featured Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty balkonowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty balkonowe. Pokaż wszystkie posty

Kiedy zakwitną róże...

Jak kupować róże na balkon? Róże w pojemnikach i pod postacią korzenia...

Nadeszła wiosna!

Zdejmowanie osłon z róży

Plan nasadzeń 2015

Towarzystwo dla róż: byliny, rośliny letnie i półkrzewy

Róże historyczne - róże stare

Jaja zamiast inspektu...

Które róże są jadalne?

Dlaczego niektóre róże nie pachną?

Inspiracje - pierwsza przygoda z balkonowymi różami

Hodowla róż w donicy

Odmiany róż na balkon - część II

Wybieramy odmiany róż na balkon

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty balkonowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty balkonowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2015

Kiedy zakwitną róże...

Zimni ogrodnicy zostawili po sobie iście angielską pogodę a mnie przynieśli nieładne przeziębienie. Na swoje roślinki zerkam dziś więc wyłącznie przez szybę okna. Wiosenne kwiaty zakończyły już swój występ. Szafirki przekwitły a krokusy pochowały się pod ziemię. 

Po moich szafirkach zostały już tylko zielone
 łodyżki z nasionami w kształcie serca.

Czar szafranów również przeminął...

Naprawdę bardzo chciałabym żeby był już czerwiec. Nie tylko ze względu na ciepłą przyjemną aurę, przy której dużo trudniej się przeziębić ale przede wszystkim dlatego, że jest to miesiąc róż. Sporo pięknych odmian rozpoczyna pierwsze kwitnienie właśnie w czerwcu - w tym dwie z moich ślicznotek. Trzecia z róż Charles de Mills raczej nie zakwitnie w tym roku. W stosunku do niektórych odmian należy być cierpliwym - zwykle kwitną dopiero na drugi rok. Również róże sprowadzone w środku lata nie zawsze chcą kwitnąć albo robią to w bardzo umiarkowany sposób. 

Tymczasem wokoło zakwitły już lilaki, irysy i niektóre odmiany róży dzikiej i pomarszczonej. Znak, że lato jest coraz bliżej. Zgodnie z tym co wspominałam na blogu we wcześniejszych notatkach, wegetacja jest u mnie nieco przyspieszona i wygląda na to, że Comte de Chambord zamierza się nieco pospieszyć z kwitnięciem.


Zwykle na jednej łodyżce mieszczą się trzy pąki. Środkowe są już bardzo nabrzmiałe i zdaje się, że ich rozkwit będzie kwestią dni. Również Mme Isaac Pereire zawiązała wiele pąków i bardzo możliwe, że jej kwiaty zobaczę jeszcze w maju. To będzie jej pierwszy pokaz na moim balkonie, stąd wypatruję jej kwiatów niecierpliwe. 

Na razie większość roślin letnich czeka w uśpieniu. Nie zdążyły jeszcze wystarczająco się rozrosnąć i pokazać co potrafią... Główne skrzypce w dekorowaniu balkonu grają teraz odporne, niskie odmiany floksów (oraz mój czteronożny ogrodnik), umilając oczekiwanie na spektakl róż... Oby nastąpił już wkrótce...







niedziela, 29 marca 2015

Jak kupować róże na balkon? Róże w pojemnikach i pod postacią korzenia...

Róże można kupić pod wieloma postaciami. Generalnie w wypadku róż przeznaczonych na balkon zaleca się korzystanie z róż w donicach - są to niewielkie, acz ładnie rozwinięte krzewy dostępne w kilku-litrowych pojemnikach. To bardzo wygodny sposób kupowania róż. Niewątpliwym plusem tej formy jest to, że sadzenie jest proste, łatwe i przyjemne a takie róże prawie zawsze idealnie się przyjmują.



W szkółkach sprzedaż róż w pojemnikach zaczyna się zwykle późną wiosną i trwa do wczesnej jesieni - acz w innych porach roku zdarzają się czasem jeszcze jakieś pojedyncze niewyprzedane sztuki. Róże w pojemnikach można sadzić przez cały rok (oczywiście w wypadku uprawy na balkonie należy je przesadzić do odpowiednich, dużych donic). Nie mniej zauważyłam, że róże w donicach również muszą się zaaklimatyzować i nie zawsze zakwitną nam tego samego roku - niektóre odmiany stare ponadto z reguły kwitną dopiero na drugi rok. Dlatego bez względu na formę jaką wybierzemy, nowe odmiany w miarę możliwości lepiej jest wprowadzać wczesną jesienią. Jednak ta metoda ma też swój minus - duża część ciekawych odmian może być już wykupiona - trzeba więc też wziąć pod uwagę dostępność i zoptymalizować moment zakupów. Nie zawsze wszystko da się zrobić idealnie. Wadą róż pojemnikowych jest ich cena. Róże w donicach są nawet o 100% droższe od swojego odpowiednika z gołym korzeniem. 

Inną opcją nabycia ładnej, zdrowej odmiany jest właśnie kupno korzenia róży - może być on osłonięty torfem, chroniony woskiem lub umieszczony w donicy z ziemią. Korzenie róży mają bardzo atrakcyjne ceny - dobrą odmianę można dostać nawet za kilkanaście złotych. Sadzimy je od października do kwietnia pod warunkiem, że nie ma mrozu. W takim okresie są też dostępne w rosariach - największy wybór odmian przypada zwykle na październik. 



Jest to jednak forma zakupu, która rzekomo mniej nadaje się do uprawy pojemnikowej. Powiem jednak szczerze, że dwa razy sadziłam róże pod postacią gołego korzenia i nie widzę jakiejś kolosalnej różnicy. W zeszłym roku na koniec listopada posadziłam w ten sposób Charles de Milles. Owszem, róża nie obudziła się tak szybko jak pozostałe i nie wypuściła jeszcze tyle dorodnych pęków, ale równie dobrze może to być efekt tego, że została po prostu później posadzona. Jest to napewno oszczędniejszy sposób nabycia ładnej odmiany, sadzenie jest nieco bardziej skomplikowane, na efekty trzeba nieco dłużej czekać ale poza tym nie znalazłam większych przeciwwskazań.

Z sadzeniem róży w postaci korzenia wiąże się jedna pozornie kłopotliwa kwestia. Co zrobić, jeśli korzeń róży zamówiliśmy późną jesienią i akurat w momencie dostawy pogoda popsuje się na tyle, że nie sposób go od razu umieścić w donicy? Róże musimy sadzić jak najszybciej po otrzymaniu ale równocześnie należy to robić w dodatniej temperaturze (korzeń należy przecież namoczyć a później podlać). Spotkało mnie to w zeszłym roku. Był listopad ale spadł śnieg, zrobiło się bardzo mroźno a ja nie miałam gdzie przechować korzenia. 

Okazało się jednak, że wystarczy umieścić opakowanie przy ścianie balkonu i po prostu poczekać. Róże w postaci gołego korzenia do czasu przekazania do firmy kurierskiej są przechowywane i tak w chłodni. Pogoda poprawiła się za kilka dni a róży nic się nie stało. Nie mniej zawsze warto pamiętać, że róża najlepiej znosi zimowanie jeśli zdąży rozwinąć swój system korzeniowy - musi mieć więc trochę czasu. Niestety na nagłe zmiany pogody nic nie poradzimy ale bezpieczniej i tak zamawiać róże w październiku/listopadzie niż w styczniu. 

Kolejna sprawa tyczy się krzewów powszechnie dostępnych wiosną w marketach. Z pewnością zauważyliście, że pod koniec marca w sklepach masowo pojawiają się  róże w postaci korzenia otoczonego torfem, wpakowane do ślicznych kartonowych pudełeczek. Pamiętam, że mimo iż doświadczony działkowiec przestrzegał mnie, żebym trzymała się od takich róż z daleka, kupiłam jakiś czas temu trzy sztuki. Wiecie jak to jest. Wchodzicie do sklepu, a korzenie w bardzo rozsądnej cenie patrzą na was z półek. Teraz rozumiem, że to były pieniądze wyrzucone w błoto. Gorzej. Śmiem twierdzić, że na jednej z takich róż rozwijał się mączniak. Róże jeśli w ogóle się przyjmowały to rosły wręcz fatalnie, były brzydkie i chorowały, mogły zarażać inne krzewy. Ochrona roślin kosztowała o niebo więcej, niż zakup samych róż. Poddałam się i pozbyłam się ich. To była najlepsza decyzja. Wiem od kilku osób, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. Takie róże bardzo rzadko wyrastają na ładne krzewy i często zamierają. Nie ma zresztą w tym nic dziwnego - skoro sezon na róże pod postacią korzenia zaczyna się na jesień, to możemy przypuszczać, że te, które trafiają do sklepów w kwietniu są gorszej jakości, nie zeszły etc. 

Kupujcie róże ze sprawdzonych miejsc i z dobrych szkółek. Ponieważ nie każdy ma to szczęście posiadać w okolicy specjalistyczny sklep lub rosarium zostaje nam forma wysyłkowa.
Nie mówiąc już o różnorodności i bogactwie ofert w rosariach, naprawdę warto wydać te dodatkowe 15 złotych na kuriera by otrzymać porządną, zdrową roślinę.

niedziela, 22 marca 2015

Nadeszła wiosna!

Pierwszy dzień astronomicznej i kalendarzowej wiosny już za nami. Tymczasem zima jakby postanowiła udowodnić nam, że niespecjalnie się tym przejmuje. Temperatura przy gruncie w nocy pokazała -3 a nawet na moim balkonie termometr w najzimniejszym momencie zanotował -1.  

Przez ostatnie dwa tygodnie miałam bardzo sprzyjającą pogodę więc najważniejsze wiosenne zabiegi były już za mną. Dzisiaj wybrałam się tylko zabezpieczyć powierzchnię donicy polnymi kamieniami. Robię tak co roku i nieźle mi się to sprawdza, szczególnie latem. Chroni powierzchnię przez przesychaniem, zatrzymuje wilgoć i nie pozwala donicy nadmiernie się zagrzać. Kamieni nie trzeba zbierać samemu. Torba polnych kamyczków w markecie ogrodniczym kosztuje jakieś 3-4 zł. Zamiast kamieni można użyć także kory ogrodniczej. 



Postanowiłam również nieco poeksperymentować. Moją nową różę Charls de Mills nie obkładałam kamieniami. Obsadzę ją roślinami kaskadowymi i zobaczę, który rodzaj zabezpieczeń będzie lepiej się sprawdzał. Ponieważ nie spodziewam się, by w tym roku Charls de Mills zakwitła, zrekompensuje mi to brak kwiatów (duża część odmian historycznych kwitnie dopiero na drugi rok). 

Gdy otworzyłam balkon poczułam, że dzisiaj jest naprawdę zimno. Jeszcze o poranku na trawnikach leżał zresztą niewielki śnieg. Tym bardziej zdziwiłam się widokiem jaki zastałam na zewnątrz.Właśnie ten mroźny dzień wybrały sobie krokusy by pokazać swoje śliczne główki.



Tylko zimny wiatr i dzisiejsza obecność grubodzioba oraz modraszek w moim karmniku przypominały mi, że to jeszcze nie kwiecień i wiosna nie ruszyła pełną parą. Zapasy żywności w ptasich spiżarniach się pokończyły a przyroda nie odbudowała się po zimie wystarczająco, więc dokarmiam ptaki również na przedwiośniu. Zwykle sikorki same dają mi znać, że nie potrzebują już mojej pomocy. W pewnym momencie, zwykle na początku kwietnia słonecznik w karmniku zupełnie przestaje je interesować.  Wówczas po prostu zdejmuję karmnik i wtedy wiem, że wiosna już się naprawdę rozpanoszyła. 




niedziela, 8 marca 2015

Zdejmowanie osłon z róży

Jest taki moment w moim kalendarzu ogrodniczym, który spędza mi sen z powiek - czas zdjęcia osłon z róż albo może precyzyjniej - określenie, kiedy należy to zrobić. Jeśli ktoś myśli, że zimowanie róż na balkonie jest trudne, to jest w błędzie. Nawet przy róży pnącej, którą miałam kilka lat nie było to strasznie skomplikowane. Należało zaopatrzyć się w dużą ilość agrowłókniny, piankę stosowaną jako podkład pod panele i po prostu poczekać aż róża sama da znać, że "zasypia".

Tymczasem w drugą stronę nie ma już tak łatwo. Róże na balkonie południowym otulone agrowłókniną przy odrobinie słonecznej pogody, zaczynają się budzić zdecydowanie zbyt wcześnie, bo czasami już w lutym. Wówczas pojawia się problem: jeśli zdejmę teraz osłony to róże z pewnością przemarzną, jeśli tego nie zrobię to mogą się "zakisić" i przy gorszej pogodzie dostaną szoku termicznego - czyli będzie źle albo jeszcze gorzej. Ryzykujemy albo przemarzaniem krzewu albo wdaniem się groźnych chorób grzybowych. Do tego na przedwiośniu trzeba mieć świadomość, że naszym najgorszym wrogiem wcale nie są przymrozki ale ostry zimny wiatr niszczący gałęzie i wysuszający grunt. Ciepła zima także nie ułatwia zadania. 


Ostatnio dotarłam do artykułu w którym zasugerowano, że lepiej dać różom nawet nieco zmarznąć niż przegrzać się, nawet jeśli pogoda jest niepewna i zapowiadane są przymrozki. Poza tym polecano tam zdejmowanie osłon etapami. Pokrywa się to z moimi doświadczeniami, ponieważ zwykle postępuje podobnie. Nigdy nie wychodzi mi to idealnie i w wypadku Mme Isaac Pereire mogłam już na początku lutego rozluźnić osłony. Została ustawiona w takim miejscu, że miała najcieplej i najwcześniej zaczęła się budzić. W każdym razie przez ostatnie 3 tygodnie stopniowo usuwałam agrowłókninę. Wczoraj zdjęłam ją zupełnie - usunęłam również gałązki świerku. Pozostawiłam jednak róże w osłoniętym miejscu z wciąż zabezpieczonymi donicami.



Wszystkie moje trzy krzewy mają już pąki a ponieważ pogoda jest sprzyjająca dostały profilaktyczny oprysk przeciwgrzybowy. Mam nadzieję, że zniweluje to ryzyko wynikające ze zbyt późnego usunięcia agrowłókniny - o korzenie raczej się nie boję, otulina nie powinna im teraz zaszkodzić. Jest w jasnym kolorze i nie sądzę by ziemia o tej porze roku w ogóle mogła się przegrzać, jeśli nie wystąpią jakieś anomalie pogodowe (dużo groźniejsze może być teraz przesuszenie). Do końca marca póki nie skończą się zimowe wiatry róże zostaną również w bardziej osłoniętej części balkonu - oby w dalszej części roku pogoda bardziej sprzyjała naszym ogrodom i tarasom, bo nie ma nic gorszego niż ostre mrozy po gorących wiosennych dniach...

poniedziałek, 2 marca 2015

Plan nasadzeń 2015

Jak wiadomo luty i marzec to czas wysiewania bylin i niektórych kwiatów letnich stąd mój plan nasadzeń powstał już w styczniu. Jednak po drodze zdarzyło się tyle innych przyjemnych i ciekawych rzeczy, że nieco zwlekałam z notatką. W tym roku wybrałam dwa rodzaje roślin: przyjazne dla owadów zapylających oraz co oczywiste, polecane jako towarzystwo dla róż. Ponadto uwielbiam alpinaria, stąd i kilka górskich akcentów w postaci np. dzwonków karpackich. Większość z wymienionych bylin będę sadziła po raz pierwszy i jestem bardzo ciekawa jak się u mnie przyjmą. 



Duże nadzieje wiążę  z pysznogłówką. Nie dość, że to roślina polecana do sadzenia z różami to nadaje się do aromatyzowania herbat. Ja zaś bardzo lubię by moje kwiaty były również pożyteczne. Wybrałam więc i kilka ziół. Z tej grupy sadziłam już macierzankę i tymianek (zresztą bardzo bliskich krewniaków). Ich jedyną wadą jest bujny rozrost więc najlepiej je sadzić w towarzystwie roślin równie ekspansywnych. Czarnuszka damasceńska jest jadalną rośliną i dobrym partnerem dla róży. Wraz z zwrotnicą zwaną "zwierciadłem Wenus" posiada śródziemnomorskie pochodzenie. Nie lubi przesadzania więc z jej wysiewem trzeba będzie jeszcze nieco poczekać. W późniejszym terminie planuję dołączyć jeszcze miętę z którą mam dość dobre doświadczenia (wspaniale pachnie poruszana letnim wiatrem) oraz hyzop lekarski w postaci sadzonki - to zaś z lenistwa ponieważ kwitnie on zwykle dopiero na drugi rok. Nie chcę tyle czekać więc będę szukała dojrzalszej krzewinki. Mam nadzieję, że tak skomponowane towarzystwo będzie się dobrze ze sobą czuło a co najważniejsze będzie nieźle współgrało z różami.

Nie zapominam również o owocach i małym warzywniaku. Umieszczam go po drugiej stronie mojego balkonu w bardziej osłoniętej części (róże wolą przewiewne miejsca). W tym roku zamierzam posadzić pomidorki koktajlowe, cebulkę szalotkę, truskawkę pnącą, nieco szczypiorku i sałaty. Jeśli zdążę dodam również papryczki habanero. Do tego wszystkiego dokładam jeszcze ogórecznik, cudowną alternatywę dla ogórka. Trochę taki miszmasz dostosowany do gustów moich i mojej rodziny. 

Wrócę jeszcze na chwilę do tymianku. Z tym wspaniałym ziołem kojarzy mi się piękna szkocka piosenka, która jest dla mnie zawsze zapowiedzią wiosny i lata.... Polecam ją do słuchania w oczekiwaniu aż nasze byliny podrosną i nabiorą sił :) Niech przypomina nam ciepłe, słoneczne, pachnące miętą i różami dni...

"O the summer time has come
And the trees are sweetly bloomin'
And the wild mountain thyme
Grows around the bloomin' heather"




środa, 18 lutego 2015

Towarzystwo dla róż: byliny, rośliny letnie i półkrzewy

Wszystkie róże, również te uprawiane w pojemnikach wyglądają lepiej w odpowiedniej oprawie. W towarzystwie właściwych roślin rosną lepiej i bujniej - czasami nawet powabniej pachną. Takie zjawisko nazywa się alleopatią. W wypadku róż posadzenie obok roślin czosnkowych wzmocni zapach a lawenda ochroni przed częścią szkodników. Polecanymi nieodmiennie towarzyszami dla róż są byliny - a to ze względu na podobne wymagania: lekko kwaśną lub obojętną ziemię, średnią wilgotność oraz słoneczne lub pół cieniste stanowiska. Byliny dość łatwo można podporządkować różom, dzięki czemu podkreślimy piękno naszych okazów. Dodatkowo część bylin jest niezwykle pożyteczna w kuchni i domowej aptece. Wybierając odpowiednie gatunki warto zwrócić uwagę na kolory kwiatów , tak by w zależności od naszych zamysłów współgrały ze sobą lub wręcz przeciwnie kontrastowały.


Róża pienna i lawenda (źródło:http://adventuresinself-sufficiency.blogspot.com/2014/03/flowers-for-flavor-companion-planting.html)

Byliny świetnie sprawdzają się jako rośliny do donic, chociaż część z nich jest nazbyt wysoka. W zeszłym roku posadziłam obok moich róż kocimiętkę i ostróżkę. Tworzyły bardzo ładną kompozycję, uwielbianą zresztą przez trzmiele. Jedyną wadą był ich nazbyt bujny wzrost (co zresztą jest wśród bylin normalne) oraz dość częste odwiedziny kota sąsiadki. W tym roku kocimiętka, ze względu na bezpieczeństwo zwierzaka musi zostać więc nieco ograniczona. 



Ostróżka


Oprócz wspomnianej już kocimiętki, czy ostróżki innymi bylinami współgrającymi z różami będą: szałwia omszona, liliowiec, orlik, dzwonek brzoskwiniolistny, mak wschodni, wiesiołek, jeżówka purpurowa, pysznogłówka.


Dzwonek brzoskwiniolistny

Dobrymi sąsiadami róż są również półkrzewy takie jak lawenda wąskolistna, lawendyna, hyzop lekarski, tymianek, bylica piołun i szałwia lekarska.


Hyzop lekarski

Spośród kwiatów lata polecane są zaś: smagliczka nadmorska, czarnuszka damasceńska, pozłotka kalifornijska, werbena, cynia  czy kosmos.


Czarnuszka Damasceńska

niedziela, 15 lutego 2015

Róże historyczne - róże stare

W postach często piszę o różach historycznych, postanowiłam więc poświęcić im trochę więcej miejsca i przybliżyć tę niezwykłą grupę róż. Chyba każdy miłośnik róż po jakimś czasie znajduje swoje ulubione odmiany. Moimi ukochanymi kwiatami są właśnie róże stare - poniekąd dlatego, że wpisują w inne moje pasje związane ze sztuką. Lubię też ich sentymentalizm oraz to, że w uprawie pojemnikowej stanowią dla mnie wyzwanie - nie są bowiem, tak odporne jak współczesne piękne róże.


Piękna róża damasceńska Comte de Chambord przyciąga nie tylko ludzkie nosy...

Każda odmiana róż historycznych ma swoją wyjątkową historię - pochodzenie wielu z nich jest zresztą owiane tajemnicą. Różami starymi nazywamy grupy, które były najpopularniejsze do XIX wieku. W 1867 roku powstała odmiana La France, uznawana za pierwszą nowoczesną różę, a współczesne grupy zaczęły stopniowo wypierać dawne róże. Róże nowoczesne to tak zwane mieszańce herbatnie a należą do nich np. róże rabatowe, parkowe czy wielokwiatowe.

Róże historyczne posiadają kilka grup. Najstarsze z nich to róża damasceńska, róża biała, róża stulistna i róża francuska. Późniejsze grupy to róże portlandzkie, burbońskie, chińskie i  remontantki. Często zdarza się, że jakaś odmiana zaliczana jest do więcej niż jednej grupy lub jej przynależność jest kwestią sporną.


Róża La France

Część róż historycznych nie powtarza kwitnienia, mają więc specyficzne upodobania co do cięcia. Trzeba ciąć je z głową, kwiaty pojawiają się bowiem dopiero na dwuletnich pędach. Inne odmiany należące do remontantek lub portlandzkich będą poważały kwitnienie i nawet mocne przycinanie może być dla nich wskazane. Kupując różę historyczną należy, więc dokładnie poznać potrzeby swojej odmiany. Pod tym względem róże historyczne wymagają więcej zaangażowania i poszerzania swojej wiedzy. Jeśli jednak lubicie ogrodowe prace takie róże potrafią sprawić dużo przyjemności.


Remontantka Frau Karl Druschki

Różom starym zarzuca się, że nie są tak praktyczne jak współczesne róże, krótko kwitną i częściej chorują. W ogrodnictwie miejskim mają jednak jedną dość poważną przewagę nad mieszańcami herbatnimi. Duża część tej grupy posiada wartości kulinarne. Owszem róża dzika czy pomarszczona  również nadaje się na przetwory do tego jest zdrowsza, nie mniej potrzebuje ona większej ilości miejsca. Róże historyczne nadają się do uprawy pojemnikowej i są praktycznie, chyba jedynym  źródłem smacznych różanych płatków dla osób posiadających wyłącznie balkon lub taras (współczesne mieszańce herbatnie często nie posiadają smaku i wyraźnego zapachu). To idealna propozycja dla każdego miejskiego ogrodnika, pragnącego mieć jadalne kwiaty. A każdy kto chodź raz spróbował konfitur z róży nie zamieni ich na nawet najlepsze konfitury truskawkowe.


Rosa gallica officinalis


Róże historyczne mają również jeszcze jedną zaletę - to element dziedzictwa ludzkości.  Historia niektórych odmian jest iście imponująca. Rosa gallica officinalis była uprawiana już w XIV wieku. Zdarzają się odmiany zapomniane przez wieki i odkryte gdzieś przypadkowo w pałacowych ogrodach czy parkach (czy nie jest to trochę analogiczne do odkrycia zapomnianej niegdyś poezji Norwida?). Człowiek pragnący patrzeć na róże, o których pisał Szekspir lub orientalni bajkopisarze z pewnością pokocha róże historyczne. Dla mnie odmiany stare są lepszym fragmentem historii - dowodem na to, że w skrwawionej wojnami przeszłości człowieka było jeszcze miejsce na coś pełnego piękna, elegancji i delikatności.

Mówiąc o starych odmiana warto jeszcze dodać, że róża sama w sobie jest naprawdę wiekowym kwiatem - dużo starszym od pierwszego człowieka. Wiek najstarszej różanej skamieliny określono na 32 miliony lat, zaś pierwsze hominidy pojawiły się ledwo 5 milionów lat temu.


Skamielina fragmentu róży licząca 32 miliony lat (źródło: http://nwrosehistorians.com/)






sobota, 14 lutego 2015

Jaja zamiast inspektu...

W tym roku postanowiłam wypróbować kilka nowatorskich metod ogrodniczych, które ujęły mnie swoją pomysłowością, ekologicznym podejściem i możliwością zaoszczędzenia kilku groszy. Ponieważ styczeń i luty to czas wysiewania bylin właśnie testuję pierwszy z pomysłów - pochodzi on z portalu www.listotic.com i podpowiada aby zamiast inspektu użyć... no właśnie... jajek.

Tak wygląda "warzywna" wersja autora artykułu:


(źródło: http://www.listotic.com/20-insanely-clever-gardening-tips-and-ideas/13/)

A tak moja ze świeżymi, niepoprzerywanymi jeszcze kiełkami pysznogłowki:



Jakie są zalety takiego wysiewu? Skorupka jajka ma pełno składników odżywczych. Szczególnie nadaje się dla roślin lubiących podłoże wapienne. Sadząc do większej donicy lub na miejsce stałe, nie musimy wyciągać roślin z "pojemnika". Wystarczy, że umieścimy skorupkę w ziemi tak jak na załączonym obrazku. No i przede wszystkim, nie musimy wydawać pieniędzy na inspekt - wystarczy że zjemy jajecznicę.

Jak to rozwiązanie się sprawdza w praktyce będę wiedzieć dopiero za jakiś czas. Na razie mogę powiedzieć, że w moim przypadku pomaga zaoszczędzić miejsce i utrzymać większą czystość. Przenoszenie pojemników z jajkami jest dużo łatwiejsze niż przekładanie inspektu a ziemia nie rozsypuje się podczas takiego zabiegu.


poniedziałek, 9 lutego 2015

Które róże są jadalne?

Na moim balkonie róże zawsze mają towarzystwo. Lubię kiedy kwiaty posiadają odpowiednią oprawę a to co uprawiam, przynajmniej częściowo mogę wykorzystać w kuchni. Sadzę więc byliny lubiące się z różami, zioła, kwiaty jednoroczne i  niewielką ilość warzyw. 

Jeśli jednak chcielibyście uprawiać tylko krzewy różane, wcale nie znaczy, że musicie się ograniczyć wyłącznie do dekoracyjnej funkcji kwiatów. 


Rosa centifolia - jadalna róża stulistna (źródło: wikipedia)

Róża jest niezwykle zdrowa, smaczna i pożywna. Stosuje się ją w kuchni,  ziołolecznictwie i kosmetyce. Używa się zarówno owoców jak i kwiatów. Płatki utarte z cukrem są dodatkiem do deserów i herbaty zaś różę damasceńską stosuje się do aromatyzowania alkoholi i potraw. Z róży można zrobić ziołowe herbaty, nalewki, wino czy konfitury. Płatki dodane do przetworów trzymanych w słoikach ponoć zabezpieczają przed zepsuciem. Róża pomaga też wygoić rany (dawniej róży dzikiej używano do leczenia ugryzień) i wzmacnia odporność. Ponadto konfitury z płatków róż są afrodyzjakiem.



Róża dzika zwana inaczej psią różą (źródło: wikipedia)


Rosa Rugosa - róża pomarszczona (źródło: wikipedia)

Róża zawiera witaminy C, A, B, E i K, fosfor, potas, magnez, wapń i cynk. Nie wszystkie róże są jednak jadalne (precyzując: róże nie są trujące, jednak nie każda róża posiada wartości kulinarne, smak oraz zapach). Istnieje pięć najpopularniejszych rodzajów róży nadającej się do spożycia: róża dzika, róża pomarszczona, róża francuska, róża damasceńska i róża stulistna. Do uprawy pojemnikowej nadają się odmiany z grup francuskiej, damasceńskiej i stulistnej  np. Comte de Chambord, Rose de Resht (róże damasceńskie), Charles de Mills (róża francuska, róża stulistna).  


Rosa damascena - róża damasceńska (źródło: wikipedia)



Każdy z rodzajów róż jadalnych ma nieco inny smak. Róże stulistne są moim zdaniem zdecydowanie bardziej "owocowe". Róże damasceńskie mają mocny zapach przez co lepiej nadają się do nalewek, ale są i tacy którzy robią z nich aromatyczne konfitury. Jest to po prostu rzecz gustu. Zdecydowanie najzdrowsze są zaś róże pomarszczone i dzikie. Właśnie te rodzaje zawierają najwięcej witaminy C. 

                                              Rosa gallica - róża francuska (źródło: wikipedia)

Jeśli chcecie wiedzieć, czy warto założyć ogród różany lub uprawiać róże w donicach polecam spróbować konfitury z róży pomarszczonej. Zwykle jest ona dostępna w sklepach zielarskich i większych aptekach. 

sobota, 7 lutego 2015

Dlaczego niektóre róże nie pachną?

Zauważyliście, że kiedy kupujecie róże w kwiaciarni nie pachną one tak intensywnie jak kiedyś? Ponoć w młodości wszystko wydaje się piękniejsze i większe jednak zawsze miałam wrażenie, że z dzisiejszymi popularnymi różami jest coś nie tak.

Pamiętam dwie sytuacje które dodatkowo wzbudziły moją podejrzliwość. Najpierw przyjaciółka poleciła mi sklep z pół produktami kosmetycznymi. Kupiłam tam hydrolaty z róży damasceńskiej oraz stulistniej. Po otwarciu buteleczki otoczył mnie silny różany zapach - perfumowy w wypadku róży damasceńskiej i słodki, lekko owocowy jeśli szło o hydrolat z róży stulistnej. 

Czemu róże, które dostaje się na urodziny czy imieniny mają jedynie ledwo wyczuwalny nijaki zapach, skoro hydrolaty są tak intensywne? Na jakiś czas zapomniałam o tym pytaniu. Wróciło ono do mnie dopiero, gdy zakwitła róża stulistna mojej babci. Była to stara odmiana o nazwie "Celeste". Róża pachniała bardzo mocno, słodko i cytrynowo. Zupełnie jak róże z dzieciństwa.

Zaczęłam szukać odpowiedzi czemu tak się dzieje i dość szybko na nią trafiłam.

Róże są efektem starannej hodowli. Dla ich twórców priorytetem mogą być różne cechy kwiatów w zależności od celu czy zastosowania. Wydaje się, że dzisiaj najbardziej pożądane atrybuty to odporność na choroby i kolor kwiatów. Wystarczy spojrzeć przecież od czego zależy certyfikat ADR - przede wszystkim od niewrażliwości róży na różnego rodzaju infekcje. Zwróćmy też uwagę na fakt, iż róże nadające się na kwiat cięty (czyli takie z których kwiaciarnie chętnie będą korzystać) muszą się wykazać się przede wszystkim trwałością - ważny jest również u nich brak lub niewielka ilość kolców. Zapach schodzi na dalszy plan, jest on w tym wypadku mniej istotny niż inne cechy. Jak pisze M .J. Monder wiele współczesnych mieszańców herbatnich (czyli najpopularniejszych dzisiaj róż) po prostu "zgubiło" swój zapach w trakcie hodowli.


Róża "Super Excelsa", otrzymała certyfikat ADR w 1991 roku. Odmiana pnąca nie posiadająca zapachu (źródło zdjęcia: wikipedia)

Stare odmiany miały tylko trzy kolory, były mniej odporne, często nie powtarzały kwitnienia za to posiadały wyjątkowy zapach. Nie znaczy to oczywiście, że wszystkie nowe odmiany róż nie pachną  lub pachną nijako. Cześć róż ma delikatny aromat, inne są prawie bezwonne a jeszcze inne będą posiadały mocną woń. Są zresztą i odmiany historyczne o słabszym zapachu. Wszystko zależy od zamysłu twórcy danej odmiany i tego, czy wszystkie zamierzenia udało się osiągnąć.  Ponoć wpływ na zapach może mieć również odpowiednie nawożenie. Róże które są "dokarmiane" za pomocą sztucznych odżywek będą wydzielać mniejszy aromat.





Róża angielska "Abraham Darby" , stworzona przez Davida Austina - odmiana o mocnym owocowym zapachu (źródło zdjęcia: wikipedia)

Zapach historycznych róż zawsze będzie wydawał mi się wyjątkowy i nostalgiczny. W przypadku nowych odmian czasami ingeruje się w swoisty, specyficzny aromat róży sprawiając, że róża pachnie jaśminem, jabłonią, migdałami lub miodem. Nie mniej większość róż angielskich wywodzących się z odmian starych wciąż posiada intensywny aromat swoich "matek".

Jeśli pragnęlibyście uprawiać intensywnie pachnące róże w pojemnikach, odpowiednich róż należy szukać właśnie wśród angielskich i historycznych. Szczególnie polecanymi do tego celu odmianami są:

   -  Louise Odier


        (źródło zdjęcia: wikipedia)

  - Rose de Resht

        (źródło zdjęcia: wikipedia)

Mary Rose


        (źródło zdjęcia: wikipedia)

Warto również wiedzieć, że obecnie na świecie skatalogowano 24 000 odmian róż. Każdy więc znajdzie coś dla siebie.

czwartek, 5 lutego 2015

Inspiracje - pierwsza przygoda z balkonowymi różami


Moja przygoda z różami zaczęła się od obejrzenia filmu V jak Vendetta. Oczarował mnie pełen czerwonych kwiatów balkon, przy którym bohaterki jadły śniadanie. Ta scena na bardzo długo utkwiła mi w pamięci do tego stopnia, że zaczęłam się zastanawiać jak osiągnąć podobny efekt. 


Pamiętam, że poradziłam się wówczas krewnego i zarazem doświadczonego ogrodnika. Usłyszałam, że taki projekt nie jest do osiągnięcia. Róże wymarzną, jeśli nie w pierwszą zimę to na pewno w drugą. 

Jestem jednak uparta i postanowiłam się nie poddawać. Zaczęłam szukać rozwiązania i sposobu na przezimowanie róży na balkonie (niestety nie dysponuję odpowiednią piwnicą). Kompletnie wówczas nie znałam się na różach, kupiłam więc przypadkową pnącą, zwracając uwagę jedynie na kolor i wrażenia estetyczne. Zasadziłam ją w dużej donicy. Róża wbrew przepowiedni przetrwała u mnie ponad trzy lata. 

Zdecydowałam się ją ściąć, jedynie dlatego że bardzo nieostrożnie dopuściłam do zbytniego rozwoju choroby grzybowej. Róża kwitłaby i w tym sezonie, gdyby nie mój brak doświadczenia w rozpoznawaniu chorób róży, jestem tego pewna.  

Nie mniej okazało się, że uzyskanie balkonu obrośniętego różami jest zupełnie możliwe nawet w naszym klimacie. Trzeba tylko trochę uporu, samo-zaparcia i kilka dobrych rad na początek - nieocenione okazały się ogrodnicze fora.

Dziś chciałabym wam pokazać wspaniałe, "wiszące" różane ogrody podobne do tego, który tak zadziałał na moją wyobraźnię. Takie balkony powstają latami krok po kroczku. Chciałabym osiągnąć kiedyś porównywalny efekt, acz zdaję sobie sprawę, że będzie to wymagało jeszcze wiele nauki z mojej strony. Każdy sezon w hodowli róż, przynosi coś nowego. Jednakże przyjemność płynąca z obcowania z królewskimi kwiatami jest warta trudu a nawet ukłuć, zadrapań i nieostrożnie wylanej krwi ;)

(źródło: https://pl.pinterest.com/pin/487373990900448302/)


(źródło: https://pl.pinterest.com/pin/487373990900448513/)

(źródło: https://pl.pinterest.com/pin/80853755785400971/)


(źródło: https://pl.pinterest.com/pin/452400725040870655/)


(źródło: https://pl.pinterest.com/pin/375909900121168222/)


(źródło: https://pl.pinterest.com/pin/488359153312634275/)


(źródło: https://pl.pinterest.com/pin/187743878187636527/)

środa, 4 lutego 2015

Hodowla róż w donicy

Uprawianie róż w pojemnikach nie różni się, aż tak bardzo od "tradycyjnej" hodowli tych kwiatów. Jedyne, co musimy zrobić to pamiętać o kilku zasadach. 

(źródło: wikipedia)

1) Należy wybrać odmianę polecaną do uprawy w pojemnikach.


2) Musimy zakupić odpowiednią donicę. Dobra donica będzie miała przynajmniej 50 cm wysokości i 40-50 cm średnicy. Przy tym powinna być stabilna, by nie mógł przewrócić jej pierwszy lepszy podmuch wiatru.

3) W miarę możliwości wybieramy dla róży przewiewne, nieosłonięte miejsce. 

4) Jak w wypadku każdej róży musimy zapewnić naszym roślinkom co najmniej 5 godzin nasłonecznienia. Wiele odmian dobrze znosi upały ale żadne nie lubią cienia.

5) Kupujemy dobrą, markową ziemię dla róż lub roślin kwitnących, pH powinno wynosić od 6,5 do 7,5.

6) Niektórzy radzą, by ze względu na przesychanie podłoża w donicy sadzić dla róży "towarzystwo" w postaci np. wilca ziemniaczanego, szałwii, lawendy lub roślin kaskadowych. Nie mniej słyszałam na ten temat zupełnie różne, skrajne opinie. To temat warty lepszego poznania i być może przetestowania na własnej skórze. Osobiście do tej pory dbałam o podłoże wykładając po prostu polne kamienie. 

7) Nawozimy stosując wolno-działający nawóz wieloskładnikowy (oczywiście bierzemy pod uwagę porę roku). Podlewamy obficiej niż w przypadku róż rosnących w ogrodzie.


8) Dbamy jak o każdą inną różę, przycinamy w zależności od odmiany, podlewamy według potrzeb, pomagamy przezimować i chronimy przed chorobami grzybowymi oraz innymi szkodnikami.

Dość problematyczną kwestią dla niektórych osób może być zimowanie róż w pojemnikach. Nie jest to jednak problem nie do ominięcia. Jeśli nie dysponujecie miejscem, w którym możecie umieścić różę zimą, by nie przemarzła musicie po prostu odpowiednio zabezpieczyć donicę przed mrozem. Porady na temat zimowania róż w donicach na zewnątrz, znajdziecie pod tym linkiem: zimowanie róż w pojemnikach

(źródło: wikipedia)

poniedziałek, 2 lutego 2015

Odmiany róż na balkon - część II

Jeszcze kilka słów o wyborze róż do donic.

W literaturze fachowej znajdziemy informację, by przy uprawie róż "balkonowych" odpuścić sobie odmiany wielkokwiatowe, mimo że część z nich (np. FOCUS) można hodować w donicach. Ponoć nie wyglądają zbyt estetycznie w pojemnikach ze względu na swój pokrój. Szczerze powiem, że nie miałam takiego problemu, ponieważ nigdy nie ciągnęło mnie do odmian wielkokwiatowych. Wolałam zawsze krzaczaste, bardziej obfite formy. Zostawiam więc ten problem pod rozwagę bardziej doświadczonym hodowcom róż. 

Do pojemników najlepiej nadają się róże okrywowe krzaczaste i rabatowe. W tym wypadku zwracamy również uwagę na certyfikat ADR. Możemy również postawić na róże pnące (balustrada jest świetną podporą) oraz pienne. Te ostatnie mogą być podsadzane bylinami. 


Róże w donicach (źródło: http://www.rosemagazine.com/pages/containers.asp)

Do swojego małego balkonowego rosarium wybrałam róże historyczne. Mam do nich wielki sentyment. Szczególnie cenię w nich zapach i staroświecki kształt kwiatów. Wybrałam Charles De Mills, Comte de Chambord oraz nieco ryzykownie Mme Isaac Pereire. Mam świadomość, że ostatnia pozycja nie jest różą polecaną do donic, nie mniej postanowiłam spróbować. Obecny sezon pokaże, czy w moim postępowaniu był jakiś sens. 

niedziela, 25 stycznia 2015

Wybieramy odmiany róż na balkon

Do wiosny jeszcze daleko, u mnie za oknami twardo sypie śnieg, ale tak naprawdę sezon na róże wciąż trwa. Krzewy, które kupujemy w formie gołego korzenia należy sadzić mniej więcej od października do kwietnia. To czas kiedy róże najlepiej się przyjmują. Oczywiście korzeń sadzimy wtedy, gdy temperatura jest dodatnia. W tym roku nie ma na szczęście z tym problemu. Większość zimy była wręcz zbyt ciepła. 

Wybierając róże do uprawy w donicach musimy pamiętać, że nie każda odmiana się do tego nadaje. Nie polecam róż z hipermarketów - to często pospolite odmiany, niezbyt dobrej jakości, mogą również niekoniecznie nadawać się do donic. Dobrą różę zakupimy w szkółce róż, tak zwanym rosarium. Idealna róża posiada również certyfikat ADR. To prestiżowe odznaczenie nadawane jest tylko najlepszym i najbardziej odpornym odmianom. 

Kupując róże najpierw zastanówmy się, co pragniemy uzyskać. Stawiamy na zapach, konkrety wygląd kwiatów,  kolor, odporność na choroby, mrozoodporność? Czy chcemy różę pnącą czy interesuje nas inny pokrój? Czy nasza odmiana ma nadawać się na konfitury, nalewki i generalnie do używania w kuchni? Wolimy odmiany historyczne czy współczesne? To bardzo ważne pytania, na które musimy sobie odpowiedzieć. To też kolejna wskazówka dlaczego nie warto kupować róż w supermarketach - takie róże nie spełnią wszystkich naszych oczekiwań. 

Ja osobiście postawiłam na zapach, staromodny wygląd kwiatów i możliwość używania róż w kuchni. Wybrałam więc róże z grupy tak zwanych historycznych - damasceńskie i burbońskie. 

Kiedy już mniej więcej wiemy o co nam chodzi sprawdzamy która odmiana posiadająca wymagane cechy, nadaje się do uprawy donicowej. Zwykle jest ich więcej niż kilka. Dobry sprzedawca umieszcza taką informację w opisie. 

Oto kilka przykładów róż, które możemy hodować w donicy:
  • Róże rabatowe: Giesha, Goldelse, La Sevillana.



 La Sevillana (źródło:www.classicroses.co.uk)


  • Wielkokwiatowe: Ambiente, Augusta Luise, FOCUS



Augusta Luise (źródło: davesgarden.com)

  • Miniaturowe: Sugar Baby,  Medley Red, Pepita




Sugar Baby (źródło: www.rosen-tantau.com)

  • Okrywowe: Alcantra, Knirps




Knirps (źródło commons.wikimedia.org)

  • Parkowe: Chippendale, Eden Rose, Rote Foge




Eden Rose (źródło www.gopixpic.com)

  • Pnące (ramblery): Super Excelsa



Super Excelsa (źródło:www.coblands.co.uk)


  • Historyczne: Charles de Mills, Mme Boll, Comte de Chambord




Charles de Mills (źródło: commons.wikimedia.org)

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI DO PRODUKTÓW I SKLEPÓW BĘDĄ TRAKTOWANE JAKO SPAM.
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Back
to top