Wiosna 2018

Zimna była dla mnie długa i pracochłonna, niestety nie pod względem różano-ogrodniczym. Na szczęście róż nie zapuściłam a wczesno-wiosenne słońce jest tak zachęcające, że nie da się mu odmówić i nie wyjść chociaż na chwilę popracować na balkonie. Wreszcie wyszło wczoraj trochę słońca a ja mam odrobinę wolnego (chociaż dni są tak opakowane, że nie wiadomo, za co się zabrać najpierw) żeby, ogarnąć "balkonowe" sprawy i bloga po tak długiej przerwie.  Do opisania też jest tyle, że nie wiadomo od czego by tu zacząć ale może od tego, jak róże spędziły tę zimę. Większość róż jest w dobrej kondycji przynajmniej w chwili obecnej. Ocieplenie które zastosowałam sprawdziło się  nawet przy Souvenir de la Malmaison  i Old Glory a to przecież róża noisette - żeby było ciekawiej to wygląda ona najlepiej ze wszystkich. Na początku nie chciała gubić liści ale później zasnęła. Pędy wyglądają dobrze, w ogóle nie przemarzła, przynajmniej na oko. Jak to naprawdę będzie, czas pokaże.

róże jeszcze okryte ale ze zdjętą agrowłokniną i odstawione od ściany

 Mogę już powiedzieć kilka słów na temat eksperymentu z okryciem z liści. Jest w miarę w miarę ale jednak dużo lepiej sprawdzają się gałązki drzew iglastych. Ale całkiem niezłe okazało się okrycie mieszane, w sumie chyba było najlepszą opcją i będę je stosowała w przyszłości. Ciekawostką jest to, że wąskie wysokie donice sprawdziły się w trakcie mrozów dużo lepiej niż duże ale niższe donice. Być może dlatego, że są dużo łatwiejsze w zabezpieczeniu i można sprawniej je okryć? 

Będzie jednak ofiara tegorocznej zimy, przynajmniej tak się zapowiada. Glamis Castle która stała właśnie w szerokiej, dużej ale niskiej donicy mimo okrycia dość kiepsko wygląda. Część pędów mocno uszkodził mróz. Zobaczymy czy coś z tej róży jeszcze będzie. Przeniosłam ją oraz Marry Rose do wysokich donic, gdy tylko na to pozwoliła temperatura, chociaż teraz to raczej ze względów estetycznych i żeby zaoszczędzić nieco miejsca. 

Z tego samego powodu zamówiłam dwie duże drewniane skrzynki po owocach. Zdecydowałam, że pozbędę się większości donic z parapetu i tych ustawianych obok róż a wrócę do mimi rabat, które robiłam niegdyś w płytkich misach. Teraz oczywiście rabaty będą dużo głębsze niż kiedyś ponieważ mają tam rosnąć również dwie róże miniaturowe. Najwięcej trudności przysporzyło mi znalezienie takich skrzynek, które by pasowały wymiarami na parapet ale w końcu się udało a kilka moich dużych donic zostało szybko zagospodarowanych przez sąsiada, więc nic się nie zmarnowało. Zostawiłam sobie tylko donice wiszące i te na balustradę. Zamierzam w niektórych posadzić moje papryczki habanero ale o nich później. Plan na ten rok jest dość standardowy. Chilli, zioła, ogórecznik, dwie nowe róże miniaturowe, jakieś ozdobne kwiaty wiosny i lata. Nie będę się nad nimi specjalnie zastanawiała zobaczę co dostanę na swoim rynku. Póki co udało mi się już kupić melisę, bratki, stokrotki, dwie odmiany tymianku i o dziwo rozmaryn - wszystkie zahartowane i gotowe do sadzenia. Naprawdę uwielbiam mój ryneczek - to nie jest taki rynek gdzie lądują owoce i rośliny z hurtowni tylko zjeżdżają się rolnicy z moich okolic i naprawdę można tam dostać wspaniałe rzeczy od ręcznie wyrabianych serów, wiejskiego mleka, przez olej, kiszonki i soki po zioła. Hitem odkrytym przez przyjaciółkę była śmietana w szklanej butelce, która aż się prosiła o buchtę ze śliwkami... 

Kolejnym zaskoczeniem sezonu są moje poziomki z zeszłego roku, które spisałam na straty i nie wiem jakim cudem przetrwały. Wypuszczają teraz młode pędy. Niewiarygodne, że też one przeżyły to co robiłam z tą donicą, w ogóle nie była zabezpieczona i służyła jako poidło dla ptaków na czas mrozów, do którego co rusz jakiś ptak wylewał wodę, tak że robił się lód. A jednak... Szkoda, że róże nie są tak odporne, a przy tym jeszcze piękne, wielkie i oczywiście pachnące! 

poziomka "nie do zdarcia", kupiona właśnie na moim ryneczku


Na zakończenie życzę wszystkim wesołych świąt wielkanocnych i więcej słońca!







CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

sobota, 31 marca 2018

Wiosna 2018

Zimna była dla mnie długa i pracochłonna, niestety nie pod względem różano-ogrodniczym. Na szczęście róż nie zapuściłam a wczesno-wiosenne słońce jest tak zachęcające, że nie da się mu odmówić i nie wyjść chociaż na chwilę popracować na balkonie. Wreszcie wyszło wczoraj trochę słońca a ja mam odrobinę wolnego (chociaż dni są tak opakowane, że nie wiadomo, za co się zabrać najpierw) żeby, ogarnąć "balkonowe" sprawy i bloga po tak długiej przerwie.  Do opisania też jest tyle, że nie wiadomo od czego by tu zacząć ale może od tego, jak róże spędziły tę zimę. Większość róż jest w dobrej kondycji przynajmniej w chwili obecnej. Ocieplenie które zastosowałam sprawdziło się  nawet przy Souvenir de la Malmaison  i Old Glory a to przecież róża noisette - żeby było ciekawiej to wygląda ona najlepiej ze wszystkich. Na początku nie chciała gubić liści ale później zasnęła. Pędy wyglądają dobrze, w ogóle nie przemarzła, przynajmniej na oko. Jak to naprawdę będzie, czas pokaże.

róże jeszcze okryte ale ze zdjętą agrowłokniną i odstawione od ściany

 Mogę już powiedzieć kilka słów na temat eksperymentu z okryciem z liści. Jest w miarę w miarę ale jednak dużo lepiej sprawdzają się gałązki drzew iglastych. Ale całkiem niezłe okazało się okrycie mieszane, w sumie chyba było najlepszą opcją i będę je stosowała w przyszłości. Ciekawostką jest to, że wąskie wysokie donice sprawdziły się w trakcie mrozów dużo lepiej niż duże ale niższe donice. Być może dlatego, że są dużo łatwiejsze w zabezpieczeniu i można sprawniej je okryć? 

Będzie jednak ofiara tegorocznej zimy, przynajmniej tak się zapowiada. Glamis Castle która stała właśnie w szerokiej, dużej ale niskiej donicy mimo okrycia dość kiepsko wygląda. Część pędów mocno uszkodził mróz. Zobaczymy czy coś z tej róży jeszcze będzie. Przeniosłam ją oraz Marry Rose do wysokich donic, gdy tylko na to pozwoliła temperatura, chociaż teraz to raczej ze względów estetycznych i żeby zaoszczędzić nieco miejsca. 

Z tego samego powodu zamówiłam dwie duże drewniane skrzynki po owocach. Zdecydowałam, że pozbędę się większości donic z parapetu i tych ustawianych obok róż a wrócę do mimi rabat, które robiłam niegdyś w płytkich misach. Teraz oczywiście rabaty będą dużo głębsze niż kiedyś ponieważ mają tam rosnąć również dwie róże miniaturowe. Najwięcej trudności przysporzyło mi znalezienie takich skrzynek, które by pasowały wymiarami na parapet ale w końcu się udało a kilka moich dużych donic zostało szybko zagospodarowanych przez sąsiada, więc nic się nie zmarnowało. Zostawiłam sobie tylko donice wiszące i te na balustradę. Zamierzam w niektórych posadzić moje papryczki habanero ale o nich później. Plan na ten rok jest dość standardowy. Chilli, zioła, ogórecznik, dwie nowe róże miniaturowe, jakieś ozdobne kwiaty wiosny i lata. Nie będę się nad nimi specjalnie zastanawiała zobaczę co dostanę na swoim rynku. Póki co udało mi się już kupić melisę, bratki, stokrotki, dwie odmiany tymianku i o dziwo rozmaryn - wszystkie zahartowane i gotowe do sadzenia. Naprawdę uwielbiam mój ryneczek - to nie jest taki rynek gdzie lądują owoce i rośliny z hurtowni tylko zjeżdżają się rolnicy z moich okolic i naprawdę można tam dostać wspaniałe rzeczy od ręcznie wyrabianych serów, wiejskiego mleka, przez olej, kiszonki i soki po zioła. Hitem odkrytym przez przyjaciółkę była śmietana w szklanej butelce, która aż się prosiła o buchtę ze śliwkami... 

Kolejnym zaskoczeniem sezonu są moje poziomki z zeszłego roku, które spisałam na straty i nie wiem jakim cudem przetrwały. Wypuszczają teraz młode pędy. Niewiarygodne, że też one przeżyły to co robiłam z tą donicą, w ogóle nie była zabezpieczona i służyła jako poidło dla ptaków na czas mrozów, do którego co rusz jakiś ptak wylewał wodę, tak że robił się lód. A jednak... Szkoda, że róże nie są tak odporne, a przy tym jeszcze piękne, wielkie i oczywiście pachnące! 

poziomka "nie do zdarcia", kupiona właśnie na moim ryneczku


Na zakończenie życzę wszystkim wesołych świąt wielkanocnych i więcej słońca!







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Stare posty

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zdjęcia bez wskazanego źródła są na licencji public domain.

Zezwalam na korzystanie ze zdjęć, których jestem właścicielką do użytku niekomercyjnego, szczególnie zaś w celu propagowania wiedzy o różach i ich hodowli.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Back
to top