukru. Utrzeć na masę. Włożyć do dwulitrowego gąsiorka tak by zapełnić go do połowy. Zalać spirytusem do pełna i dobrze zamknąć.Postawić w słonecznym miejscu na dwa miesiące. Po tym czasie zlać filtrując przez bibułę filtracyjną (osobiście używamy do tego celu filtrów do parzenia kawy). Masę różaną zalać szklanką wrzątku. Zagotować i wyszumować. Rozlać do butelek zakorkować i odstawić na sześć tygodni. 

Życzę udanego pędzenia sobie i wszystkim tym którzy będą chcieli nalewki różanej spróbować.

niedziela, 26 czerwca 2016

Najlepsze róże na konfitury

Ponieważ sezon w pełni przygotowałam mały TOP 5 najfajniejszych róż na konfitury. Tę niewielką listę sporządziłam wyłącznie z róż, które znam "z widzenia na żywo" i mogłam ocenić zapach, jakość oraz potencjalny smak. Jestem również tradycjonalistką jeśli idzie o różane konfitury i w ogóle o róże, więc z góry ostrzegam nie znajdzie na tej liście odmian nowoczesnych. Osobiście uważam, iż średnio się na konfitury nadają (oczywiście z pewnymi wyjątkami) przez swój niedorównujący różom starym, nikły zapach.

Zanim przejdę do listy jeszcze jedna mała ciekawostka. Prawie rok temu napisałam w jednym z postów, że rozważyłabym użycie róż angielskich do konfitur, gdyż mają porządny zapach. Postanowiłam sprawdzić to na własnej skórze. To prawda, zapach jest silny w wypadku pewnych odmian. Jest również mocno specyficzny - moim zdaniem mało konfiturowy ale to rzecz gustu. Niemniej jeśli kusi was użycie róży angielskiej lub jakikolwiek innej róży ozdobnej będącej u was krócej niż sezon, zapytajcie najpierw rosarium czym taka róża była traktowana. Przy okazji mojej Mary Rose dowiedziałam się kilku rzeczy. Opryski silną chemią co tydzień. Z odmianami ozdobnymi niestety nikt w profesjonalnej szkółce się nie będzie bawił. Generalnie w wypadku wszystkich nowo zakupionych róż, niesadzonych z korzenia, zalecałabym ostrożność. Jeśli już chcecie próbować eksperymentów niech to będzie chociaż wasza wielosezonowa róża, gdzie macie tę przewagę, że wiecie co jej daliście. Najwyżej będzie gorzka ale wasze zdrowie na tym nie ucierpi.

Zachęcam do wpisywania waszych ulubionych odmian do konfitur w komentarzach, a to moje propozycje odmian :

Miejsce pierwsze: 





Mme Isaac Pereire - róża, która sama w sobie pachnie już smażonymi konfiturami chyba musi wygrać ten ranking. Słodka róża, której intensywny zapach oceniam na coś pomiędzy maliną a truskawką.  Wspaniale się komponuje właśnie z tymi owocami z odrobiną cytryny. Niebo w gębie. W hodowli donicowej jest bardzo wymagająca i niesamowicie kapryśna, nie lubi miejsc od strony południowej. Ma ciężkie obfite kwiaty, kwitnie pięknie i powtarza kwitnienie. Wymagała ode mnie wiele trudu i ostatecznie padła, kiedy przekazałam ją na przechowanie. Niemniej nie uważam, by w jej wypadku popełniono jakieś wielkie błędy, po prostu to delikatna odmiana i trzeba się o nią troszczyć. Z tego co słyszałam w ogrodzie też bywają z nią problemy. Lgnie do niej mszyca, ma też tendencje do zamierania, warto ją odmładzać. Polecam bardziej do ogrodu, niż do donicy. Nie powiem, że się nie da jej hodować w pojemniku ale bywa kłopotliwa.

Pozycja druga:



Rose de Resht - właściwie powinnam umieścić ją ex aequo, bo zapach ma równie silny co Mme Isaac Pereire (a przy dogodnej pogodzie może i nawet silniejszy, gdyż lepiej pachnie w ciepłe południe). Pachnie inaczej, mniej owocowo, jak typowa róża damasceńska. Przypomina mi bardziej słodkie, wieczorowe perfumy i to jedyny powód dla którego umieszczam tę różę na drugim miejscu. Pod pozostałymi względami przewyższa Mme Isaac Pereire. Jest odporniejsza, w donicy nie sprawia takich problemów, znosi i upały i mrozy. Tworzy liczne kwiaty, kwitnie obficie i powtarza kwitnienie praktycznie do jesieni. To róża pochodząca z Iranu z miasta Resht. W kuchni blisko-wschodniej płatki róż damasceńskich używa się również w formie suszonej jako przyprawy.

Miejsce trzecie:



Celeste (Aurora Poniatowska) - bezobsługowa róża o silnym cytrynowym zapachu. Kwitnie raz ale bardzo obficie. Nie posiadam tego krzewu w donicy, próbowałam go sadzonkować ale z marnym skutkiem - być może jednak mogłaby rosnąć również w pojemniku, jeśli zakupiłabym w pełni ukorzeniony krzew lub goły korzeń. To róża odporna, nie sprawiająca większych trudności. Polecam  Celeste bardziej do ogrodu, ponieważ silnie się krzewi. Zapewni wam wiele przyjemnie pachnących płatków na konfitury. Nasz krzew ma już 2,3 metra i multum kwiatów.

Miejsce czwarte:



Comte de Chambord - nie jest to może róża idealnie nadająca się na konfitury ale świetna do hodowli pojemnikowej. Ma słodki zapach róży damasceńskiej, bardzo przyzwoity pod względem intensywności. Kwiaty są duże i liczne, co sprawia, że nawet przy hodowli donicowej będziemy mieć wystarczającą ilość róż do konfitur. Odporna róża, powtarzająca kwitnienie. Po sprowadzeniu ze szkółki, jej pierwsze kwitnienie było bardzo skromne ale na drugi rok wydała obfite kwiaty. Sprawdza się również przy produkcji domowych kosmetyków, wychodzi z niej przyjemna woda różana.

Miejsce piąte:



Róża pomarszczona - stara dobra róża, do której prawie wszyscy mają dostęp. O tej porze roku kwitnie już w pełni. Wystarczy pojechać za miasto i nazbierać płatków. Rośnie dziko przy lasach, polanach, nawet wzdłuż plaż przy zatokach. Przez to, że występuje naturalnie w przyrodzie wiele osób myli ją z różą dziką. Ma jednak nieco większe płatki. Nasze babki nazywały ją różą cukrową i chętnie używały w kuchni. Obecnie poza jej dziką formą istnieje wiele pięknych ogrodowych odmian  np. róża Hansa czy Pink Robusta. Konfitury z róży lub utarte płatki w cukrze, które możemy dostać w aptekach i sklepach zielarskich często są produkowane właśnie z róż pomarszczonych. Ich zapach oceniłabym jako klasyczny, różany, średnio intensywny. Nie mniej jest to chyba najbardziej dostępna róża do konfitur jaką możemy spotkać.




Róża Hansa

poniedziałek, 14 września 2015

Nietypowe konfitury - arcydzięgiel liwor, anielski korzeń

Ostatnio znalazłam bardzo ciekawy przepis. Nie miałam okazji go wypróbować ale znam kogoś komu mógłby się przydać - dzisiejszy wpis dedykuję więc Beti z nadzieją, że połasi się, zasieje i na przyszły rok podzieli słoiczkiem bardzo nietypowej konfitury z anielskiego korzenia.



Arcydzięgiel litwor jest okazałym ziołem, dorastającym nawet 2,5 metra.  To roślina wieloletnia należąca do selerowatych. Rośnie nieźle zarówno na stanowiskach  słonecznych jak i zacienionych. Lubi żyzną i przepuszczalną ziemię. Arcydzięgiel siejemy późnym latem, najlepiej w sierpniu wprost do gruntu. Proponuję okryć nasiona agrowłokniną, co uchroni je przed wymywaniem i niekorzystnymi warunkami. 

A oto i sam przepis:

1 kg młodych łodyg arcydzięgla
1kg cukru
szklanka wody
kilka kostek lodu
szczypta soli

Młode łodygi kroimy wzdłuż, wrzucamy do osolonego wrzątku i zagotowujemy. Przekładamy do zimnej wody z kostkami lodu. Wykonujemy wszystkie czynności jeszcze raz a następnie kroimy łodygi ukośnie na mniejsze kawałki. Z wody i cukru przygotowujemy syrop. Wrzucamy do niego pokrojone łodygi i gotujemy 5 minut. Odstawiamy wszystko na 12 godzin. Konfiturę smażymy przez kolejne 3 dni po 5 minut i odstawiamy za każdym razem usuwając wytworzoną w trakcie smażenia pianę. W ostatni dzień przekładamy do słoików i pasteryzujemy.


Jeśli sami pragniecie spróbować podobnej konfitury musicie posadzić u siebie arcydzięgiel lub zaopatrzyć się u kogoś, kto hoduje anielski korzeń - pod żadnym pozorem nie zbierajcie dzikiego arcydzięgla. Jest on bowiem bardzo podobny do żrącego barszczu Sosnowskiego. Chyba każdy już słyszał o tej niebezpiecznej roślinie. Niestety barszcz Sosnowskiego jest ekspansywny i pojawił się już w wielu rejonach Polski, tak więc niestety możliwość pomyłki znacznie wzrosła ostatnimi czasy. Dodatkowo arcydzięgiel litwor jest rośliną chronioną. Jego nadmierne pozyskiwanie jako surowca zielarskiego bardzo zaszkodziło jego populacji w Polsce i znacznie uszczupliło jego występowanie. Aby nie wyrządzić krzywdy ani sobie ani przyrodzie dużo rozsądniej jest zainwestować we własną uprawę tego okrytego licznymi legendami, magicznego ziela. 

Mam nadzieję, że wkrótce podzielę się z wami kolejnym, tym razem już przetestowanym przepisem na nietypowa konfiturę. Co powiecie na cukinię z agrestem?

niedziela, 12 lipca 2015

Cukierki z róży - na przeziębienie i do herbaty zamiast cukru

Pod koniec pierwszego kwitnienia róż zostało na moich krzewach kilka świeżych kwiatów. Za mało, żeby zrobić konfiturę wystarczająco jednak na "różane słodziki". Ponieważ w tym roku przypadkowo trafiła mi się Rosa Mundi, czyli tak zwany sport róży aptecznej postanowiłam sprawdzić jej słynne lecznice wartości. Jej kwiatów było nieco więcej, jednak zdecydowaną większość z nich postanowiłam zostawić, by zawiązały się owoce. Na cukierki wykorzystałam więc kilka kwiatów Rosa Mundi i Comte de Chambord. Róże należy zbierać od godziny czwartej do jedenastej tak więc zaraz po śniadaniu zabrałam się do pracy.



Wykorzystałam:

- Szklankę płatów róż
- Pół szklanki cukru
- Pół szklanki miodu
- Jedną cytrynę
- Jeden kieliszek orzechowej nalewki

Jeśli chcecie możecie również dodać kilka listków szałwii lekarskiej lub tymianku. 

Róże myjemy i obieramy z płatków. Następnie płatki należy sparzyć wrzątkiem, odcedzić i skropić sokiem z połowy cytryny.



Miód rozpuszczamy wraz z cukrem w garnku. Dodajemy płatki róż, miąższ z drugiej połówki cytryny, kieliszek nalewki i opcjonalnie zioła. Gotujemy aż zrobi nam się gęsty syrop.



Syrop przelewamy do sylikonowych foremek na babeczki, kostek lodu lub czekolady. Kiedy wszytko przestygnie wstawiamy jeszcze na pół godzinki do zamrażalnika.



Cukierki przechowuję w lodówce i używam zamiast kostek cukru do herbaty, szczególnie gdy ktoś jest przeziębiony. Rosa Mundi oraz róża apteczna przez wiele wieków uchodziły za rośliny lecznicze. Możemy je jednak zastąpić różą dziką, którą współcześnie uznaje się za najzdrowszą. Dzięki róży i cytrynie cukierki zawierają witaminę C, miód działa zaś przeciwzapalnie, przeciwgrzybiczo, przeciwbakteryjnie oraz łagodzi kaszel. Do tego ma wiele składników odżywczych dzięki czemu wspomaga i regeneruje organizm. Szałwia i tymianek wykazują działanie antyseptyczne i przeciwkaszlowe. Domowa nalewka jest zaś sprawdzonym sposobem na wzmocnienie a dodatkowo poprawia smak. Przy pewnych przeróbkach z tych samych składników można zrobić również lizaki. Osobiście uważam, że najlepszą parą do różanych cukierków jest jednak herbata z lipy lub czarnego bzu, która działa napotnie i obniża temperaturę. Taka mikstura na pewno przyda się na chłodne deszczowe wieczory. 

wtorek, 9 czerwca 2015

Przepis na konfiturę z truskawek i płatków róż

Płatki róż i truskawki czyli dwie najsmaczniejsze rzeczy połączone w jedną. Swoją konfiturę zrobiłam ze 100 gram płatków róż i 900 gram truskawek, ale możecie dowolnie dobrać proporcje w zależności od własnego gustu. Im więcej płatków róż tym konfitura będzie słodsza i bardziej "perfumowa". Smak konfitury będzie również zależny od typu róży jakiej użyjecie.




Do celów kulinarnych należy używać róż, które są oznaczane w rozariach jako nadające się do konfitur. W ten sposób unikacie odmian gorzkich, niesmacznych oraz róż, które mogły być zaprawiane jako sadzonki mocno toksycznymi środkami ochrony roślin. Więcej na ten temat znajdziecie w moim wcześniejszym poście: Czy wszystkie róże są jadalne. Osobiście użyłam kilku róż burbońskich i damasceńskich. 

Konfiturę z płatków róż należy robić zawsze z rana, używając świeżych, młodych kwiatów. Wówczas w różach znajduje się najwięcej olejków eterycznych i będą one najbardziej aromatyczne. 

Na równy kilogram truskawek i płatków róż użyłam pół kilko cukru i jedno opakowanie konfiturexu. 


Truskawki należy obrać, pokroić wedle uznania, wymieszać z konfiturexem i zagotować. W tym czasie obieramy różę z płatków i odcinamy z nich białe końcówki. Następnie płatki zalewamy wrzątkiem, odcedzamy i skrapiamy cytryną. Rozdrabniamy płatki palcami. Dodajemy do truskawek i konfiturexu, mieszamy, chwilkę gotujemy i wsypujemy pół kilo cukru. Na opakowaniu konfiturexu znajdziecie informację, że powinniście gotować konfiturę 3 minuty, moim zdaniem jest ona wtedy zdecydowania za rzadka. Postępuję trochę inaczej - gotuję konfiturę na małym ogniu godzinę. Następnie studzę ją i sprawdzam na ile rzeczywiście zgęstniała. Jeśli ma już odpowiednią konsystencję wkładam ją do słoików i pasteryzuję. 


Najłatwiejszą metodą pasteryzacji jest umieszczenie słoików na pół godziny w 130 stopniach Celsjusza w piekarniku (oczywiście słoiki nie mogą mieć wtedy gumowych części). Później wyłączam piekarnik ale zostawiam w nim słoiki by stopniowo wystygły, obracając je najpierw wieczkiem do dołu. Wyciągam je gdy są już zimne. Z kilograma owoców wymieszanych z płatkami róż i pół kilo cukru wychodzi prawie kilogram konfitury. Truskawki możecie również spróbować zastąpić malinami albo przetestować kilka innych ciekawych połączeń w zależności od tego jakimi różami dysponujecie. Interesującym połączeniem może być np. róża stulistna o cytrynowym aromacie i brzoskwinie. Smacznego :) 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Róża cukrowa - przedwojenny przepis na konfiturę z róży

Jest w naszej rodzinie książka z nieoryginalną okładką i z pogubionymi stronami. Mimo to jest wciąż używana i służy już czwartemu pokoleniu. To przedwojenna książka kucharska. Ponieważ nie zachowała się ani okładka ani pierwsze strony ciężko podać dokładną datę jej wydania. Na podstawie skromnego wstępu można spekulować, że napisano ją  w czasach niedoboru produktów - być może w latach trzydziestych albo nawet w czasie I wojny światowej.

W owej książce podano następujący sposób na konfiturę z róży:

"Specjalny gatunek róży czerwonej, zwanej cukrową, obrać należy starannie każdy listek z białych końców i żółtych środków, zważyć ją, a następnie sparzyć wrzącą wodą aby z niej gorycz wyszła i odcedzić na sito. Gdy dobrze z wody osiąknie, skropić ją cytryną dla nabrania na powrót różowego koloru i kwaskowatego smaku, rozskubać listeczki palcami i wrzucić do gorącego syropu gęstego, zrobionego z 2 kg cukru licząc na 1/2 kg róży. (Jeśli róża ma być nie do jedzenia, tylko do ciasta można dać tylko 1 1/2  lub 1 kg). Pozostawić w nim różę do następnego dnia, potrząsając parę razy naczyniem i mieszając łyżką, aby listki pojedyńczo się rozdzieliły. Nazajutrz smażyć na wolnym ogniu, aż róża nabierze przeźroczystości, wyszumować i zimną złożyć do słoi".

Na zbiór płatków trzeba będzie czekać co najmniej do czerwca, nie mniej kto lubi kulinarne eksperymenty może owego starego przepisu spróbować.

Róża pomarszczona Fimbriata

Róża cukrowa to inaczej róża pomarszczona. Oprócz tego, że jest gatunkiem spożywczym, nadaje się nieźle na żywopłoty, występuje w różnych kolorach i kształtach, tak więc dla każdego coś dobrego. Niestety sadzić mogą ją ci, którzy dysponują odpowiednim miejscem. Nie spotkałam jeszcze róży pomarszczonej nadającej się do uprawy pojemnikowej. Istnieje jednak kilka współczesnych mieszańców rosa rugosa polecanych do donic np: Pink Roadrunner oraz Smart Roadrunner (obie intensywnie pachną) - niestety nie znalazłam informacji, czy zachowały one właściwości spożywcze swoich "matek".

Róża Petite de Hollande

Dużo łatwiejszym wyjściem jest zastąpienie róży cukrowej, różą stulistną - równie dobrze nadaje się ona do konfitur, ponadto tworzy więcej płatków. Odpowiednią odmianą może być np. Petite de Hollande. Jak sama nazwa wskazuje to róża dość skromnych rozmiarów ale ponoć pięknie się krzewi i nadaje się do pojemników. Sama bardzo poważnie myślę nad jej zakupem w przyszłym sezonie... Jej wadą jest to, że niestety nie powtarza kwitnienia.

Dobrą różą na konfitury jest również Mme Isaac Pereire. Nie jest to róża polecana do donic, nie mniej widziałam już, że przy odpowiednich staraniach może być w takiej formie z powodzeniem uprawiana. 



czwartek, 12 marca 2015

Róże w kuchni - czy wszystkie róże są jadalne?

Podejmowałam już ten temat z innej strony, uważam jednak dzisiaj za stosowne do niego wrócić. Odbyłam właśnie wirtualną wycieczkę po różanych przepisach. W części z nich sugerowano, że właściwie wszystko jedno co wrzucimy do ciastek/konfitur/dżemów ponieważ każda róża nadaje się do spożycia o ile nie kupiliśmy jej w kwiaciarni i nie była pryskana.

W tym miejscu należałaby się pierwsza uwaga: róże nie należą do roślin trujących, ale czy mamy przez to rozumieć, że wszystkie nadają się do zastosowania w kuchni? Papierem też się ponoć nie otrujemy ale czy to znaczy, że chcemy go jeść? Dodatkowo pozyskiwanie z róży owoców nie jest taką łatwą sprawą. Trzeba je właściwie przygotować usuwając wszystkie drobne włoski z owocu pozornego - powodują one bowiem silne podrażnienia. Nie każda zresztą róża owoce zawiązuje. 

W pracy zbiorowej pt. "Miłość w Płatkach Róż", książce poświęconej historii królowej kwiatów, w ostatnim rozdziale znajdziemy następujący opis:

"Owoce (róży) dostarczają także pektyn, antocyjanów, kwasów organicznych, cukrów i garbników, pobudzają apetyt. Należy je zbierać gdy są dobrze wybarwione i jędrne. Nie nadają się do zbioru owoce mokre i przemrożone. Nieprzetworzone nie powinny być przechowywane dłużej niż dobę. Nie wszystkie róże są jadalne. Ozdobne mogą cieszyć tylko nasze serca, w kuchni nie mają zastosowania."

Na tym moglibyśmy właściwie skończyć. Możemy po prostu zaufać autorom, że wiedzą o czym piszą, że przestudiowali i zbadali temat. Ale uznajmy, że autorzy się pomylili - są w końcu wyłącznie ludźmi i bywają omylni czy niedokładni. Pojawi się jednak inna wątpliwość, następującej treści: róże z których pozyskuje się płatki oraz owoce do przetworów, herbatek etc. to specjalne stworzone do tego celu odmiany, często przemysłowe. Skąd jednak wiemy, jaki wpływ na nasze zdrowie ma przykładowo róża Ambiete? Ktoś to kiedyś zbadał? Po co, skoro róża jest hodowana z przeznaczeniem czysto estetycznym i na kwiat cięty? Właśnie dlatego byłabym nieco ostrożniejsza w formowaniu sądów w stylu "wszystko do gara"... Przecież nie znamy całego procesu hodowli odmiany i jej wpływu na nasze zdrowie.

Może nieco dmucham na zimne i wyolbrzymiam, warto jednak zastanowić się, czy nie lepiej skorzystać ze sprawdzonych róż, przeznaczonych do celów spożywczych? 


Róża Hansa - jedna z odmian polecanych do konfitur

W rosariach w opisie danej odmiany umieszczane są informacje, czy róża nadaje się na konfitury lub czy posiada jadalne owoce. Można zadać sobie pytanie po co to wszystko, skoro do jedzenia miałaby się nadawać każda róża o ile tylko nie potraktowaliśmy jej pestycydami? 

Otóż spora część róż może być po prostu niesmaczna, czy wręcz gorzka. Uzyskamy efekt odwroty do zamierzonego a chyba nie o to nam chodzi. Nie wiemy także jakie środki ochrony roślin zastosowano w rozarium lub w szkółce - mówimy przecież o odmianie do celów ozdobnych. 



Róża pomarszczona nazywana jest różą cukrową, chociaż niektórzy stosują ten termin również do określenia róży stulistnej.

Sporo osób stara się reaktywować przedwojenne, czy nawet wcześniejsze przepisy w których wykorzystuje się jako składnik płatki róż, co samo w sobie jest bardzo chlubne. Niestety zaledwie niewielka grupka zgłębiających owe staropolskie przepisy zadała sobie także trud zapoznania się z historią róż. Należy mieć świadomość, że róże które mamy dzisiaj w naszych ogrodach, nie były uprawiane przez nasze prababki. Za ich czasów wiodły prym zupełnie inne grupy róż - a wiele odmian po prostu jeszcze nie istniało. Gdy spojrzymy na przekrój starych odmian to zauważymy, że zdecydowana większość z nich będzie określana jako przeznaczona do spożycia  - jednakże przed  współczesnymi różami postawiono inne zadanie: odporność, kolor, wytrzymałość. Niekoniecznie posiadają one jakiekolwiek walory zapachowe i smakowe a być może i zdrowotne (oczywiście nie licząc dzisiejszych odmian przemysłowo-spożywczych).

Cytując więc dalszą część "Miłości w Płatkach Roż": 

Poza różą dziką do celów kulinarnych wykorzystuje się:
różę francuską (rosa gallica)
różę pomarszczoną zwaną także japońską lub różą cukrową (rosa rugosa)
różę stulistną (rosa centifolia)
różę damasceńską (rosa damascena).

Do tej listy można dopisać jeszcze różę jabłkową, którą również wymienia się jako odmianę spożywczą, róże burbońskie i portlandzkie (uogólniając są to "krewni" róż galicyjskich lub damasceńskich). Można zastanowić się nad dodaniem pachnących róż angielskich, jako wywodzących się z odmian starych.
Czasem do celów spożywczych używa się również pachnących róż z grupy multiflora ze względu na ich małe, liczne kwiaty. Róże nowoczesne mogą zostać użyte tylko wówczas gdy posiadają dobry, silny zapach oraz wiemy, że były uprawiane ekologicznie bez użycia pestycydów. Rzadko posiadają one jednak tak dobry aromat jak róże stare i niewiele z nich będzie miało zadawalający smak.
Jako ciekawostkę podam, że spotkałam się także z dużo bardziej restrykcyjnym podejściem do tematu. Na jednym z forów ogrodniczych twierdzono, że właściwie do konfitur najlepiej nadają się róże niepowtarzające kwitnienia. Tak więc zostawiam to waszej rozwadze. Nie jestem specjalistą chemikiem/biologiem a jedynie zwykłym hobbystą - nie mogę więc lepiej uzasadnić swojej opinii na ten temat. Po prostu uważam, że należy zaufać doświadczeniu pokoleń, autorom podręczników i ogrodnikom z własnym dużym doświadczeniem... Być może coś sprawi, że przekonam się do używania w kuchni i innych grup róż. Póki co jednak zanim poczęstuję gości płatkami róż w cukrze, sprawdzę najpierw czy aby na pewno się do tego nadają... 

poniedziałek, 9 lutego 2015

Które róże są jadalne?

Na moim balkonie róże zawsze mają towarzystwo. Lubię kiedy kwiaty posiadają odpowiednią oprawę a to co uprawiam, przynajmniej częściowo mogę wykorzystać w kuchni. Sadzę więc byliny lubiące się z różami, zioła, kwiaty jednoroczne i  niewielką ilość warzyw. 

Jeśli jednak chcielibyście uprawiać tylko krzewy różane, wcale nie znaczy, że musicie się ograniczyć wyłącznie do dekoracyjnej funkcji kwiatów. 


Rosa centifolia - jadalna róża stulistna (źródło: wikipedia)

Róża jest niezwykle zdrowa, smaczna i pożywna. Stosuje się ją w kuchni,  ziołolecznictwie i kosmetyce. Używa się zarówno owoców jak i kwiatów. Płatki utarte z cukrem są dodatkiem do deserów i herbaty zaś różę damasceńską stosuje się do aromatyzowania alkoholi i potraw. Z róży można zrobić ziołowe herbaty, nalewki, wino czy konfitury. Płatki dodane do przetworów trzymanych w słoikach ponoć zabezpieczają przed zepsuciem. Róża pomaga też wygoić rany (dawniej róży dzikiej używano do leczenia ugryzień) i wzmacnia odporność. Ponadto konfitury z płatków róż są afrodyzjakiem.



Róża dzika zwana inaczej psią różą (źródło: wikipedia)


Rosa Rugosa - róża pomarszczona (źródło: wikipedia)

Róża zawiera witaminy C, A, B, E i K, fosfor, potas, magnez, wapń i cynk. Nie wszystkie róże są jednak jadalne (precyzując: róże nie są trujące, jednak nie każda róża posiada wartości kulinarne, smak oraz zapach). Istnieje pięć najpopularniejszych rodzajów róży nadającej się do spożycia: róża dzika, róża pomarszczona, róża francuska, róża damasceńska i róża stulistna. Do uprawy pojemnikowej nadają się odmiany z grup francuskiej, damasceńskiej i stulistnej  np. Comte de Chambord, Rose de Resht (róże damasceńskie), Charles de Mills (róża francuska, róża stulistna).  


Rosa damascena - róża damasceńska (źródło: wikipedia)



Każdy z rodzajów róż jadalnych ma nieco inny smak. Róże stulistne są moim zdaniem zdecydowanie bardziej "owocowe". Róże damasceńskie mają mocny zapach przez co lepiej nadają się do nalewek, ale są i tacy którzy robią z nich aromatyczne konfitury. Jest to po prostu rzecz gustu. Zdecydowanie najzdrowsze są zaś róże pomarszczone i dzikie. Właśnie te rodzaje zawierają najwięcej witaminy C. 

                                              Rosa gallica - róża francuska (źródło: wikipedia)

Jeśli chcecie wiedzieć, czy warto założyć ogród różany lub uprawiać róże w donicach polecam spróbować konfitury z róży pomarszczonej. Zwykle jest ona dostępna w sklepach zielarskich i większych aptekach. 

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI DO PRODUKTÓW I SKLEPÓW BĘDĄ TRAKTOWANE JAKO SPAM.
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Back
to top