featured Slider

Charytatywnie - operacja Izi

Wiktoriańskie róże na balkonie

W rosarium...

Rose de Meaux - mała prowansalska róża z wielką historią

Pierwsze kwitnienie róż 2017

środa, 19 lipca 2017

Charytatywnie - operacja Izi

Na moim blogu nie ma reklam ale od czasu do czasu pojawiają się informacje o akcjach charytatywnych - wyłącznie z Fundacji w 100% sprawdzonych i od ludzi których miałam okazję poznać osobiście. W wakacje niestety standard: niepotrzebna, wyrzucona z auta  Izy potrzebuje waszej pomocy w powrocie do zdrowia. Pomóżcie pokazać jej, że człowiek to nie tylko okrutna, bezduszna bestia. Potrzebujemy waszej pomocy, bo zbiórka idzie tak sobie, nie wiedzieć czemu, bo Izi jest wszak piękną, pełną życia sznaucerką.

Wpłat można dokonywać pod likiem na portalu pomagam.pl:

oraz: 

Fundacja Westy do Adopcji
Konto podstawowe Bank BZ WBK:
63 1090 1841 0000 0001 3242 3529
Konto do wpłat zagranicznych w EURO
PL77 1090 1841 0000 0001 3242 3665
Konto do wpłat zagranicznych w $
PL42 1090 1841 0000 0001 3242 3713
Kod BIC (SWIFT) dla Banku BZ WBK to WBKPPLPP
PayPal: westy.do.adopcji@onet.pl
W tytule przelewu wpisujemy Izi





środa, 5 lipca 2017

Wiktoriańskie róże na balkonie

Obie róże, które ostatnio posadziłam na swoim balkonie mają w sobie urok "starej Anglii". Pochodzą z XIX wieku i czasy swoich triumfów świeciły za panowania królowej Wiktorii oraz jej następcy Edwarda. Ogólnie rzec biorąc Souvenir de la Malmaison jest trochę starsza i bardziej francuska z charakteru. Przy czym ja posiadam akurat jej pnący sport, będący dziełem Anglika Charlesa Bennetta i pochodzący z roku 1892. Można więc zaryzykować twierdzenie, że jest angielskim wydaniem popularnej, francuskiej róży. Glorie de Djion to typowa wiktoriańska piękność i chociaż też jest tworem Francuzów to wielką popularność zyskała w całym ówczesnym świecie, w tym w USA i Wielkiej Brytanii. Na wyspie Wigth zdobiła ponoć prawie każdy dom.

Mogę w pewnym sensie powiedzieć że, mam u siebie dwie siostry. Souvenir de la Malmaison cl. jest bowiem sportem Souvenir de la Malmaison a Glorie de Dijon to krzyżówka Dezprez a Fleur Jaune i Souvenir de la Malmaison - są więc blisko ze sobą spokrewnione. Glorie de Djion nazywa się również Old Glory i trzeba przyznać że, angielska nazwa tej róży zdaje w dzisiejszych czasach dużo dla niej odpowiedniejsza i nabiera nowego znaczenia. W wolnym tłumaczeniu ta róża nazywa się "Dawna Chwała" i jest to imię, które pasuje do niej idealnie. Ma ona w sobie niezwykły i zarazem staroświecki urok zapomnianych róż. 




Obiecałam, że wypowiem się w momencie kiedy, te dwie kapryśnice już trochę u mnie pobędą i zaczną kwitnąć. Każda z nich jakby na próbę wypuściła po jednym kwiecie. Souvenir de la Malmaison nie urzekła mnie ani zapachem ani wyglądem tego pojedynczego kwiatu. Acz nie sądzę, że to jest jej ostatnie słowo. Ona dopiero pokaże, co potrafi na drugi rok, jeśli przezimuje bez nadmiernych komplikacji. Póki co zadziwia swoim rozwojem. Jest w donicy, była podsadzona wczesną wiosną a ma już dobre 1,7 metra! I cały czas rośnie w górę. Przegoniła już dzikie wino, jeszcze trochę i zacznie zahaczać o dach. Fakt, że dostała bardzo głęboką, dużą donicę ale mimo wszystko, jak na balkonowe warunki to rośnie jak szalona. Inwestuje w rozwój i zobaczymy, czy jeszcze wypuści jakiś pąk kwiatowy, czy zrobi to dopiero na przyszły rok. Swoją drogą dokładnie tak samo zachowywał się Comte de Chambord pierwszy rok po posadzeniu i okazał się najlepszą różą na balkon z wszystkich moich dotychczasowych eksperymentów. Souvenir de la Malmaison cl. liście ma wielkie, zdrowe, zielone, żadne choróbsko, póki co do niej nie lgnie, trochę przędziorka się na niej pojawiło ale tylko na spodnich liściach. Jak na razie zapowiada się ciekawie, zobaczymy co z tego wyniknie.



Glorie de Djion, którą u Państwa Chodunów nazwano po prostu Gloria ma kilka pąków oprócz tego, który już otworzyła. Ten pierwszy był absolutnie olśniewający. W życiu nie widziałam takiego kwiatu: forma, zapach, kolor, wszystko niesamowite i bardzo oryginalne. Płatki rzeczywiście jak pomięte chusteczki, właściwie to w trzech kolorach - biały na zewnątrz, później morelowy, następnie różowy. Zapach? Mocny i trudny do określenia. Jakby owocowo-kwiatowe damskie perfumy wieczorowe. Róża warta zachodu i całe szczęście, że po pierwszej porażce nie odpuściłam jej sobie, bo trafiła w mój gust jak w dziesiątkę. To jest róża jedyna w swoim rodzaju. Jeżeli inne róże noisette są takie, to możemy tylko płakać nad sobą, że nie bardzo chcą się chować w naszym klimacie. Niestety musi być także jakieś "ale". Oprócz tego, że jest wrażliwa na mróz to widać, że jest bardzo podatna na czarnoplamistość. Nie wiem, czy coś w rosarium, czy przechowywanie przez dwa dni w ogrodzie na wsi bez przesadzenia, czy w ogóle cały ten transport ale przywlokłam ją już z objawami czarnoplamistości a po kilku dniach okazało się, że rzeczywiście grzyb się na niej już rozwija. Na razie usunęłam zarażone liście, dostała jedną dawkę topsinu i jest nieźle. Nie przeszkadza jej to w kwitnieniu ale trzeba będzie ją pryskać i pilnować.




Podsumowując obie róże zapowiadają się bardzo ciekawie. Niewątpliwie wymagają od właściciela zaangażowania i opieki ale są tego warte a nawet jest to mała cena za ich piękno. Zachwycą miłośnika antyków, romantyka, wielbiciela czasów dawnych i minionych. Dawna chwała różanych ogrodów skrywa się pod ich postacią - żadna róża nowoczesna nam tego nie da. 

niedziela, 18 czerwca 2017

W rosarium...

Do rosarium Państwa Chodunów pojechaliśmy po dwie róże. Wróciliśmy z sześcioma. Dwie na prezent imieninowy dla ciotki na wieś, dwie na działeczkę teściowej i dwie dla mnie na balkon. Żałuję, że nie da się przesłać tego zapachu, który otacza nas po wejściu  do rosarium. Można go jednak sobie wyobrazić patrząc na poniższe zdjęcia.



W rosarium róża panuje niepodzielnie i na każdym kroku udowadnia czemu to właśnie ona jest królową kwiatów. W Indiach istnieją dwie rośliny otaczane czcią. Jest to oczywiście lotos i właśnie róża. Lotos zdaje się być jednak władcą wodnym, ona zaś jest Panią żywiołu ziemi.





U Chodunów róża pojawia się w pięknej wiejskiej aranżacji. Najbardziej okazale wygląda murowana ścianka rozarium porośnięta na każdym kroku różami. Pierwszy raz w życiu widziałam, tak olbrzymie róże wielkokwiatowe. Miały spokojnie około 1,5 metra a może i więcej.  Równie przyjemnie jednak jest wejść w alejki ekspozycji, podzielone pod względem grup. Nie muszę chyba mówić, że najlepiej wejść tam, gdzie wystawiono róże historyczne, zapach jest wówczas wyjątkowy.




W rosarium znaleźliśmy się o bardzo odpowiedniej porze. Mieliśmy trochę szczęścia. Nie dość, że czerwiec czyli czas kwitnienia większości róż to jeszcze było ładnie, ciepło i słonecznie. Zdążyliśmy zrobić zakupy jeszcze przed burzami, które pojawiły się w Wielkopolsce tego samego dnia, na krótko przed południem.




Pojechałam po Glorie de Djion oraz Rose de Meaux. Glorie otrzymałam od razu, jednak po długich poszukiwaniach ani ja, ani obsługa w szkółce nie odnaleźliśmy Rose de Meaux. Ale przy tak oszałamiającym wyborze, chyba nie można mnie winić za to, że nie dotrzymałam Rose de Meaux wierności i wróciłam jeszcze z inną różą. Wybrałam Pompon Blanc Parfait. Jej drobne, delikatne kwiaty wydały mi się podobne do tego co widziałam u Pompon de Mai, zaś po podniesieniu donicy oszołomił mnie zapach tej pięknej, drobnej róży alba. Niezwykle silny, kwiatowy z delikatną nutą owocową. Jestem na takie uroki róży niezwykle wrażliwa.  Po bliższym zapoznaniu się z odmianą stwierdzam, że to nie był zły wybór. To alba ale kwitnąca bardzo długo a do tego, co u róż białych bardzo rzadko spotykane, zdarza się jej czasem kwitnienie powtórzyć.

Przepraszam, że wrzucam zdjęcia róż bez nazw odmian. Nie było jednak czasu o wszystko zapytać. W rosarium jest dość spory ruch. Zainteresowanych zapraszam po prostu do odbycia własnej małej wycieczki do Radlińca. Tym bardziej, że w pobliżu mamy i Rogalin i Koszuty więc można zaplanować sobie fajną wycieczkę.








sobota, 10 czerwca 2017

Rose de Meaux - mała prowansalska róża z wielką historią

Nie jest tajemnicą, że na balkonie miejsce na róże raczej szybko się kończy. Szczególnie jeśli ktoś, tak jak ja, nie jest w stanie zadowolić się dwoma pięknymi krzewami ale jest na etapie ciągłego kombinowania i w razie konieczności ma możliwość zrobienia sobie miejsca poprzez zawiezienie jakiejś róży na wieś.

Po przeprowadzce przy której straciłam sporo róż postanowiłam odtworzyć moją mała kolekcję w innej nieco formie. Pozbyłam się Rose de Resht, która kiepsko u mnie rosła, zakupiłam dwie angielki, Souvenir de la Malmaison, do tego miała dojść jeszcze Gloire de Dijon i miał być koniec. Miał ale nie będzie, bo zobaczyłam Rose de Meaux. 


To róża miniaturowa, raczej drobna i wcale nie musiałam się długo namyślać co do niej. W długi weekend, gdzie większość normalnych ludzi będzie się prażyło na słońcu i grillowało, ja wybieram się do szkółki Adama Choduna po Rose de Meaux i  Gloire de Dijon.


Niezwykle rzadko zdarza mi się zdecydować na różę, która kwitnie raz w sezonie. Wolę takie, które powtarzają kwitnienie. Postanowiłam jednak zrobić wyjątek. Te drobne kwiaty  i niewielkie rozmiary są bardzo dużą zaletą Rose de Meaux. Co tu dużo kryć, wyglądają one po prostu słodko! O tej róży raczej mało się mówi i pisze. Nie chcę wypowiadać się teraz czy słusznie czy nie, niemniej jej historia jest bardzo ciekawa. 

                            źródło zdjęcia: https://pl.pinterest.com/pin/546061523540510461/

To bardzo stara róża stulistna wyhodowana przed 1659 rokiem. Posiadał ją w swoich ogrodach biskup Meaux Dominique Séguier (obejmował on biskupstwo Meaux w latach 1637-1659), który być może był jej twórcą. Jak podaje jednak HMF nie ma to bezpośrednich dowodów. Badania genetyczne przeprowadzone na tej róży wskazały na jej bliskie pokrewieństwo z Red Damask Rose czyli z czerwoną różą rodu Lancasterów, gallica officinalis. 

Mała róża zdobyła sobie dużą popularność we Francji, gdzie ze względu na jej rozmiar sprzedawano ją jako... roślinę doniczkową! Powiedzcie, czy jest coś odpowiedniejszego na balkon? 

Podstawowa nazwa tej róży pochodzi oczywiście od regionu ale ilość wszystkich jej imion jest iście imponująca. Nazywana jest na przykład Alpine Pompon, być ze względu na swoją porządną mrozoodporność wynoszącą -32 stopnie. Inne nazwy to Pompon de Mai, Petite Rose de Mai (w niektórych regionach zakwita już w maju), Pulchella, Common Pompon, Rosier de Champange, Pygmy Pompon a także co ciekawe Djion Pompon, Dijonensis, Rosier de Dijon. Powinna się więc z  Gloire de Dijon przynajmniej pod względem nazwy dogadywać ;-) Niemniej ilość określeń tej róży pokazuje jak bardzo musiała być kiedyś popularna. Zachowało się zresztą wiele pięknych rycin z jej przedstawieniem. 




Swoją drogą myślę, że to najwyższy czas sprawić sobie różę stulistną. To chyba pierwsza rasa róż historycznych, która była posadzona u nas na wsi i za jej ich sprawą zaczęłam dopiero sprowadzać kolejne. Mają wspaniały, cytrusowy zapach, są zdrowe, nie sprawiają problemów, bardzo obficie kwitną. Co ciekawe kiedyś chciałam posadzić w donicy inną różę prowansalską Petite de Hollande ale jakoś po drodze miłość do niej mi przeszła. Być może w moim sercu musiało powstać miejsce dla nieco zapomnianej Rose de Meaux. 

Na koniec jeszcze mały update. Jestem przed wspaniałą podróżą, która szykuje się na długi weekend. Nie dość, że tak jak pisałam zamierzam odwiedzić Rosarium Adama Choduna to jeszcze jadę na wieś, kiedy już będzie kwitła większość naszych róż. Mam nadzieję, że przywiozę sporo pięknych zdjęć. 

A kto może się wybrać w pobliże Nowego Dworu Mazowieckiego i nie ma jeszcze planów na ten weekend to informuję, że RosaPalnt urządza "Różany Weekend" - będzie można zwiedzać szkółkę róż oraz spróbować różanych przetworów. Wydarzenie znajdziecie pod tym linkiem."https://www.facebook.com/events/974938859275593/?acontext=%7B%22action_history%22%3A%22null%22%7D

niedziela, 4 czerwca 2017

Pierwsze kwitnienie róż 2017

Na ten moment czeka się naprawdę cały rok. A w wypadku niektórych odmian bywa, że i dłużej. Pierwsze zakwitły w okolicy oczywiście rugosy. Dalej czerwona róża pnąca pod blokiem. Nie wiem co to jest - sadziło się kiedyś sporo takich róż w mieście. Są bardzo twarde, bo rosną praktycznie bezobsługowo jak typowe dziczki - chociaż na pewno kwitłyby obficiej jeśli ktoś by o nie zadbał.



Mary Rose

Następnie jeden pąk otworzyła Comte de Chambord. Niemniej tylko jeden pojedynczy kwiat. Reszta jest jeszcze schowana. Za to Mary Rose w dzisiejszy poranek postanowiła dać swój pierwszy popis. Co to za wybitna róża! Narzekałam na nią, że to taki epigon wśród róż ale ona rzeczywiście pierwsza zaczyna i ostatnia kończy. Pod tym względem jako kwiat do donicy nie ma sobie równych. I chociaż jej zapach średnio mi odpowiada to trzeba przyznać, że dla takiego kwitnienia jest warta zachodu.




                                                                         Mary Rose


                                                                    Comte de Chambord



Mary Rose

Spędziłam na balkonie dzisiaj dobrą godzinę pijąc herbatę i podziwiając pierwsze kwiaty. Gdy człowiek zatrzyma się chwilę i ma okazję pokomplentować, nad tym co dzieje się wokoło, zauważa że nawet  na takim skromnym balkonie jak mój jest pełno życia. 




Gości było dzisiaj sporo. W większości zapylacze wszelkiej maści: pszczoły samotnice, trzmiele. Jedna z pszczół chyba na tyle upodobała sobie Comte de Chambord, że postanowiła założyć gniazdo w bambusowym kiju, podtrzymującym różę. Chyba złożyła tam jaja, bo zakleiła całe wyjście. W każdym razie tak to wygląda:


Jestem bardzo ciekawa, co z tym bambusowym kijem się będzie działo dalej. Po przeciwnej stronie balkonu na klonie urządziły sobie gniazdo cukrówki. Róże kwitną, życie rozkwita, prawie mamy lato, czegoż chcieć więcej w taki poranek? Absolutnie niczego. Wystarczy tu być. 

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Back
to top