Najlepsze róże na konfitury

Ponieważ sezon w pełni przygotowałam mały TOP 5 najfajniejszych róż na konfitury. Tę niewielką listę sporządziłam wyłącznie z róż, które znam "z widzenia na żywo" i mogłam ocenić zapach, jakość oraz potencjalny smak. Jestem również tradycjonalistką jeśli idzie o różane konfitury i w ogóle o róże, więc z góry ostrzegam nie znajdzie na tej liście odmian nowoczesnych. Osobiście uważam, iż średnio się na konfitury nadają (oczywiście z pewnymi wyjątkami) przez swój niedorównujący różom starym, nikły zapach.

Zanim przejdę do listy jeszcze jedna mała ciekawostka. Prawie rok temu napisałam w jednym z postów, że rozważyłabym użycie róż angielskich do konfitur, gdyż mają porządny zapach. Postanowiłam sprawdzić to na własnej skórze. To prawda, zapach jest silny w wypadku pewnych odmian. Jest również mocno specyficzny - moim zdaniem mało konfiturowy ale to rzecz gustu. Niemniej jeśli kusi was użycie róży angielskiej lub jakikolwiek innej róży ozdobnej będącej u was krócej niż sezon, zapytajcie najpierw rosarium czym taka róża była traktowana. Przy okazji mojej Mary Rose dowiedziałam się kilku rzeczy. Opryski silną chemią co tydzień. Z odmianami ozdobnymi niestety nikt w profesjonalnej szkółce się nie będzie bawił. Generalnie w wypadku wszystkich nowo zakupionych róż, niesadzonych z korzenia, zalecałabym ostrożność. Jeśli już chcecie próbować eksperymentów niech to będzie chociaż wasza wielosezonowa róża, gdzie macie tę przewagę, że wiecie co jej daliście. Najwyżej będzie gorzka ale wasze zdrowie na tym nie ucierpi.

Zachęcam do wpisywania waszych ulubionych odmian do konfitur w komentarzach, a to moje propozycje odmian :

Miejsce pierwsze: 





Mme Isaac Pereire - róża, która sama w sobie pachnie już smażonymi konfiturami chyba musi wygrać ten ranking. Słodka róża, której intensywny zapach oceniam na coś pomiędzy maliną a truskawką.  Wspaniale się komponuje właśnie z tymi owocami z odrobiną cytryny. Niebo w gębie. W hodowli donicowej jest bardzo wymagająca i niesamowicie kapryśna, nie lubi miejsc od strony południowej. Ma ciężkie obfite kwiaty, kwitnie pięknie i powtarza kwitnienie. Wymagała ode mnie wiele trudu i ostatecznie padła, kiedy przekazałam ją na przechowanie. Niemniej nie uważam, by w jej wypadku popełniono jakieś wielkie błędy, po prostu to delikatna odmiana i trzeba się o nią troszczyć. Z tego co słyszałam w ogrodzie też bywają z nią problemy. Lgnie do niej mszyca, ma też tendencje do zamierania, warto ją odmładzać. Polecam bardziej do ogrodu, niż do donicy. Nie powiem, że się nie da jej hodować w pojemniku ale bywa kłopotliwa.

Pozycja druga:



Rose de Resht - właściwie powinnam umieścić ją ex aequo, bo zapach ma równie silny co Mme Isaac Pereire (a przy dogodnej pogodzie może i nawet silniejszy, gdyż lepiej pachnie w ciepłe południe). Pachnie inaczej, mniej owocowo, jak typowa róża damasceńska. Przypomina mi bardziej słodkie, wieczorowe perfumy i to jedyny powód dla którego umieszczam tę różę na drugim miejscu. Pod pozostałymi względami przewyższa Mme Isaac Pereire. Jest odporniejsza, w donicy nie sprawia takich problemów, znosi i upały i mrozy. Tworzy liczne kwiaty, kwitnie obficie i powtarza kwitnienie praktycznie do jesieni. To róża pochodząca z Iranu z miasta Resht. W kuchni blisko-wschodniej płatki róż damasceńskich używa się również w formie suszonej jako przyprawy.

Miejsce trzecie:



Celeste (Aurora Poniatowska) - bezobsługowa róża o silnym cytrynowym zapachu. Kwitnie raz ale bardzo obficie. Nie posiadam tego krzewu w donicy, próbowałam go sadzonkować ale z marnym skutkiem - być może jednak mogłaby rosnąć również w pojemniku, jeśli zakupiłabym w pełni ukorzeniony krzew lub goły korzeń. To róża odporna, nie sprawiająca większych trudności. Polecam  Celeste bardziej do ogrodu, ponieważ silnie się krzewi. Zapewni wam wiele przyjemnie pachnących płatków na konfitury. Nasz krzew ma już 2,3 metra i multum kwiatów.

Miejsce czwarte:



Comte de Chambord - nie jest to może róża idealnie nadająca się na konfitury ale świetna do hodowli pojemnikowej. Ma słodki zapach róży damasceńskiej, bardzo przyzwoity pod względem intensywności. Kwiaty są duże i liczne, co sprawia, że nawet przy hodowli donicowej będziemy mieć wystarczającą ilość róż do konfitur. Odporna róża, powtarzająca kwitnienie. Po sprowadzeniu ze szkółki, jej pierwsze kwitnienie było bardzo skromne ale na drugi rok wydała obfite kwiaty. Sprawdza się również przy produkcji domowych kosmetyków, wychodzi z niej przyjemna woda różana.

Miejsce piąte:



Róża pomarszczona - stara dobra róża, do której prawie wszyscy mają dostęp. O tej porze roku kwitnie już w pełni. Wystarczy pojechać za miasto i nazbierać płatków. Rośnie dziko przy lasach, polanach, nawet wzdłuż plaż przy zatokach. Przez to, że występuje naturalnie w przyrodzie wiele osób myli ją z różą dziką. Ma jednak nieco większe płatki. Nasze babki nazywały ją różą cukrową i chętnie używały w kuchni. Obecnie poza jej dziką formą istnieje wiele pięknych ogrodowych odmian  np. róża Hansa czy Pink Robusta. Konfitury z róży lub utarte płatki w cukrze, które możemy dostać w aptekach i sklepach zielarskich często są produkowane właśnie z róż pomarszczonych. Ich zapach oceniłabym jako klasyczny, różany, średnio intensywny. Nie mniej jest to chyba najbardziej dostępna róża do konfitur jaką możemy spotkać.




Róża Hansa

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. pamiętam, że jako dziecko wcinałam płatki róż :) i muszę powiedzieć że były pyszne..., jest to dla mnie niepojęte że natura może stworzyć coś tak pięknego i pysznego zarazem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem najlepiej sprawdza się róża pomarszczona. Jej płatki to poezja doskonały dodatek (o silnym aromacie) do wszelkiego rodzaju potraw. Dodatkowo roślina bardzo dekoracyjna, ma przepiękne liście, zwłaszcza w okresie czerwiec/lipiec. Polecam super róża

    OdpowiedzUsuń

niedziela, 26 czerwca 2016

Najlepsze róże na konfitury

Ponieważ sezon w pełni przygotowałam mały TOP 5 najfajniejszych róż na konfitury. Tę niewielką listę sporządziłam wyłącznie z róż, które znam "z widzenia na żywo" i mogłam ocenić zapach, jakość oraz potencjalny smak. Jestem również tradycjonalistką jeśli idzie o różane konfitury i w ogóle o róże, więc z góry ostrzegam nie znajdzie na tej liście odmian nowoczesnych. Osobiście uważam, iż średnio się na konfitury nadają (oczywiście z pewnymi wyjątkami) przez swój niedorównujący różom starym, nikły zapach.

Zanim przejdę do listy jeszcze jedna mała ciekawostka. Prawie rok temu napisałam w jednym z postów, że rozważyłabym użycie róż angielskich do konfitur, gdyż mają porządny zapach. Postanowiłam sprawdzić to na własnej skórze. To prawda, zapach jest silny w wypadku pewnych odmian. Jest również mocno specyficzny - moim zdaniem mało konfiturowy ale to rzecz gustu. Niemniej jeśli kusi was użycie róży angielskiej lub jakikolwiek innej róży ozdobnej będącej u was krócej niż sezon, zapytajcie najpierw rosarium czym taka róża była traktowana. Przy okazji mojej Mary Rose dowiedziałam się kilku rzeczy. Opryski silną chemią co tydzień. Z odmianami ozdobnymi niestety nikt w profesjonalnej szkółce się nie będzie bawił. Generalnie w wypadku wszystkich nowo zakupionych róż, niesadzonych z korzenia, zalecałabym ostrożność. Jeśli już chcecie próbować eksperymentów niech to będzie chociaż wasza wielosezonowa róża, gdzie macie tę przewagę, że wiecie co jej daliście. Najwyżej będzie gorzka ale wasze zdrowie na tym nie ucierpi.

Zachęcam do wpisywania waszych ulubionych odmian do konfitur w komentarzach, a to moje propozycje odmian :

Miejsce pierwsze: 





Mme Isaac Pereire - róża, która sama w sobie pachnie już smażonymi konfiturami chyba musi wygrać ten ranking. Słodka róża, której intensywny zapach oceniam na coś pomiędzy maliną a truskawką.  Wspaniale się komponuje właśnie z tymi owocami z odrobiną cytryny. Niebo w gębie. W hodowli donicowej jest bardzo wymagająca i niesamowicie kapryśna, nie lubi miejsc od strony południowej. Ma ciężkie obfite kwiaty, kwitnie pięknie i powtarza kwitnienie. Wymagała ode mnie wiele trudu i ostatecznie padła, kiedy przekazałam ją na przechowanie. Niemniej nie uważam, by w jej wypadku popełniono jakieś wielkie błędy, po prostu to delikatna odmiana i trzeba się o nią troszczyć. Z tego co słyszałam w ogrodzie też bywają z nią problemy. Lgnie do niej mszyca, ma też tendencje do zamierania, warto ją odmładzać. Polecam bardziej do ogrodu, niż do donicy. Nie powiem, że się nie da jej hodować w pojemniku ale bywa kłopotliwa.

Pozycja druga:



Rose de Resht - właściwie powinnam umieścić ją ex aequo, bo zapach ma równie silny co Mme Isaac Pereire (a przy dogodnej pogodzie może i nawet silniejszy, gdyż lepiej pachnie w ciepłe południe). Pachnie inaczej, mniej owocowo, jak typowa róża damasceńska. Przypomina mi bardziej słodkie, wieczorowe perfumy i to jedyny powód dla którego umieszczam tę różę na drugim miejscu. Pod pozostałymi względami przewyższa Mme Isaac Pereire. Jest odporniejsza, w donicy nie sprawia takich problemów, znosi i upały i mrozy. Tworzy liczne kwiaty, kwitnie obficie i powtarza kwitnienie praktycznie do jesieni. To róża pochodząca z Iranu z miasta Resht. W kuchni blisko-wschodniej płatki róż damasceńskich używa się również w formie suszonej jako przyprawy.

Miejsce trzecie:



Celeste (Aurora Poniatowska) - bezobsługowa róża o silnym cytrynowym zapachu. Kwitnie raz ale bardzo obficie. Nie posiadam tego krzewu w donicy, próbowałam go sadzonkować ale z marnym skutkiem - być może jednak mogłaby rosnąć również w pojemniku, jeśli zakupiłabym w pełni ukorzeniony krzew lub goły korzeń. To róża odporna, nie sprawiająca większych trudności. Polecam  Celeste bardziej do ogrodu, ponieważ silnie się krzewi. Zapewni wam wiele przyjemnie pachnących płatków na konfitury. Nasz krzew ma już 2,3 metra i multum kwiatów.

Miejsce czwarte:



Comte de Chambord - nie jest to może róża idealnie nadająca się na konfitury ale świetna do hodowli pojemnikowej. Ma słodki zapach róży damasceńskiej, bardzo przyzwoity pod względem intensywności. Kwiaty są duże i liczne, co sprawia, że nawet przy hodowli donicowej będziemy mieć wystarczającą ilość róż do konfitur. Odporna róża, powtarzająca kwitnienie. Po sprowadzeniu ze szkółki, jej pierwsze kwitnienie było bardzo skromne ale na drugi rok wydała obfite kwiaty. Sprawdza się również przy produkcji domowych kosmetyków, wychodzi z niej przyjemna woda różana.

Miejsce piąte:



Róża pomarszczona - stara dobra róża, do której prawie wszyscy mają dostęp. O tej porze roku kwitnie już w pełni. Wystarczy pojechać za miasto i nazbierać płatków. Rośnie dziko przy lasach, polanach, nawet wzdłuż plaż przy zatokach. Przez to, że występuje naturalnie w przyrodzie wiele osób myli ją z różą dziką. Ma jednak nieco większe płatki. Nasze babki nazywały ją różą cukrową i chętnie używały w kuchni. Obecnie poza jej dziką formą istnieje wiele pięknych ogrodowych odmian  np. róża Hansa czy Pink Robusta. Konfitury z róży lub utarte płatki w cukrze, które możemy dostać w aptekach i sklepach zielarskich często są produkowane właśnie z róż pomarszczonych. Ich zapach oceniłabym jako klasyczny, różany, średnio intensywny. Nie mniej jest to chyba najbardziej dostępna róża do konfitur jaką możemy spotkać.




Róża Hansa

2 komentarze:

  1. pamiętam, że jako dziecko wcinałam płatki róż :) i muszę powiedzieć że były pyszne..., jest to dla mnie niepojęte że natura może stworzyć coś tak pięknego i pysznego zarazem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem najlepiej sprawdza się róża pomarszczona. Jej płatki to poezja doskonały dodatek (o silnym aromacie) do wszelkiego rodzaju potraw. Dodatkowo roślina bardzo dekoracyjna, ma przepiękne liście, zwłaszcza w okresie czerwiec/lipiec. Polecam super róża

    OdpowiedzUsuń

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Back
to top