featured Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany róż. Pokaż wszystkie posty

Róże o długim kwitnieniu...

Nieustannie kwitnąca róża czyli jeszcze raz o Mary Rose...

Polskie Róże

Jak kupować roże i nie dać się oszukać...

Czas na jesienne róże...

Urodzinowa Swany - biała róża okrywowa

Białe róże w donicach część II

Róża z dalekiej Persji - czyli Rose de Resht

Białe róże w donicach część I

Najlepsze róże do małych donic - odmiany róż miniaturowych

Róże do małych donic czyli odmiany miniaturowe...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany róż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2016

Róże o długim kwitnieniu...

Zgodnie z obietnicą daną little things przygotowałam na dzisiaj mały przegląd róż wielokrotnie powtarzających kwitnienie lub właściwie kwitnących ciągle w jasnych, pastelowych kolorach. Na liście nie będzie Mary Rose ponieważ opisywałam ją w kilku wcześniejszych postach.

Zanim jednak przejdę do wybranych odmian poświęcę kilka słów samemu kwitnieniu. Zdecydowana większość odmian obficie kwitnących będzie miała swoje krótkie okresy spoczynku, po których następuje kolejny "wybuch" kwiatów. Nieliczne odmiany jak np. Mayflower będą posiadały kwiaty praktycznie stale. Jak pokazuje doświadczenie kwitnie jest jednak sprawą względną. Tak naprawdę to czy róża będzie kwitła u was ciągle zależy tyle samo od jej predyspozycji co i warunków panujących w waszych ogrodach albo tarasach. Dobrym przykładem jest moja Glamis Castle. Pan Marian Sołys autorytet wśród rosomanes opisuje tę różę jako kiepsko powtarzającą kolejne kwitnienie zaś sam autor odmiany określa ją jako bezproblemowo kwitnącą. W mojej donicy Glamis Castle jest  różą kwitnącą ciągle. Nie jest to odmiana tak ekspansywna jak Mary Rose, której przyrost jest wręcz imponujący ale po ścięciu przekwitłych kwiatów co chwilę mam nowe pąki. I nie są to małe kwiaty (niektóre róże mają tendencję do skromniejszych kwiatów przy kolejnych kwitnieniach) lecz dorodne białe pąki wielkości piąstki. Przypuszczam, że akurat ta odmiana lubi ciepło, którego na moim balkonie jej nie brakuje. Tymczasem w drugą stronę Rose de Resht róża z reguły silnie kwitnąca, powtarza u mnie kwitnienie w bardzo wymęczony sposób - ta róża w tym sezonie mocno choruje i cudem ją uratowałam. Ale róża wcale nie musi być chora żeby jej kwitnienie było zaburzone - wystarczy, że będzie miała u was trochę więcej cienia, będzie trochę za zimno albo na odwrót i już może nie pokazać pełni wdzięku. Róże to kapryśnice. Są również kwiatami sezonowymi. Kwitną od maja do października przy czym jedne odmiany kwitnienie zaczynają wcześniej i mogą wcześniej je skończyć inne zaś zakwitną później i będą cieszyły oko aż do końca jesieni. Moja najstarsza róża Comte de Chambord zaczyna kwitnienie już pod koniec maja, potem kwitnienie powtarza i konsekwentnie odmawia współpracy z nastaniem września, tak więc wybierając odmianę musimy się zastanowić czy szukamy kwiatów lata czy ozdoby jesiennej rabaty.

Te kilka obiecanych obficie kwitnących odmian starałam się wybierać spośród róż, które znam - odmian stale kwitnących róż jest multum, szczególnie wśród róż współczesnych, ja pragnę polecić te bliskie mojemu sercu.

 Mme Boll w towarzystwie Raphsody in Blue
źródło zdjęcia: pl.pinterest.com/pin

- Mme Boll - nie wiem czemu ciągle zapominam o tej róży, może właśnie dlatego, że jest ona tak podobna do Comte de Chambord i nie chcę wprowadzać drugiego podobnego krzewu, szczególnie kiedy kończy mi się miejsce, więc wyrzucam ją jakoś z pamięci.  Jest to remontantka o silnym zapachu. Kwitnie cały sezon ale należy przycinać przekwitłe kwiaty. Nawiasem mówiąc za każdym razem tak postępuję, czy róża ma zdolność do samooczyszczania czy nie. Zauważyłam, że bardzo pozytywnie wpływa to na kwitnienie. Kwiaty obcinam w momencie, kiedy część płatków zaczyna już opadać. Mme Boll to róża, która lubi ciepłą słoneczną pogodę, więc musi mieć dobre warunki, by pokazać pełnię swego piękna.  
źródło zdjęcia: http://www.rightplants4me.co.uk

- The Mayflower - róża angielska o zapachu dzikiej róży kwitnąca z równym uporem co Mary Rose, chociaż nie tak obficie. Ponoć okres kwitnienia ma bardzo długi nawet od maja aż do października. Również nie przepada za deszczem, przy wilgotnej pogodzie kwiaty mogą zamieniać się w mumie.


- Heidi Klum -  chociaż może nie do końca odpowiada ona wymienionym tu wymaganiom kolorystycznym, bo to róża o ciemniejszej barwie, którą określiłabym jako lilia-róż ta odmiana zrobiła na mnie duże wrażenie swoją żywotnością. Kwitnie stale i to naprawdę okazałymi pachnącymi kwiatami. O tej porze roku wcale nie ubywa jej piękna. Tworzy niski krzew do pół metra wysokości. Jeśli ktoś gustuje w różach nowoczesnych Heidi Klum wydaje się być dobrym wyborem.


-Augusta Luise - zachwalano mi tę różę jakiś czas temu ale dopiero niedawno miałam okazję przyjrzeć się jej z bliska. Przede wszystkim godny uwagi jest kolor tej róży i kształt kwiatu. Rozłożysta i jakby pofalowana w kilku ciepłych pastelowych odcieniach naraz. Ponoć róża ta czerpie wzorce z odmian starych dla mnie zrobiła wrażenie róży na wskroś nowoczesnej ale o romantycznych korzeniach. Taka schabby chic wśród róż. Ma ładny zapach i również jest bardzo żywotna, pięknie i stale kwitnie. Jeśli kolor Heidi Klum nie przypadnie wam do gustu ponieważ wolicie coś łagodniejszego, można wówczas sięgnąć po Augustę Luise.  Ponadto ponoć dobrze rośnie w donicy.



-Glamis Castle - nie mogłabym jej pominąć. To kremowa róża o ciepłym odcieniu, w której jestem absolutnie zakochana od kiedy zakwitła. Uwielbiam jej wyjątkowy zapach słodyczy, jakbym czuła na niej cukierki. Przepięknie komponuje się z błękitną i różową szałwią omszoną ale nie radzę sadzić ich razem w donicy, ponieważ szałwia może ją nieco przydusić. Ja zrobiłam ten błąd i musiałam szybko przesadzać kępy szałwii. Teraz Glamis Castle rośnie w towarzystwie młodej kocimiętki na wszelki wypadek wkopanej w drugą małą donicę. Wspaniała róża o ciężkich pełnych kwiatach z tym właśnie "ale" że, ponoć nie wszystkim chce ona tak ładnie kwitnąć.

źródło zdjęcia: pl.pinterest.com/pin

-Lady of Shalott - kolejna angielka o bardzo romantycznej nazwie. Jedna z ulubionych róż mojej teściowej to zaś przez delikatny morelowy kolor. Kwitnie od czerwca do października. Zapach ma korzenny i umiarkowany. Mocno się krzewi i moim zdaniem podobnie jak inne róże angielskie w tym typie powinna być wyeksponowana w ogrodzie - może to tylko moje wrażenie ale takie angielki z kulistymi kwiatami na rabatach wydają się nieco stłumione i gorzej rosną przy konkurencji innych róż współczesnych. W przestronnym i słonecznym miejscu będzie prezentowała się atrakcyjnie. W ogóle ma coś pięknego w kształcie kwiatu, który zdaje się podlegać ciągłym przemianom. 


- Crown Princess Margareta - skoro już jestem przy temacie ulubionych róż mojej teściowej, zaproponuję jeszcze jedną różę z tej kategorii. To podobna róża, żółto-morelowa ale może być prowadzona jako róża pnąca. Lubi miejsca mocno nasłonecznione, pachnie owocowo. Dorasta aż do 1,8 metra. Tworzy potężny krzew. Kwiaty nadają się do wazonu.


- Abraham Darby - klasyk wśród róż angielskich. To żywotna róża w kolorze od jasnego różu do morelowego o pachnących owocowych kwiatach. Również może być prowadzona jako róża pnąca. Co prawda zdania co do niej są podzielone, ponoć jej kolor jest nieco wyblakły acz ma tę zaletę, że zniesie nawet cień.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Nieustannie kwitnąca róża czyli jeszcze raz o Mary Rose...

Mądrzy ludzie powiadają że nie ma sensu narzekać bo, nic nie trwa wiecznie i wszystko w końcu się odmienia. Narzekaniem psujemy sobie humor, wprowadzamy się w zły nastrój. Ostatnio marudziłam na Mary Rose, że nie jest taka jakbym sobie tego życzyła. Ale teraz kiedy wyprowadziłam ją w końcu na prostą, pozbyłam się z niej mączniaka a pędy, które musiałam obciąć odrosły, jeszcze raz pragnę pochylić się nad tą różą, ponieważ właśnie pokazuje mi jak bardzo byłam w błędzie w stosunku do niej. 




Biję się więc w piersi i przyznaję, że ta róża ma swoje zalety, przy których jej wady bledną. Może i jest to epigon wśród róż ale i tak jest piękna. Jedyne czego potrzebowała to czasu na aklimatyzację i wyjście z choroby. My, ogrodnicy powinniśmy najlepiej to rozumieć - nie wszystko przychodzi do nas od razu, wiele spraw wymaga cierpliwości. Mary Rose  jest tego świetnym przykładem. Ta róża swoje atuty objawiła mi dopiero po dwóch miesiącach - dobrze, że mimo wszystko, wzięłam poprawkę na tę różę.



Tak jak pisałam we wcześniejszej notce, największą zaletą tej róży jest praktycznie nieprzerwane kwitnienie i olbrzymia żywotność. Gdy Mary Rose kwitnie obok Comte de Chambord nie imponuje jakąś wyjątkową urodą ale kiedy Comte de Chambord przekwita, a Mary Rose kwitnie, kwitnie i dalej kwitnie zaczyna się ją doceniać. Jeśli pamiętamy o stałym usuwaniu przekwitłych kwiatostanów róża wciąż ma nowe kwiaty. Wszystkie moje róże są na etapie powtarzania kwitnienia, mają dopiero zawiązane młode pączki kwiatowe a Mary Rose nie traci werwy i praktycznie cały czas wystawia na pokaz swoje piękne rozłożyste kwiaty. 



Róża została wyhodowana w 1983 roku przez Davida Austina. To jedna z jego najsłynniejszych róż. Jest odporna na czarną plamistość i generalnie na większość chorób róż. Jej odporność jest oceniana bardzo wysoką. Mączniak może się jej przydarzyć ale nie należy po tym oceniać całej odmiany. Ja miałam tym razem pecha. Mary Rose otrzymała imię na cześć okrętu flagowego niesławnego Henryka VIII Tudora.


wtorek, 10 listopada 2015

Polskie Róże

Dzisiaj specjalny post na Święto Niepodległości i z tej okazji mały przegląd polskich odmian. Niestety Polska nie przoduje w uprawie róż ale to nie znaczy, że nie mamy dobrych hodowców, rosariów, pasjonatów i rosomanów. Po prostu wciąż "świadoma" hodowla róż nie jest u nas popularna jak np. w Niemczech. Pisząc o "świadomej" hodowli mam na myśli uprawę róż w oparciu o wiedzę dotyczącą odmian i ich funkcji. Niestety większość ludzi wciąż uważa, że róże różnią się od siebie wyłącznie kolorem. Ale mamy na szczęście też takie postacie jak Adama Choduna, Martę Monder, Tomasza Bojarczuka, Jowitę Czyż, Mariana Sołysa czy Stanisława Żyłę których miłość i pasja do róż przyniosła nam nowe odmiany historyczne, dobre szkółki, odmiany polskiej hodowli, podręczniki i artykuły.



Naszych rodzimych odmian jest kilkadziesiąt, niestety nie wszystkie już istnieją jak np. Księżniczka Rozalia Czartoryska. Chyba najwięcej z odmian wyszło spod ręki Stanisława Żyły w tym jego najnowsza róża z 2014 roku Rousefernn. Nie będę opisywała wszystkiego skupię się dosłownie na kilku odmianach, które uważam osobiście za najładniejsze.

W pierwszej kolejności chciałabym wymieć nasze "adoptowane" róże. Myślę, że to dość dobre określenie w wypadku tych szczególnych odmian. Chodzi tu oczywiście o Koszuty, Jowitę i Kondratowicza czyli Professora dr Schmidt.


Są to róże których pochodzenie jest nieznane lub wydawały się wymarłe a odnalazły się w naszych polskich ogrodach. Jowita i Koszuty są starymi różami znalezionymi przypadkiem i niewiele o nich wiadomo. Uznaje się je obecnie za róże polskie, chociaż Jowita została znaleziona na terenie Wrocławia i rosła tam najprawdopodobniej od przedwojnia. Koszuty odkrył zaś dr Tomasz Bojarczuk właśnie w ogrodzie pałacowym w Koszutach. Są to róże damasceńska i francuska. Professor dr Schmidt jest remontantką - wiemy o niej dość dużo. Postwała w 1899 roku i aż do 2014 uznawano ją za wymarłą. Okazało się jednak, że odmiana przetrwała za sprawą pradziadka Pana Jacka Kondratowicza w rodzinnym ogrodzie. Dzięki rosnącemu tam osobnikowi będzie można odtworzyć odmianę - prawdopodobnie tak ja w przypadku Jowity i Koszut zajmą się tym właśnie polskie rosaria. 


W tym roku sama sprowadziłam Koszuty do babcinego ogrodu. Długo zastanawiałam się nad tą różą ale stwierdziłam, że to element naszej historii i po prostu wśród tych wszystkich starych odmian francuskich, holenderskich, niemieckich czy angielskich wypada mieć element rodzimy. W tym miejscu należy wspomnieć jeszcze o Celeste, która otrzymała swoją synonimiczną nazwę by uczcić naszą krajankę  Aurorę Poniatowską.


Wśród róż polskiej hodowli chciałabym wymienić także kilka odmian:

Kórnik - aż ciężko uwierzyć, że jest to rosa rugosa jest tak delikatna i subtelna. Odmianę tę wyhodowano w Kórniku - czyli rzut beretem od Koszut. To chyba w ogóle dobre miejsce dla róż. Odmiana jest mało wymagająca co do warunków i odporna na choroby.


 Źródło zdjęcia http://plantsgallery.blogspot.com/  

Adam Chodun - odmiana pochodząca ze szkółki Adama Choduna. Mocno pachnąca i odporna. Również jest to róża pomarszczona. Kilkakrotnie powtarza kwitnienie.



Św. Tereska z Lisieux - wyhodowana przez Stanisława Żyłę w 1998 roku. Jest to biała róża miniaturowa osiągająca około 40 cm. Nie lubi deszczu i jak spora część miniaturek może być podatna na mączniaka.



Venrosa - kolejna róża Stanisława Żyły. Ciekawostką jest, że zasadzono ją w ogrodzie papieskim. Silnie rośnie,  ma grube i sztywne pędy. Jest to róża wielkokwiatowa o amarantowych kwiatach. Silnie pachnie.


Rousefernn - przepiękna róża Stanisława Żyły. Róża dobra do pojemników lub jako okrywowa. Niewielka - 40 cm. Mrozoodporna i słusznie uhonorowana nagrodą Grand Duchy of Luxembourg Prize w Baden Baden. Moim zdaniem najpiękniejsza róża Stanisława Żyły i świetlana przed nią przyszłość. Na razie nie widziałam, żeby była już w sprzedaży ale pewnie pojawi się w niej za jakiś czas. 


źródło zdjęcia: blog "Moje Róże - Moja Pasja": http://www.roses.webhost.pl/wp-content/gallery/roznosci/venjor-wfrs.jpg 
zapożyczone przez autora ze strony WFRS


sobota, 10 października 2015

Jak kupować roże i nie dać się oszukać...

Róże można dziś kupić wszędzie: w marketach, w sklepach ogrodniczych, rozariach, szkółkach i przez internet. Jak nie dać się nabrać na kiepskie oferty lub co gorsza na zwykłe oszustwo?

Swój dzisiejszy post chciałaby zadedykować przede wszystkim osobom, pragnącym rozpocząć przygodę z różami. Na początku nie zawsze znamy się na tyle na ich uprawie, by móc dostrzec, że ktoś na okłamuje. Wczoraj niestety uświadomiłam sobie, że takie rzeczy nie dzieją się wcale tak rzadko, jakbyśmy tego chcieli - stąd postanowiłam zamieścić kilka przydatnych rad dla początkujących pasjonatów. Jak wiadomo najlepszym sposobem obrony przed nieuczciwością jest wiedza i ostrożność...

 Typowy przykład oszustwa to nasiona róży tęczowej 
czyli dwie niemożliwe rzeczy w jednej...

Czego absolutnie nie kupować?

- Nasiona róży - róże rozmnażane są przez nasiona tylko w jednym przypadku: gdy hodowca chce zaprojektować nową odmianę. Róża jest rośliną, która nie powtarza cech macierzystych stąd chcąc zachować takie cechy jak: zapach, pokrój czy kolor hodowca musi użyć innych metod rozmnażania. Hodowcy i szkółkarze uzyskują nowe krzewy poprzez sadzonkowanie, okulizację lub w wypadku dużych przedsiębiorstw metodą in vitro. Uprawa krzewów róż z nasion jest całkowitym nieporozumieniem. W taki sposób rozmnażają się wyłącznie naturalne lub dzikie róże. Przypuszczalnie nasiona róży pojawiające się od czasu do czasu na allegro nie są niczym więcej jak właśnie nasionami dzikiej lub pomarszczonej róży, tudzież tego, co nieuczciwy sprzedawca akurat miał pod ręką.

- Róże tęczowe - kolor róży zależy od genów i metabolizmu krzewu a także warunków w jakich róża rośnie. Nawet jeśli wszczepi się róży odpowiednie geny jej metabolizm sprawi, że większość wyprodukowanych barwników zachowa się w sposób daleki od oczekiwanego np: odpowiadająca za kolor niebieski delfinidyna różowieje ze względu na Ph płatków. Dzisiejsza nauka nie jest w stanie uzyskać "tęczowego koloru" u róży. Nie istnieje tak zwana odmiana "reinbow". Wszystkie tego typu róże mają farbowane pąki.  Można się o tym łatwo przekonać oglądając dostępne w internecie katalogi dużych i popularnych hodowców np: Meilland, Kordes czy Tantau, gdzie z pewnością nie znajdziemy róż w kolorze tęczowym.

Kiedy zachować ostrożność?

- Róże niebieskie, czarne, zielone - w tym wypadku nie wszystkie oferty są oszustwem. Często pewne zbliżone odcieniem odmiany określa się mianem "niebieskie", "zielone" czy "czarne". Nie są to jednak ani róże czarne jak noc ani błękitne jak niebo a po prostu lekko liliowe czy ciemno-bordowe. Aby być pewnym oferty warto zapytać o nazwę odmiany a później obejrzeć jej zdjęcia zrobione w różnych warunkach atmosferycznych. Kolor takich róż może zmieniać się w zależności od stanowiska czy pogody. Więcej o tego typu różach znajdziecie również w mojej poprzedniej notce: http://rozanybalkon.blogspot.com/2015/06/czy-istnieja-roze-czarne-zielone.html

Jeśli przy ofercie róż czarnych znajdziecie zdjęcie róży w takim kolorze,
 ktoś ewidentnie chce was nabrać.


- Róże w postaci gołego korzenia w kartonowych pudełkach - pojawiają się na jesień i wiosnę w marketach ale często są przechowywane w nieodpowiednich warunkach. Budzą się pod wpływem ciepła i zaczynają chorować. Bywają więc osłabione i mogą przenosić niebezpieczne dla innych krzewów choroby. Dodatkowo pudełka rzadko są opisywane we właściwy sposób, z podaniem nazwy odmiany czy chociażby grupy. W jednym z marketów ogrodniczych widziałam róże, na których jedyną informacją było kilka słów dotyczących róży "Rosa" jako takiej. W ten sposób zupełnie nie wiemy, co kupujemy i czego możemy oczekiwać ani jak mamy o taką różę dbać. Mam wrażenie, że takie korzenie sprzedawane są z premedytacją z nadzieją, że krzew bardzo szybko padnie i za rok będziemy musieli kupić następny. Jeśli chcecie więc kupić róże w takiej postaci upewnijcie się, czy nie jest ona przechowywana w cieple lub wilgoci, nie ma widocznych znaków chorób w postaci białego lub szarego nalotu a opakowanie zawiera informacje o grupie, odmianie, zastosowaniu, adres szkółki oraz instrukcję sadzenia.

Jak sprawdzać czy oferta nie jest oszustwem?

Zawsze pytajmy o nazwę odmiany i korzystajmy z wyszukiwarki róż. Help Me Find jest świetną wyszukiwarką dzięki, której sprawdzimy czy podana nazwa istnieje, jaką ma ocenę społeczności, mrozoodporność a nawet zapach. Jedyne co musimy umieć zrobić to wpisać w google: Help Me Find rose i nazwę odmiany np: Help Me Find rose Koszuty. Help Me Find może mieć  jednak problem ze znalezieniem rzadkich lub niezbyt znanych krajowych odmian - w takim wypadku zawsze możemy skorzystać ze spisu odmian na słynnym i bardzo rzetelnym portalu "Moje Róże, Moja Pasja" albo przejrzeć jakiś katalog róż Działkowca.


Jak sprawdzić jakość odmiany?

Warto zaopatrzyć w katalog róż. W księgarniach jest dość duży wybór w tym zakresie - znajdziemy tam opisy słynnych, polecanych i popularnych odmian a także wskazówki hodowli. Czasami dobry i obszerny katalog można kupić w promocji za kilkanaście złotych. Możemy także zapoznać się z opiniami na forum ogrodniczym lub na stronach rosomanów. Jednym słowem nie zwracajmy uwagi tylko na zdjęcia i opis jaki zamieszcza sprzedawca a czytajmy opinie o odmianie w różnych miejscach. 





Gdzie kupować? 

Najlepszym miejscem jest niewątpliwie sprawdzona szkółka, rozarium czy profesjonalny sklep ogrodniczy. Mamy wówczas pewność, że sprzedawca umie we właściwy sposób zadbać o krzew.

Kiedy nie kupować krzewu?

Kiedy widzimy na nich wyraźne znaki chorób w postaci białego lub szarego nalotu na liściach, liście posiadają czarne lub żółte plamy, są zwinięte w rulonik, pokryte pajęczynką lub obsiadłe przez mszyce zaś listki i łodygi są lepkie od ich wydzieliny.



Czasami na róży możecie zobaczyć ślady po żerowaniu przędziorka. Jeśli nic się tam nie porusza znaczy, że przędziorek jest martwy - to się niestety zdarza, szczególnie w suche, ciepłe lata i  o ile krzew jest w dobrej kondycji możemy go zakupić pod warunkiem, że sprzedawca udzieli nam kilku istotnych informacji. Należy się upewnić jaki preparat zastosowano wobec szkodnika, kiedy i z jaką częstotliwością. Najważniejsze, żeby zostały zniszczone jaja szkodnika inaczej, przyciągnięcie problem do domu i możecie pozarażać inne rośliny.




 





poniedziałek, 7 września 2015

Czas na jesienne róże...

Patrząc za okno wydaje się, że pora pięknych i kwitnących kwiatów bezpowrotnie przemija a świat roślin powoli zdaje się zamierać. Raczej zbieramy plony niż myślimy o przyszłości. To czas na weki, konfitury z późnych owoców, dynie i porządki w ogródku. Nie mniej tam gdzie jest koniec jest i nowy początek. Jesień bowiem to przede wszystkim czas wprowadzania nowych odmian róż do swoich ogrodów, balkonów i tarasów. Być może jest mokro i brzydko ale właśnie teraz należy zaplanować sadzenie róż a także niektórych bylin oraz roślin cebulowych. Można to zresztą ze sobą połączyć - ja na przykład zakupiłam już cebulki czosnku ozdobnego. Zamierzam go wsadzić do donic z różami - towarzystwo czosnku w ogóle dobrze wpływa na róże tak więc jest to połączenie przyjemnego z pożytecznym.  W zeszłym roku postąpiłam podobnie dosadzając do swojego lilaka krokusy i szafirki.

 Mój tegoroczny wybór róży z gołym korzeniem

Jesienią sadzimy również tulipany, narcyzy, hiacynty, zawilce, szachownice oraz floksy. Tyczy się to także nasadzeń w donicach - może wydawać się, że cebulki będą miały zbyt zimno, gdy przyjdą mrozy ale wystarczy nieco okryć donice i poustawiać je blisko siebie, by większość przetrwała zimę.

Obecnie niektóre rosaria prowadzą już rezerwacje odmian a odbiór róż przypadnie na październik. Jeśli więc szukacie dobrej róży w niezłej cenie to nie przegapcie jesiennego sezonu na tak zwane róże pod postacią gołego korzenia - są one zwykle tańsze niż te w donicach, chociaż wymagają nieco więcej zaangażowania przy sadzeniu - do tego tematu na pewno wrócę w październiku, tym bardziej, że wraz z moją przyjaciółką złożyłyśmy zamówienia na kilka pięknych odmian. Elenka postanowiła spróbować swojej przygody z różami i odmianą Winchester Cathedral. Ja zaś zdecydowałam się uzupełnić stratę po Rosa Mundi również wprowadzając angielkę, będącą dodatkowo kolorystycznym dopełnieniem dla mojej jedynej i zupełnie przypadkowej róży nowoczesnej Swany.  Mój wybór był więc oczywisty - Glamis Castle. Kolekcja na wsi za to wzbogaci się o Summer Song - dzieło Davida Austina, nazwane przez niego de facto "kundlem", a ze względu na charakter nie przystający do większości jego róż angielskich.



Wrzesień to dobry miesiąc na planowanie i podejmowanie decyzji odnośnie róż - sadzenie powinno odbyć się zaś w październiku  lub listopadzie chociaż róże pod postacią korzenia teoretycznie można sadzić aż do kwietnia. Lepiej jednak uczynić to wcześniej niż później. Róża, którą posadzimy zanim zrobi się bardzo zimno wytworzy odpowiedni system korzeniowy. Dzięki temu będzie po prostu zdrowsza i odporniejsza. Nie musi to być jednak reguła. U naszej babci rośnie Gipsy Boy posadzona w 2014 roku w okolicach Bożego Narodzenia i także doskonale się trzyma - dość ciepła zima w tym przypadku wystarczyła dla prawidłowego rozwoju krzewu.

Gipsy Boy posadzona zimą w formie nagiego korzenia, zakwitła już w pierwszym roku.


Ponadto październik jest miesiącem róż z jeszcze jednego powodu. Część odmian powtarza swoje kwitnienie właśnie jesienią - oszronione pęki róż, które wówczas można obserwować stanowią urzekający widok.

Jesień zawsze wprowadza mnie w refleksyjny ton. Obserwując przemiany w przyrodzie, staram się sobie uświadomić, że zmiany w naszym życiu są tak samo naturalne. Dotyczy nas to samo odwieczne prawo natury. Jedyna różnica jest taka, że w nas czasami powoduje to lęk zaś przyroda przekształca się bez skargi. Staram się o tym pamiętać tym bardziej, że  jesień nie jest dla mnie smutna, czy pusta - zawsze jestem bogatsza o ten rok doświadczenia, mój mały balkonowy ogródek znowu mnie czegoś nauczył - po prostu stare robi miejsce nowemu, dzięki czemu możemy iść do przodu, postarać się naprawić nasze błędy z poprzedniego sezonu. Nasze rośliny w przyszłym roku urosną a w miejsce tych zmarniałych przyjdą inne, jednoroczne kwiaty przeminą zostawiając jednak po sobie wiedzę i dobre wspomnienia na zimowe wieczory. Dzięki temu, że odejdą nie będziemy musieli wciąż trwać przy tym samym i znowu się czegoś nauczymy o innych gatunkach i jednocześnie o nas samych. Świat roślin naprawdę jest świetnym nauczycielem życia i cierpliwości zarazem...

niedziela, 16 sierpnia 2015

Urodzinowa Swany - biała róża okrywowa

Znajomi potrafią czasami wprowadzić w życie nieco zamieszania i to na różne sposoby. Ile razy dostaliście prezent, z którym nie wiedzieliście co macie zrobić? Wyrzucić to brak szacunku i marnotrawstwo - ktoś w końcu chciał okazać wam serce i przeznaczył dla was swoje ciężko zarobione pieniądze. Oddać komuś, komu bardziej się przyda? Czemu nie ale tylko po kryjomu, by nie sprawić zawodu. A może jednak spróbować się przekonać? 

Moi znajomi ostatnio wycieli mi taki właśnie numer (całe szczęście nie czytają tego bloga). Kupili mi najoczywistszą rzecz jaką mogli kupić. Różę. Gdy zobaczyłam jak wchodzą trzymając zapakowany kwitnący krzew pomyślałam uśmiechając się dla niepoznaki: "o mój Boże nie, tylko nie róża, co ja z nią zrobię? Chyba pojedzie na wieś, czy nie mogliście kupić mi po prostu czekoladek?". Z różą, którą kupujecie dla rosomaniaka jest jak z perfumami. Trzeba trafić w gusta. Moi znajomi wiedzą, że preferuję róże historyczne, niestety były niedostępne w szkółce, którą odwiedzili. Przywieźli mi więc coś innego jako "tło dla moich okazów". 




Żeby nie było gust mają naprawdę dobry. Dostałam sprawdzoną różę okrywową Swany. Nikły zapach to jej minus, ale bardzo liczne kwiaty o płaskim kształcie są urocze. Nie wykorzystam jej w kuchni ani do konfitur ale rozrasta się mocno i jest odporna na trudne warunki, czyli mogę umieścić ją na parapecie. Reprezentuje dobrą markę: francuską firmę Meilland. HMF oceniło różę jako "doskonała". Ponadto nieźle czuje się w donicy. To pewniak acz nie "mój gatunek wina". Nie mniej prawdziwy problem leżał w czymś zupełnie innym. Swany jest biała. Czasami różowieje ale nie przy takiej pogodzie
. Jestem jedną z tych osób, które starannie wybierają róże a później dobierają pod nie inne rośliny, mając również na uwadze kolorystyczne akcenty. Na moim balkonie nie ma nic w odcieniach bieli czy żółci. Nawet owoce i warzywa są pod tym względem zdyscyplinowane i to łącznie z truskawkami, które kwitną na różowo (odmiana Toscany).



Jednak jak to w życiu bywa głupie pomyłki czy nietrafione prezenty są okazją do wypróbowania czegoś nowego. Stąd ostatecznie posadziłam Swany w większej donicy w towarzystwie mikołajka alpejskiego i wzięłam się za planowanie przyszłego sezonu zamierzając uzupełnić odcienie różu i błękitu o biel. Mary Rose, co do której prawie się zdecydowałam zostanie prawdopodobne zastąpiona Glamis Castle (czyli potomkiem Mary Rose). Jest to tak naprawdę niezłe wyjście, gdyż co do zapachu Mary Rose opinie bywają sprzeczne, za to Glamis Castle przyniesie na mój balkon intensywny zapach mirry. Wprowadzenie koloru białego ma jedną ważną zaletę - jest mnóstwo intensywnie pachnących białych roślin wydzielających swój zapach wieczorem i nocą. Tak więc wieczorniku damski, tytoniu i jasminum - witajcie!

niedziela, 9 sierpnia 2015

Białe róże w donicach część II


Kontynuując jeden z poprzednich wątków pragnę przedstawić wam jeszcze kilka odmian róż o białym kolorze, szczególnie nadających się do uprawy pojemnikowej. Stworzyłam niewielką listę takich odmian na potrzeby mojej znajomej, przymierzającej się do rozpoczęcia swojej przygody z różami. Starałam się wybierać odmiany łatwe w uprawie, chociaż dodałam również kilka pięknych kapryśnic jak w wypadku róży starej o nazwie Leda. Niektórzy lubią wyzwania... 

Zanim jednak przejdę do opisu kolejnych białych róż chciałabym napisać jeszcze kilka słów odnośnie ich koloru. Biel róż nie zawsze pozostanie czysta.W wypadku niektórych odmian z reguły biała barwa jest lekko złamana przez róż lub róża posiada różowe akcenty jak np. końcówki płatków Ledy. Jednak biała róża może także zmienić swój kolor pod wpływem temperatury i środowiska. Barwa róży nie zależy bowiem tylko od genów ale od jej metabolizmu. Z tego właśnie powodu wciąż nie uzyskano róży w kolorze błękitu a wszystko co udało się osiągnąć to lilia. Zresztą i róże w odcieniach lila mają tendencje do różowienia. Widziałam zdjęcia kwiatów odmiany blue rhapsody fotografowanej w różnych warunkach. Odcienie znacznie się od siebie różniły. Jeśli hodujecie róże stare również możecie zaobserwować jak u niektórych odmian zmienia się barwa. Nie tylko pod wpływem warunków zewnętrznych. Wiek płatków również ma znaczenie i  część wraz z rozwojem zmienia barwę... Tak więc przy wyborze róż poza określeniem koloru, zwracajmy uwagę również i na inne cechy jak odporność na choroby i upał, tolerancja deszczu, możliwość używania odmiany w kuchni, jej zapach i pokrój.

Oto kilka odmian białych róż wartych polecenia:

Margaret Merril - róża rabatowa i floribuda, oceniona przez HMF jako doskonała. Jest nieduża. Dorasta do 80 cm. Posiada intensywny zapach korzenno - cytrynowy. Toleruje wysokie temperatury. Otrzymała prestiżową nagrodę AGM londyńskiego stowarzyszenia Royal Horticultural. Może być wrażliwa na czarną plamistość. Lekko różowieje wewnątrz pąka.



Aspirin Rose - floribuda i róża patio (także do mniejszych donic). Piękna róża, która lekko różowieje pod wpływem niższej temperatury. Bardzo odporna z certyfikatem ADR za to z nikłym zapachem. Powtarza kwitnienie, jej pokrój jest lekko zwisający. Dorasta do 100 cm.


Glamis Castle - róża angielska, dzieło Davida Austina. Nazwana na część jednego ze szkockich zamków. Dorasta do mniej więcej metra. Posiada bardzo ciekawy zapach mirry. Kwiaty są  pełne, nostalgiczne w stylu róż historycznych, jak to zwykle w wypadku róż angielskich bywa. Powtarza kwitnieniu. Róża toleruje półcień. Niestety może być podatna na choroby. Zaleca się również okrywanie jej na zimę.



Nemo - odmiana w stylu dzikiej róży niestety bez zapachu. Floribuda. Otrzymała ADR w 2000 roku. Mocno kwitnie i powtarza kwitnienie. Dość niska i krzaczasta odmiana osiągająca rozmiar do 100 cm. Oceniona przez HMF jako doskonała. 



  
Sea Foam - z pewnością nazwa ma nawiązywać do piękna Afrodyty zrodzonej z morskiej piany. Róża rzeczywiście jest piękna i ciekawa. Odmiana zdrowa i obficie kwitnąca od czerwca do października. Kwiaty utrzymują się długo zaś pędy są płożące. Może być prowadzona jako róża pnąca. Szybko rośnie. Posiada delikatny zapach. Toleruje wysoką temperaturę. Ponoć jest bardzo ekspansywna. Została oceniona przez HMF jako doskonała.



Pierwszą część najładniejszych moim zadniem róż o białym kolorze znajdziecie pod tym linkiem:  http://rozanybalkon.blogspot.com/2015/07/biae-roze-w-donicach-czesc-i.html

środa, 5 sierpnia 2015

Róża z dalekiej Persji - czyli Rose de Resht

Zakupiłam wreszcie nową różę. Nie wybrałam żadnej z mojej listy najlepszych róż do donic. Postąpiłam trochę przekornie a trochę zadecydował przypadek. Tak naprawdę chciałam kupić Louise Odier. Zanim jednak złożyłam zamówienie wszystkie egzemplarze zostały sprzedane. Niestety - dobre róże są jak truskawki. Te najlepsze, pachnące i smaczne są dostępne wyłącznie o konkretnej porze roku, jeśli ich nie kupimy we właściwym czasie zostaną nam jedynie marne podróbki lub mrożonki a smakołyki dostanie ktoś inny. Na szczęście róże w przeciwieństwie do truskawek mają swój sezon również w październiku, kiedy to w rozariach pojawiają się gołe korzenie. 

Nie chciałam jednak czekać tak długo. Skoro Louise Odier była już niedostępna stwierdziłam, że potrzebuję róży, która zaoszczędzi mi trochę miejsca a zatem będzie mogła stać na parapecie. Moje parapety bardzo się nagrzewają, szczególnie w tak upalne dni jak dzisiaj, stąd róża musi być odporna na gorąco. Poza tym musi posiadać przynajmniej przyzwoity zapach a do tego być różą historyczną, ponieważ kolekcjonuję właśnie tę grupę. Odpowiedź była więc jedna: Rose de Resht. Jeśli ta róża radzi sobie z klimatem Iranu, poradzi sobie i z moim parapetem. Swoją drogą biję się w piersi gdyż zupełnie o niej zapomniałam tworząc listę najlepszych róż do donic. Będę musiała ją uzupełnić w jakiejś niedalekiej przyszłości...



Historia róży Rose de Resht jest co najmniej dziwna. Nie możemy powiedzieć o niej nic pewnego poza tym, że w latach 50 przywiozła ją z okolic irańskiego miasta Resht brytyjska podróżniczka i ogrodniczka Nancy Lindsay ogłaszając, że odkryła nową odmianę. Najprawdopodobniej Rose de Resht była jednak znana i hodowana w Europie już wcześniej - została opisana w katalogu Williama Riversa w 1843. Inna wzmianka o niej pochodzi z roku 1915. Czy to na pewno ta róża i co się stało z tą odmianą, że zaginęła na ponad 30 lat tego nie wie nikt. Rose de Resht czasami określa się jako damasceńską a czasami portlandzką. Tak naprawdę nie znamy ani dokładnego pochodzenia ani hodowcy. 



Jeśli chodzi o walory tej róży to poza jej odpornością na gorąco i upały cechuje ją również mrozoodporność. Ciężko uwierzyć ale ta pochodząca z gorącego klimatu róża damasceńska jest polecana przez Szwedzkie Towarzystwo Różane do sadzenia na północy Szwecji. Jak na chwilę obecną mogę powiedzieć, że naprawdę nieźle znosi gorąco a mam ją jak testować przy obecnych temperaturach. Pomagam jej trochę rozkładając parasolkę, nie mniej płatki kwiatów nie uszkadzają się od gorąca. Jej odporność na choroby jest oceniana jako dobra lub bardzo dobra. 


Pięknie pachnie, jej zapach jest mocno perfumowy i intensywny. Miałam okazję się o tym przekonać, gdyż dostałam sadzonkę kwitnącą. Gdy wyjęłam ją z paczki kilka kwiatów opadło i zapach słodkich perfum wypełnił powietrze. Przypomina mi nieco Comte de Chambord, chociaż mam wrażenie, że jest zdecydowanie mniej owocowa. Moja sadzonka na chwilę obecną posiada dwa małe pachnące kwiaty. Jeśli łaskawie zechce powtórzyć kwitnienie w nowych warunkach wcale nie zdziwię się gdy aromat nieco się zmieni. Nauczyłam się już, że róża po dostawie jest nieco kapryśna a jej kwiaty są mniejsze i mniej popisowe, nie zawsze chce też drugi raz kwitnąć (jeśli oczywiście mówimy o róży powtarzającej kwitnienie). Na właściwy "występ" róży często trzeba czekać na drugi rok. Rose de Resht oczywiście kwitnienie powtarza, niektórzy piszą nawet, że właściwie kwitnie ciągle. Kwitnie od czerwca do września. Zobaczymy jak będzie to wyglądało u mnie. Róża dorasta do mniej więcej 100 cm. Ciekawe są jej liście - duże i podłużne, ciemnozielone, trochę kojarzą mi się z liśćmi czarnego bzu. Rose de Resht jest polecana przez liczne poradniki jako szczególnie nadająca się do donic zaś HMF oceniło ją jako "doskonałą". Otrzymała ponad 50 nagród na wystawach różanych. 


poniedziałek, 27 lipca 2015

Białe róże w donicach część I

Pisząc o białych różach musimy przede wszystkim sprecyzować, co mamy na myśli. Podobnie jak w wypadku róż herbatnich i herbacianych możemy mówić o dwóch różnych rzeczach: kolorze oraz gatunku czyli Rosa Alba. Jeśli natkniecie się gdzieś na przepis dotyczący kosmetyków zalecający użycie róży białej, możecie być pewni, że chodzi o Rosa Alba, mają one bowiem bardzo przyjemny zapach. Co ciekawe róże Alba nie zawsze bywają białe a ponadto czasem różowieją pod wpływem czynników środowiska.  

                                                                              
     Róża Biała Konigin von Danemark  

Tym razem będzie chodzić jednak o kolor. Jakiś czas temu, moja znajoma oglądając zdjęcia odmiany Frau Karl Druski stwierdziła, że chętnie posadziłaby w donicach róże o białym kolorze. Obiecałam pomóc dobrać coś ciekawego. Długo kazałam na siebie czekać, nie mniej w końcu zamierzam wywiązać się z zadania. 

Zacznijmy może od Frau Karl Durski. Moim zdaniem nie będzie ona najlepszym wyborem. Potrafi być kapryśna, nie jest również zalecana jako odmiana szczególnie nadająca się do donic. Oczywiście zawsze można spróbować posadzić ją w dużej donicy i zobaczyć co z tego wyniknie. Nie mniej istnieje chyba wiele innych odmian o białym kolorze lepszych dla osoby zaczynającej swoją przygodę z różami - Frau Karl Durski może być podatna na mączniaka i nie ma zapachu. Jak dla mnie duży minus. Nie zapominajmy jednak, że przez długi czas była chyba najpopularniejszą biała różą, ma więc napewno więcej zalet niż wad.




Przejdźmy dalej:

Ilse Krohn Superior - biała róża pnąca. Można prowadzić ją wzdłuż balustrady balkonu. Ponoć świetnie rośnie w donicy, nie sprawia problemów, do tego często kwitnie i szybko się rozrasta Posiada przyjemny zapach. Mrozoodporna o szlachetnych pąkach. Dziecko firmy Kordes - oceniona przez HMF jako "doskonała".



Leda - stara róża sprzed 1827 roku. Róża damasceńska o pięknym, silnym zapachu. Oceniona jako doskonała, niemniej ponoć bardzo kapryśna na warunki pogodowe. Posiada rozetowe białe kwiaty zabarwione szkarłatem na samym końcu, powtarza kwitnienie. Piękna róża z ciekawą historią, jej pielęgnacja wymaga jednak trochę zachodu. 



Boule de Neige - róża burbońska lub noisette. Sama klasyfikacja stanowi już zachętę. Moim zdaniem, ten kto widział różę burbońską przynajmniej raz, nigdy już o niej nie zapomni. Ciężkie, wyjątkowo kształtne pąki o silnym zapachu zwisające z krzewów, robią wielkie wrażenie. Zauważyłam, że róże burbońskie nie lubią przesadnego gorąca, dlatego nie radzi się ich sadzić od strony południowej. Sama złamałam tę zasadę i od dłuższego czasu wspomagam się parasolką by moja burbonka się nie przegrzewała. Od upału niszczą się końce płatków. Boule de Neige może rosnąć w niewielkim cieniu, pięknie pachnie. Portal "Moje Róże Moja Pasja" pisze, że panuje opinia iż jest to jedna z najlepszych starych róż ogrodowych. Powtarza kwitnienie a jej kwiaty pachną jabłkiem. Naprawdę cóż chcieć więcej?



Flora Romantica - kwiaty o nostalgicznym kształcie, posiada ładny zapach. Dzieło francuskiej firmy Meilland ocenione jako "doskonałe" przez HMF. Róża parkowa powtarzająca kwitnienie.



Innocencia - bardzo romantyczna nazwa dla białej róży. Inna jej nazywa to Innocenci Vigorosa. Krzew z certyfikatem ADR. Niestety bez zapachu, za to dobrze znosi niekorzystne warunki. Jest to floribunda wyhodowana przez firmę Kordes. Osobiście przypomina mi nieco połączenie szlachetnej białej róży z popularną różą pomarszczoną. Krzew jest mały, kompaktowy - dorasta do 50 cm. Odporna na mróz i choroby. Medalistka z Rzymu.


I ostatnia na dzisiaj:

Little White Pet - muszę przyznać, że ta nazwa bardzo przypadła mi do gustu. W sumie tak traktuję swoje róże - jak domowe zwierzęta, a dodatkowo mam właśnie małego, białego psa. Little White Pet to stara róża z 1879 roku, nazywana również Belle de Teheran. Kremowe kwiaty, drobne, dość małe w kształcie pomponów. Pąki są różowe, kwitnie obficie i powtarza kwitnienie. Toleruje niewielki cień. Ma delikatny owocowy zapach. Pochodzi z USA. Medalistka. 





sobota, 25 lipca 2015

Najlepsze róże do małych donic - odmiany róż miniaturowych

Jakiś czas temu obiecałam wam, że w następnym poście zamieszczę spis najlepszych róż miniaturowych czyli odmian do małych doniczek. Okazało się to jednak wcale nie takie proste...

Przykładowo Help me Find traktuje róże miniaturowe jako coś zupełnie podrzędnego - rzadko która "miniaturka" zostaje oznaczona jako dobra, doskonała lub godna polecenia. Najczęściej ocena jest zupełnie pominięta, jakby nie warto było się tym zajmować. Być może wynika to z wad róż miniaturowych: niewielkiej mrozoodporności i podatności na choroby, bo chyba nie z braku ich popularności. Nie mniej zdarzają się w tej grupie dobre i uhonorowane odmiany. Skupiłam się więc głównie na tych różach, które otrzymały certyfikat ADR lub inne ważne odznaczenia.




Róża miniaturowa Lupo 

Jest to jeden z wyjątków od reguły, gdyż akurat ta odmiana została oceniona przez Help Me Find jako doskonała. I nie ma się tu co dziwić patrząc na listę nagród zdobytych przez tę różę. Wyhodował ją Tim Hermann Kordes w 2006 roku, na rynek weszła zaś w 2007. Wraz ze swoimi karminowymi płatkami i białym środkiem przypomina ona nieco różę dziką. Niestety nie ma zapachu za to tworzy dekoracyjne owoce. Róża posiada certyfikat ADR a w 2008 roku w Belfaście zdobyła tytuł najlepszej róży miniaturowej oraz liczne brązowe medale w innych konkursach.



Róża miniaturowa Charmant

Nie jest tak utytułowana jak jej poprzedniczka, nie mniej jak dla mnie jest ona bardziej atrakcyjna pod względem estetycznym. Zdobyła certyfikat ADR w 2004 roku a do tego posiada delikatny zapach. Mocno i obficie kwitnie a ponad to toleruje wysoką temperaturę.



Róża miniaturowa Magic Show

Róża polecana przez Help Me Find jako zwyciężczyni licznych konkursów. Otrzymała złoty medal Rose Hills w 2010 roku. Pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Róża dwukolorowa: biała o czerwonych końcach. Mimo, że to miniaturka dorasta nawet do 75 cm. Nie posiada zapachu.



Róża miniatura Pepita

Kolejna uhonorowana róża. Help Me Find dało jej ocenę dobra z plusem. To potomek słynnej The Fairy. Uzyskała liczne złote, srebrne i brązowe medale w 2003 i 2004 roku (np. złoty medal podczas Lyon Rose Trials) oraz certyfikat ADR. Posiada delikatny zapach i małe, bardzo pełne kwiaty. Jest odporna na czarną plamistość. Dorasta do 50 cm. Należy usuwać u niej przekwitłe kwiatostany. 



Róża miniaturowa Gold Symphonie 2002

Propozycja w innym kolorze, za to bardzo wartościowa. Żółta róża miniaturowa. Podobnie jak Lupo oceniona przez Help Me Find jako doskonała. Otrzymała ADR w 2003 roku. Toleruje wysoką temperaturę, dorasta do 30 -45 cm. Zdrowa odmiana, nadająca się również na skalniaki, obficie kwitnie. 

poniedziałek, 6 lipca 2015

Róże do małych donic czyli odmiany miniaturowe...

To czy róże będą dobrze rosły w pojemniku zależy od dwóch czynników: ich pokroju i systemu korzeniowego. Część róż np. większość róż portlandzkich, dość mocno się korzeni - taka róża będzie rosła kiepsko w donicy a z czasem może zrobić się bardzo problematyczna. Będzie częściej chorowała i marnie się krzewiła. Słyszałam, że w skrajnych przypadkach źle dobrana róża zamiera po kilku latach. Pokrywałoby się to z moim doświadczeniem. To dlatego rosaria w opisach odmiany umieszczają często informację, mówiącą czy róża nadaje się do pojemnika. Oczywiście możemy eksperymentować. Pomijając "donicowe pewniaki" takie jak Mme Boll czy Comte de Chambord  większość róż prawdopodobnie przyjmie się nieźle, jeśli damy im odpowiednio dużą donicę. Im większa donica tym większe szanse powodzenia naszego eksperymentu - duża donica to większe korzenie, więcej wartości odżywczych do pobrania i bujniejszy wzrost. Prawdopodobnie nasza róża nie dorówna tym ogrodowym, ale będzie piękna i zdrowa a o to nam chodzi. 

Odmiana Baby Masquerade

Ale co z tymi, którzy nie dysponują miejscem nawet dla standardowej donicy? Mieszkańcy kamienic i niektórych bloków mają czasami do dyspozycji jedynie parapet lub naprawdę niewielki balkon. Otóż nawet oni nie muszą rezygnować z hodowli róż. Istnieją grupy, które będą dobrze rosły nawet w takich warunkach.

Róże miniaturowe wyhodowano już w XIX wieku. Ich "matką" była karłowata róża chińska "Minima". Obecnie róże miniaturowe stanowią bardzo liczną grupę różnorodnych odmian. Czasami dla określenia róż miniaturowych używa się również nazwy "patio". 

Odmiana Charmant

Wszystkie róże miniaturowe nadają się do pojemników. Część z takich róż może rosnąć nawet w bardzo małych pojemnikach np. róże z rodzaju "party" firmy Poulsen Roser A/S. Niektóre róże miniaturowe są pachnące. Występują w wielu kolorach i odcieniach. 


Odmiana Garden of Roses

Kiepska ziemia może wpłynąć na ich zdrowie powodując zakażenia i choroby liści, acz dotyczy to głównie starszych odmian. Inną kwestią jest mrozoodporność takich róż. Spora część z nich jest hodowana za pomocą metody in vitro. Ponieważ są to róże na tak zwanych "własnych korzeniach" mają one zmniejszoną mrozoodporność. Przy małej donicy może to być kłopotliwe. Pamiętajmy, że nawet róż miniaturowych nie wolno stawiać zimą na korytarzu. Róże nie reagują na ciepło zimą tak jak np. pelargonie. Widziałam raz, co się z takimi różami dzieje. Był to bardzo przykry widok. Róża musi przejść w stan spoczynku, by dobrze kwitnąć na drugi rok. Jeśli nie dysponujemy jasnym miejscem o temperaturze około 5 stopni to róża musi zostać okryta i pozostawiona na zewnątrz. Z mojego doświadczenia wynika, że w małych donicach rośliny bardziej przemarzają stąd róże miniaturowe warto porządnie zabezpieczać. Róże miniaturowe okulizowane na podkładkach mają lepszą mrozoodporność, możemy ich więc używać również w ogródkach skalnych i na rabatach.

Mam nadzieję, że w kolejnym poście przedstawię wam bardziej szczegółowy opis co wartościowszych odmian róż miniaturowych. Nawet na dużym balkonie czasami kończy się miejsce. Wówczas róża, którą można upchnąć do małej wiszącej skrzynki może okazać się prawdziwym błogosławieństwem :)

Odmiana Roxy





Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI DO PRODUKTÓW I SKLEPÓW BĘDĄ TRAKTOWANE JAKO SPAM.
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Back
to top