Domowa półka z ziołami i smog...

Na balkonie za wiele rzeczy jeszcze nie można porobić, kilka dni temu ładnie sypnęło śniegiem i pojawiły się przymrozki ale na drzewach widać już pierwsze pąki. Miałam napisać, że wiosny poza tym jeszcze nie widać, ale dzisiaj muszę z całą gorliwością te słowa wypluć. Zdjęłam z górnej części donic agrowłókninę, kocimiętka i dzwonki postanowiły się już wybudzić a i Comte de Chambord wygląda tak jakby trzeba było ją niedługo ciąć. Przyniosłam do domu trochę gałązek i bazi. Dzisiaj prawie się zazieleniły.



Zawsze powtarzam, że dla róż na przednówku najniebezpieczniejsze są wczesno - wiosenne wichury a jakoś tych ostatnio nie brakuje, tak więc mimo całego swojego entuzjazmu staram się być ostrożna. Powoli rozglądam się za jakimś środkiem, który mogę użyć wiosną na czarnoplamistość, by wytłuc te zarodniki, które przezimowały a są takie niestety na pewno, gdyż moje róże choroba zaatakowała późnym latem. Tym razem dostawały po prostu sody. Efekt był umiarkowany ale nieco pomogło. Zgubiłam też gdzieś mój sekator i także muszę się wybrać po nowy. Jeśli taka pogoda utrzyma się dalej to jeszcze ze dwa tygodnie i trzeba będzie ciąć. Na razie najważniejsze by przy tej pogodzie koniecznie zdjąć z góry agrowłókninę i pousuwać te wszystkie śmieci, które zostały w donicach po zimie, zeschłe liście, mumie, jakieś połamane gałązki. Trochę tego jest. Jeśli nie będzie padać może zastosuję też Promanal.



Póki co wiosnę wprowadzam głównie na własne pokoje. Dostałam na mikołajki od męża książkę pt. "ogródek w doniczkach" i postanowiłam ją przetestować. Kupiliśmy półki - takie jakie zwykle służą do przechowywania płyt i pięć tych półeczek zostanie poświęcone moim eksperymentom a reszta rzeczywiście pójdzie na naszą całkiem pokaźną kolekcję filmów. Jak co roku zamówiłam sporo nasion z tą jednak różnicą, że większość z nich ma rosnąć docelowo w mieszkaniu. Są więc papryczki habanero - mieszanka 8 najostrzejszych papryk świata, w tym Trinidad Scorpion (już kiełkują!) - oraz papryczki Jalapeno, są pędy słodkiego groszku oraz mieszanka ziół i pikantnych sałat. Zamierzam do tego wszystkiego dodać jeszcze pędy kukurydzy. Co z tego wyjdzie nie wiem, nie obawiam się jedynie papryczek, bo one wychodzą zawsze. Póki co zaprawiam nasionka groszku i kukurydzy na pędy - właśnie się moczą, mają tak pozostać do 48 godzin.


Poza częścią roślin przeznaczonych do spożycia wzbogaciłam się jeszcze o kilka storczyków. Nie jestem miłośniczką storczyków, nie bardzo się na nich znam. Uważam, że jest to tak duża gałąź wiedzy, że nie chciało mi się po prostu jej zgłębiać. To rośliny chyba bardziej skomplikowane niż róże. Ostatecznie jednak bardzo spodobały mi się miniaturki. Wzięłam trzy. Jedną kwitnącą i dwie przekwitłe (ale za to w bardzo dobrej promocji) do "ratowania". Ponoć mają zakwitnąć za rok. Idealnie, bo będzie to akurat w najpaskudniejszej porze roku, więc takie ładne małe storczyki się przydadzą. Wzięłam również roślinę, na którą chorowałam od bardzo dawna, czyli jaśmin wielokwiatowy. Jest przepięknie utrzymany, zaraz będzie kwitnął. Bałam się że, nie będę miała mu jak zapewnić okresu spoczynku - na szczęście to jaśmin kwitnący zimą więc okazało się, że jeśli spędzi maj i kwiecień na balkonie będzie po kłopocie (o ile pogoda nie zwariuje w tym czasie). Co do wilgotności będzie miał idealnie, gdyż przeznaczyłam go do pokoju w którym mamy akwarium. Jest to najlepszy naturalny nawilżacz powietrza. Obawiam się, że może mieć tam jednak nieco za ciemno ale zobaczymy. Te kilka roślinek zakupiłam nie tylko ze względu na fakt, że w powietrzu czuć wiosnę. W powietrzu czuć niestety również smog. Popularny temat ostatnio. O ile z tym smogiem na dworze sami wiele nie zrobimy, to posiadanie dużej ilości roślin wpływa jednak na jakość powietrza w domu. Najlepsze są ponoć właśnie storczyki, paprotki, skrzydłokwiaty i bluszcze. Jeden skrzydłokwiat wystarczy na 10 metrów kwadratowych mieszkania, by poprawić jakość powietrza. Jak widać miłość do roślin daje jeszcze inne wymierne korzyści oprócz samej przyjemności obcowania z pięknem....

CONVERSATION

3 komentarze:

  1. Czy usuwa Pani zeszłoroczne liście z gałązek? Bo na moich różach zostało ich dużo. Ponieważ miałam w tamtym roku problem z mszycami, przędziorkiem i skoczkiem, może powinnam je oberwać?
    Pozdrawiam serdecznie
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak usuwam je przy okazji cięcia. Większość róż dosyć mocno można przyciąć (wyjątek stanowią te, które kwitną raz w roku, tu ostrożnie z usuwaniem gałązek, bo można się pozbawić kwiatów). I niewątpliwie skoczek i przędziorek na Pani różach przezimował. Obawiam się jednak, że samo usunięcie zeschłych liści na nic się zda jeśli nie wytłucze Pani również jaj i larw, które przezimowały - szczególnie jeśli idzie o przędziorka. Skoczka dosyć ciężko się tępi, mało ekologicznych środków na niego działa, ja go usuwałam ręcznie gdy się pojawił. na przędziorki co roku stosuję Promanal - jest ekologiczny ale można też samemu zrobić jakiś wywar na zimujące szkodniki. Od razu powiem, że przędziorka nigdy jeszcze do końca nie udało mi się pozbyć, bo i tak przywędruje w końcu gdzieś od sąsiadów ale przynajmniej opóźniam jego przybycie. Pojawia się dopiero z letnimi upałami.

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję za odpowiedź :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń

poniedziałek, 27 lutego 2017

Domowa półka z ziołami i smog...

Na balkonie za wiele rzeczy jeszcze nie można porobić, kilka dni temu ładnie sypnęło śniegiem i pojawiły się przymrozki ale na drzewach widać już pierwsze pąki. Miałam napisać, że wiosny poza tym jeszcze nie widać, ale dzisiaj muszę z całą gorliwością te słowa wypluć. Zdjęłam z górnej części donic agrowłókninę, kocimiętka i dzwonki postanowiły się już wybudzić a i Comte de Chambord wygląda tak jakby trzeba było ją niedługo ciąć. Przyniosłam do domu trochę gałązek i bazi. Dzisiaj prawie się zazieleniły.



Zawsze powtarzam, że dla róż na przednówku najniebezpieczniejsze są wczesno - wiosenne wichury a jakoś tych ostatnio nie brakuje, tak więc mimo całego swojego entuzjazmu staram się być ostrożna. Powoli rozglądam się za jakimś środkiem, który mogę użyć wiosną na czarnoplamistość, by wytłuc te zarodniki, które przezimowały a są takie niestety na pewno, gdyż moje róże choroba zaatakowała późnym latem. Tym razem dostawały po prostu sody. Efekt był umiarkowany ale nieco pomogło. Zgubiłam też gdzieś mój sekator i także muszę się wybrać po nowy. Jeśli taka pogoda utrzyma się dalej to jeszcze ze dwa tygodnie i trzeba będzie ciąć. Na razie najważniejsze by przy tej pogodzie koniecznie zdjąć z góry agrowłókninę i pousuwać te wszystkie śmieci, które zostały w donicach po zimie, zeschłe liście, mumie, jakieś połamane gałązki. Trochę tego jest. Jeśli nie będzie padać może zastosuję też Promanal.



Póki co wiosnę wprowadzam głównie na własne pokoje. Dostałam na mikołajki od męża książkę pt. "ogródek w doniczkach" i postanowiłam ją przetestować. Kupiliśmy półki - takie jakie zwykle służą do przechowywania płyt i pięć tych półeczek zostanie poświęcone moim eksperymentom a reszta rzeczywiście pójdzie na naszą całkiem pokaźną kolekcję filmów. Jak co roku zamówiłam sporo nasion z tą jednak różnicą, że większość z nich ma rosnąć docelowo w mieszkaniu. Są więc papryczki habanero - mieszanka 8 najostrzejszych papryk świata, w tym Trinidad Scorpion (już kiełkują!) - oraz papryczki Jalapeno, są pędy słodkiego groszku oraz mieszanka ziół i pikantnych sałat. Zamierzam do tego wszystkiego dodać jeszcze pędy kukurydzy. Co z tego wyjdzie nie wiem, nie obawiam się jedynie papryczek, bo one wychodzą zawsze. Póki co zaprawiam nasionka groszku i kukurydzy na pędy - właśnie się moczą, mają tak pozostać do 48 godzin.


Poza częścią roślin przeznaczonych do spożycia wzbogaciłam się jeszcze o kilka storczyków. Nie jestem miłośniczką storczyków, nie bardzo się na nich znam. Uważam, że jest to tak duża gałąź wiedzy, że nie chciało mi się po prostu jej zgłębiać. To rośliny chyba bardziej skomplikowane niż róże. Ostatecznie jednak bardzo spodobały mi się miniaturki. Wzięłam trzy. Jedną kwitnącą i dwie przekwitłe (ale za to w bardzo dobrej promocji) do "ratowania". Ponoć mają zakwitnąć za rok. Idealnie, bo będzie to akurat w najpaskudniejszej porze roku, więc takie ładne małe storczyki się przydadzą. Wzięłam również roślinę, na którą chorowałam od bardzo dawna, czyli jaśmin wielokwiatowy. Jest przepięknie utrzymany, zaraz będzie kwitnął. Bałam się że, nie będę miała mu jak zapewnić okresu spoczynku - na szczęście to jaśmin kwitnący zimą więc okazało się, że jeśli spędzi maj i kwiecień na balkonie będzie po kłopocie (o ile pogoda nie zwariuje w tym czasie). Co do wilgotności będzie miał idealnie, gdyż przeznaczyłam go do pokoju w którym mamy akwarium. Jest to najlepszy naturalny nawilżacz powietrza. Obawiam się, że może mieć tam jednak nieco za ciemno ale zobaczymy. Te kilka roślinek zakupiłam nie tylko ze względu na fakt, że w powietrzu czuć wiosnę. W powietrzu czuć niestety również smog. Popularny temat ostatnio. O ile z tym smogiem na dworze sami wiele nie zrobimy, to posiadanie dużej ilości roślin wpływa jednak na jakość powietrza w domu. Najlepsze są ponoć właśnie storczyki, paprotki, skrzydłokwiaty i bluszcze. Jeden skrzydłokwiat wystarczy na 10 metrów kwadratowych mieszkania, by poprawić jakość powietrza. Jak widać miłość do roślin daje jeszcze inne wymierne korzyści oprócz samej przyjemności obcowania z pięknem....

3 komentarze:

  1. Czy usuwa Pani zeszłoroczne liście z gałązek? Bo na moich różach zostało ich dużo. Ponieważ miałam w tamtym roku problem z mszycami, przędziorkiem i skoczkiem, może powinnam je oberwać?
    Pozdrawiam serdecznie
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak usuwam je przy okazji cięcia. Większość róż dosyć mocno można przyciąć (wyjątek stanowią te, które kwitną raz w roku, tu ostrożnie z usuwaniem gałązek, bo można się pozbawić kwiatów). I niewątpliwie skoczek i przędziorek na Pani różach przezimował. Obawiam się jednak, że samo usunięcie zeschłych liści na nic się zda jeśli nie wytłucze Pani również jaj i larw, które przezimowały - szczególnie jeśli idzie o przędziorka. Skoczka dosyć ciężko się tępi, mało ekologicznych środków na niego działa, ja go usuwałam ręcznie gdy się pojawił. na przędziorki co roku stosuję Promanal - jest ekologiczny ale można też samemu zrobić jakiś wywar na zimujące szkodniki. Od razu powiem, że przędziorka nigdy jeszcze do końca nie udało mi się pozbyć, bo i tak przywędruje w końcu gdzieś od sąsiadów ale przynajmniej opóźniam jego przybycie. Pojawia się dopiero z letnimi upałami.

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję za odpowiedź :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Back
to top